Karē raisu. Japońskie curry z ryżem

Japońskie curry z ryżem

Prawdopodobnie wiele osób nie ma pojęcia o tym, jak bardzo Japończycy kochają curry, dopóki nie wybierze się do Japonii. My byliśmy tym faktem nieco zaskoczeni, ale jednocześnie bardzo ucieszyło nas, że mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni posiadają swoją wersję tej popularnej potrawy.
Dostosowane do japońskich gustów karē raisu (curry z ryżem) należy do ulubionych dań Japończyków (i naszych również i stanowi popularną potrawę przyrządzaną w domu – ponoć średnio raz w tygodniu. Curry z ryżem cieszy się tak dużą popularnością, że podobnie jak sushi i ramen bywa nazywane daniem narodowym.

Czytaj dalej

Inari sushi. Przysmak japońskich lisów

Inari sushi

Inari sushi nie jest zbyt popularne poza Japonią. Inne odmiany takie jak maki, nigiri, sashimi lub też chirashi-zushi („sushi rozsypane”) są z reguły bardziej powszechne i rozpoznawalne. Tymczasem w Kraju Kwitnącej Wiśni ten typ sushi serwowany jest zarówno w barach sushi, jak również stanowi często jeden ze składników bentō – zestawów lunchowych w pudełkach.

Inari sushi zwane przez Japończyków Inari-zushi, Oinari-san oraz Kitsune-zushi („kitsune” znaczy „lis”) to w największym uproszczeniu aburaage (abura-age) – usmażone na głębokim tłuszczu cienkie plasterki tofu (ser sojowy) w formie sakiewek / torebek, nadziane ryżem do sushi.

Czytaj dalej

Negima yakitori. Japońskie szaszłyki z kurczaka

Japońskie szaszłyki yakitori

Yakitori – japońskie szaszłyki drobiowe były jedną z naszych ulubionych przekąsek podczas ostatniej wizyty w Kioto. Kiedy tylko nadarzała się okazja, próbowaliśmy różnych wariantów smakowych sprzedawanych na ulicznych straganach z jedzeniem (yatai).
Japońskie szaszłyki bywają również dostępne w całodobowych sklepach kombini, w ofercie lokali zwanych yakitori-ya – specjalizujących się w tej potrawie oraz nieformalnych barach typu izakaya, gdzie stanowią tsumamimono – popularną przekąskę podawaną do napojów alkoholowych.

Czytaj dalej

Matcha latte

Matcha

Jadąc pierwszy raz do Japonii kilka lat temu wiedziałam jedynie tyle, że jest coś takiego jak matcha czyli japońska zielona herbata w proszku uważana za najzdrowszą na świecie. Fakt, że zielona herbata jest wszechobecna w Kraju Kwitnącej Wiśni sprawił, że zasmakowałam w jej rozmaitych wariantach, a po powrocie zaczęłam ją pić na ciepło i zimno, jak również używać jej jako dodatku do deserów. Kiedy jednakże z perspektywy czasu wspominam te pierwsze eksperymenty, nie mogę nadziwić się swojej ignorancji. Trochę czasu musiało upłynąć zanim poszerzyłam swoją wiedzę na temat rodzajów matcha, sposobów przechowywania, właściwego parzenia i picia, jak również historii, właściwości i zastosowań. Bardzo inspirująca pod tym względem okazała się druga wizyta w Japonii podczas której rozsmakowałam się w zielonej herbacie jeszcze bardziej.

Czytaj dalej

Porto. Przerwa od upałów

Porto

Tegoroczne ferie letnie planowaliśmy początkowo tradycyjnie spędzić gdzieś na Północy Europy – na Islandii, Wyspach Owczych albo po prostu zostać w Norwegii. Kilku pomysłów nie udało nam się niestety wdrożyć w życie, więc ostatecznie postanowiliśmy zaskoczyć samych siebie i wybrać się dla odmiany na Południe – do portugalskiego Porto.

Od pierwszych chwil w Porto nie mogliśmy się powstrzymać od podświadomych porównań do Lizbony, w której spędziliśmy przedłużony, jesienny weekend kilka lat temu…. Pod wieloma względami oba miasta mają oczywiście wiele wspólnego – wąskie, brukowane uliczki, zaniedbane i nierzadko opuszczone kamienice pokryte płytkami azulejos, ogólny nieład, pranie zwisające z okien, bezdomne koty… Być były to tylko pozory, ale w Porto mieliśmy jednak wrażenie nieco większego porządku i bezpieczeństwa, zaś największym zaletą okazało się położenie miasta – nad rzeką Douro, blisko jej ujścia do Oceanu Atlantyckiego.

Czytaj dalej

Zaru soba. Japoński makaron na zimno

Zaru soba

Podobnie jak w przypadku pierwszej wizyty w Japonii, również i tym razem przywieźliśmy z Kioto kilka japońskich pamiątek kulinarnych. Znalazła się wśród nich między innymi zielona herbata, ulubione słodycze z dodatkiem matcha oraz kilka rodzajów przyprawy furikake, jak również ulubiony gryczany makaron soba, który według Japończyków jest symbolem długiego życia. Nie mam jednak na myśli „typowej” soby o charakterystycznej jasno brązowej barwie, ale odmianę zieloną (cha soba) z dodatkiem matcha.

Czytaj dalej

Kioto i Kansai. Japońska kuchnia

Kioto

W Kioto oraz okolicznych miejscach co chwilę coś nas kusiło – zapachem i wyglądem, a nowe doznania kulinarne były dosłownie na wyciągnięcie ręki – chociaż nie zawsze podane na tacy Jako fani japońskich smaków, próbowaliśmy po drodze wszystkiego czego tylko się dało, ale pomimo tego i tak wróciliśmy głodni. Oczywiście nie dosłownie (bynajmniej), ale z poczuciem, że dziesięć dni to za mało, żeby nasycić się japońskimi smakami. Z tego też powodu oraz wielu innych marzymy już o kolejnej wizycie w Japonii.

Czytaj dalej

Tokio. Gajdzini na innej planecie

Tokio

Kilka lat temu wybraliśmy się w podróż do Kraju Kwitnącej Wiśni. Do dyspozycji mieliśmy tydzień i czas ten zdecydowaliśmy się spędzić przede wszystkim w Tokio urozmaicając sobie pobyt jednodniowymi wycieczkami poza japońską stolicę – do miejscowości Nikkō oraz Kamakura.
Tokio dostarczyło nam całej masy wrażeń. Wróciliśmy zafascynowani, z uczuciem niedosytu i nadzieją jak najszybszego powrotu do Japonii. Plan ten postanowiliśmy wcielić w życie w 2018 roku, więc już niedługo wyruszamy eksplorować tym razem region Kansai (przede wszystkim Kioto i okolice). Planowanie podróży, dyskusje i wspominki związane z pierwszą wizytą w Japonii sprzed kilku lat okazały się dobrą okazją do tego, żeby dokończyć i zamieścić na blogu zaległą relację z Tokio.

Czytaj dalej

Najzdrowsza norweska owsianka

Najzdrowsza owsianka norweska

Płatki owsiane są nie tylko zdrowe, ale także coraz bardziej trendy. Owsiankę możemy coraz częściej zjeść nie tylko w domu, ale także w kawiarniach i restauracjach. Idealnym przykładem jest znajdujący się w Kopenhadze owsiankowy bar Grød, który odwiedziliśmy podczas ostatniej wizyty w duńskiej stolicy (patrz wpis: Kopenhaga kulinarnie). Klasyczna wersja serwowana przez Grød to owsianka z jabłkiem, prażonymi migdałami i sosem karmelowym, ale warto również spróbować wersji „All in” wzbogaconej dodatkowo o kawałki banana, wiórki kokosowe, czekoladę, masło orzechowe i suszone maliny. Bardzo polecamy!

Czytaj dalej

Bolo do caco. Chleb z wyspy Madera z masłem czosnkowo-pietruszkowym

Bolo do caco

Często wracam pamięcią do smaków, które poznałam na Maderze i marzy mi się ponowne odwiedzenie tej portugalskiej wyspy przede wszystkim ze względu na piękną przyrodę, idealny klimat i niezapomniane wrażenia kulinarne. Pisałam już wcześniej o owocach i deserze z marakui, o szaszłykach mięsnych espetada, jak również miejscowych alkoholach i słynnym drinku Nikita. Pieczywo Bolo do caco to kolejny lokalny specjał, którego nie można przegapić podczas podróży na Maderę.

Czytaj dalej