Czekoladki paleo

Czekoladkai domowe paleo

Czy czekolada może być zdrowa?
To zależy.
Surowe, nieprzetworzone ziarna kakaowca są nazywane „pokarmem bogów”, gdyż posiadają właściwości energetyczne i pobudzające, jak również są źródłem wielu składników odżywczych pozytywnie wpływających na zdrowie oraz nastrój.

Problem z wyrobami czekoladowymi polega jednak na tym, że poza kakao posiadają one również dodatki mniej pożądane takie jak np.: cukier, mleko, konserwanty, aromaty itp.

Jak powszechnie wiadomo za najzdrowszą czekoladę uchodzi ta z dużą zawartością kakao, ciemna i gorzka, przygotowana wyłącznie z naturalnych, pełnowartościowych składników.
Tego typu słodycze bardzo łatwo można przygotować w domu wykorzystując zaledwie trzy podstawowe produkty – kakao, olej kokosowy i miód. Połączone w odpowiednich proporcjach dają słodki i pełny smak, który powinien zadowolić każdego miłośnika czekolady.

Czytaj dalej

Czekolada i pomarańcze.
Pudding z nasion chia.

Czekolada i pomarańcze

Czekolada i pomarańcze to połączenie smaków, które wielu kojarzy się z górskimi, norweskimi wędrówkami. Zabieranie na wycieczkę kultowych batoników Kvikk Lunsj oraz pomarańczy określa się po prostu jako „typisk norsk„.

Taka kombinacja poza pozytywnymi odczuciami, dodatkowo bardzo mi smakuje i dlatego moją ulubioną gorzką czekoladą jest ta z kawałkami skórki pomarańczy.

Alternatywą dla tego typu słodyczy może być pudding z nasion chia oraz nutką pomarańczowego smaku. Nasiona chia czyli szałwi hiszpańskiej posiadają wiele zdrowotnych właściwości i stanowią świetny dodatek nie tylko do puddingów, ale również koktajli lub sałatek. Po zalaniu płynem podwajają one swoją objętność i dlatego jednym z bardziej popularnych zastosowań są rozmaite desery. Szczególnie jesienią, kiedy pogoda nas zbyt często nie rozpieszcza i nie sprzyja wybraniu się na górską wycieczkę, warto sięgnąć po taką przekąskę.

Czytaj dalej

Jogurtowe lody o smaku owoców leśnych

Lody

Przy okazji szalejących jeszcze do niedawna temperatur na pewno nie jeden z czytelników „ratował się” konkretną porcją lodów. I trudno się dziwić, zwłaszcza, że lody to coś, czemu nam też ciężko się oprzeć.

Prawdę mówiąc to nieraz pogoda nie ma nawet większego znaczenia, aczkolwiek słońce i wakacyjny nastrój sprawia, że ochota na orzeźwiający deser jest dużo większa.

W Oslo mamy swoją ulubioną włoską lodziarnię – Gelaterię Paradis zlokalizowaną na Aker Brygge, do której często wpadamy na pyszne lody i sorbety. Lubimy także wszystkie smaki norweskiej marki Diplom-Is.
Ostatnio po raz pierwszy przygotowaliśmy również lody domowe na bazie jogurtu, które są zdrowsze i mniej kaloryczne, więc taki deser można jeść codziennie bez wyrzutów sumienia…

Czytaj dalej

Pudding z tapioki z mlekiem kokosowym i mango

Mango tapioka

Zakupy w sklepach z egzotyczną żywnoscią zachęcają do kulinarnych eksperymentów, wypróbowywania nowych produktów i przepisów, a tym samym pozwalają na poszerzanie kulinarnych horyzontów.

Dlatego właśnie uwielbiamy wizyty w tego typu sklepach, które najczęściej prowadzone są przez emigrantów. Od ilości interesujących produktów można tam dostać zawrotu głowy, a dodatkowo jest to wbrew pozorom dużo mniej bolesny wydatek niż wizyta w „typowym” norweskim markecie. Najczęściej głównym celem takich wizyt jest chęć zakupu świeżych warzyw i owoców (również tych pochodzących z daleka). Zaintrygowani nazwą albo etykietą, zawsze kupujemy dodatkowo coś nowego do wypróbowania, a dopiero po fakcie pojawia się pytanie: i co ja z tym zrobię albo z czym to się je?

Ostatnim naszym nabytkiem były perły tapioki. Wprawdzie słyszałam o nich już dawno, ale dopiero Michalina prowadząca bloga Timid Smile zachęciła mnie do rozpoczęcia przygody z tym produktem.

Czytaj dalej

Norweski deser Tilslørte Bondepiker idealny na jesień

Norweski deser Tilslørte Bondepiker

Początek jesieni to idealny czas na wypieki z jabłkami w roli głównej – muffiny, ciasta (na przykład norweskie eplekake) albo… jeden z klasycznych norweskich deserów czyli Tilslørte Bondepiker.

Moim zdaniem sprawdza się on idealnie zarówno jako śniadanie jak i kolacja. Może stanowić również formę słodkiej, cynamonowej terapii na deszczowy, jesienny dzień

Nazwę tego norweskiego specjału można przetłumaczyć jako „Wiejskie dziewczęta w welonie”. Oczywiście jak to często bywa w takich sytuacjach, jest sporo wątpliwości związanych z powstaniem tej dość osobliwej nazwy, ale jedna z teorii bazuje na pewnej zabawnej i romantycznej historii.
Czytaj dalej

Angielski deser fruit fool z czerwonych porzeczek

Angielski deser fruit fool

Lato obdarowuje nas świeżymi i pełnymi witamin truskawkami, jagodami, malinami, porzeczkami oraz wieloma innymi sezonowymi owocami, które możemy wykorzystać do przygotowania deserów takich jak lody, koktajle, sorbety, smoothie czy galaretki.

Jednym z najprostszych i najszybszych owocowych deserów jest moim zdaniem angielski „fruit fool”.
Jest niezwykle orzeźwiający i lekki, a więc idealny na upały. To, co lubię w nim najbardziej to elegancka prostota i równowaga pomiędzy słodko-kwaśnym smakiem.

Deser ten ma brytyjskie pochodzenie, ale jest popularny w wielu krajach.
Termin „fool” pochodzi natomiast od francuskiego słowa „foule” co oznacza „zgnieciony” albo „masę”.
Podstawowym składnikiem tego dania jest mianowicie puree z sezonowych owoców. Przygotowanie fool fruit rozpoczynamy od przygotowania przecieru z owoców – świeżych lub opcjonalnie mrożonych (tradycyjne do tego celu używano agrestu).
Owocowa masa jest następnie łączona ze słodkim kremem.

Czytaj dalej

Kokosowe wspomnienia i hawajski deser haupia

Hawajski, kokosowy deser haupia

Mieszkańcy wysp Pacyfiku nazywają palmę kokosową „drzewem życia”, a kokos „lekarstwem na wszelkie choroby”.
Ten wyjątkowy owoc jest również jednym z moich ulubionych (lubię wszystko co ma zapach i smak kokosa), więc uznałam, że nadeszła pora na garść kokosowych faktów oraz wspomnień, jak również przepis na jeden z hawajskich deserów.

Kokosy są owocami rosnącymi na palmach kokosowych, które występują naturalnie w południowej Azji, w Malezji oraz Polinezji. W Stanach Zjednoczonych spotkać je można na Florydzie i Hawajach.

Orzechy kokosa posiadają podróżniczą naturę. Mogą one sobie swobodnie i długo dryfować po wodach oceanu, pokonując bardzo duże odległości. Kiedy zostaną wyrzucone na brzeg zaczynają kiełkować, a ich naturalnym środowiskiem rozwoju są piaszczyste, tropikalne plaże.
Czytaj dalej

Tiramisu na pierwsze urodziny bloga

Po powrocie z Rzymu nie pozostało mi nic innego, jak przygotować jakiś deser wywodzący się
z Włoch z okazji pierwszych urodzin bloga. Nie zastanawiałam się długo nad wyborem, gdyż tiramisu to poza lodami mój ulubiony słodki przysmak – mocno kawowy, alkoholowy, pyszny
i uzależniający

Dodatkowo lubię jego prostotę wykonania oraz mnogość zastosowań.
Tiramisu jest moim zdaniem idealne zarówno do filiżanki kawy na śniadanie albo jako deser po włoskim obiedzie…, albo jako tort na szczególną okazję.

Nazwa tiramisu mówi sama za siebie, bowiem oznacza „podnieś mnie na duchu, popraw mój nastrój”, co idealnie pasuje do jego właściwości Składniki takie jak: jajka, cukier, kawa i serek mascarpone bez wątpienia potrafią również dodać energii.

Istnieje wiele teorii na temat pochodzenia tego popularnego deseru i tak naprawdę nie ma pewności, gdzie i w jaki sposób powstała jego pierwsza wersja. Do miana stolicy tiramisu pretendują: Wenecja, Treviso, Siena i Florencja.

Marlena de Blasi – autorka książki „Smaki Północnej Italii” pisze, że tiramisu powstało pod koniec lat czterdziestych XX wieku. Szef skromnej restauracji w Treviso – Al Camin – przysiadł po wyczerpującym dniu w kuchni i zaczął wyjadać zawartość niewielkiej miski. W żartach wyjaśnił swoim podwładnym, że znajdująca się w środku mieszanina jest jego pokrzepiającym deserem – jego tiramisu. Przyrządził deser dla całej załogi, a później dla kilku stałych klientów, aż wreszcie na punkcie tego prostego deseru do jedzenia łyżeczką (dolce a cucchiaio) oszalał cały świat. We wspomnianej książce znajduje się również oryginalna receptura na tiramisu, którą podyktował autorce naoczny świadek narodzin deseru.

Czytaj dalej