Kopenhaga. 7 rekomendacji kulinarnych.

Kopenhaga kulinarnie

Podczas kilku dni spędzonych w duńskiej stolicy przekonalismy się o tym, że Kopenhaga pod wieloma względami niemal idealnie wpasowuje się w nasze preferencje kulinarne. Jako zwolennicy hal targowych, przytulnych kawiarni oraz ulicznej kuchni, nie mogliśmy narzekać ani na wybór, ani jakość serwowanego jedzenia.

Z „przykrością” przyznajemy, że oferta street food w Kopenhadze przebija tą w Oslo – przede wszystkim dzięki hali Papirøen. Dawna fabryka papieru położona na „Wyspie Papierowej” skupiająca w olbrzymim hangarze rozmaite food trucki, stoiska z jedzeniem i bary stanowi dobry przykład tego, że posiłek „w biegu” może być zarówno smaczny, jak i zdrowy.

Wielokrotnie czuliśmy, że brakuje nam miejsca w żołądkach, żeby spróbować wszystkiego, na co mieliśmy ochotę. Niemniej jednak udało nam się posmakować tradycyjnych duńskich hot-dogów oraz smørrebrød, zapoznać się z bogatą ofertą lokalnej kuchni w stylu raw, skosztować wyśmienitych duńskich wypieków i napić się najlepszej kawy w miescie. Odczucia mieliśmy za każdym razem wyłącznie pozytywne, co zaowocowało powstaniem niniejszego subiektywnego przewodnika po smakach Kopenhagi.

1. Fika wg Duńczyków

Odwiedzając Kopenhagę koniecznie należy odwiedzić przynajmniej jedną z cukierni lub piekarni celem spróbowania wyśmienitych duńskich wypieków.
Nasz pierwszy wybór padł na Meyers Bageri – sieć pierkarni zapoczątkowaną przez słynnego duńskiego szefa kuchni Clausa Meyera. Olbrzymie, cynamonowe drożdżówki (kanelsnurrer / kanelsnegl) okazały się równie wyśmienite, jak te, którymi zajadamy się w Norwegii i na pewno nie gorsze od tych, których próbowaliśmy w Szwecji.

Inną siecią piekarni, którą serdecznie rekomendujemy jest Lagkagehuset. Próbowaliśmy tam kilku różnych wypieków z kruchego ciasta (wienerbrød) – między innymi słynnych duńskich tebirkes, które stanowią odpowiednik francuskiego croissanta. Pycha!

Podczas następnej wizyty w Kopenhadze na pewno przetestujemy inne piekarnie cieszące się dobrymi opiniami takie jak Emmerys, Mirabelle, La Glance, Det Rene Brød, jak również tą najstarszą w mieścieSankt Peders Bageri założoną w 1652 roku! Wspomniana piekarnia słynie przede wszystkim z tego, że w każdą środę sprzedaje onsdagssnegle – gigantyczne cynamonowe drożdżówki za jedyne 15 DKK. Środowe wypieki są podobno tak popularne, że za każdym razem sprzedawanych jest ich ponad 4000 sztuk!

Kanelsnegl, Mayers Bageri
Lagkagehuset
Lagkagehuset

2. Duński fast food. Klasyczny hot-dog i „superdog”

Duńczycy kochają hot-dogi, a pølsevogne (dosłownie tłumacząc kiełbaskowe „wózki”) znajdziecie w całym mieście. Zamiawiając hot-doga należy poprosić o „ristet med det hele” (pieczony ze wszystkim).

Duńskie kiełbaski (wienerpølser) charakteryzuje czerwony kolor i dlatego mówi się na nie røde pølser.
Specyficzny wygląd kiełbasek ma dość mroczną historię sięgającą lat 20. XX wieku, kiedy Duńczycy byli biednym narodem. Wątpliwej jakości kiełbaski barwiono dla niepoznaki na czerwono i sprzedawano masowo najbiedniejszej części społeczeństwa.

Czerwone kiełbaski (aktualnie najczęściej z przewagą mięsa wieprzowego) stały się tradycją, ale obecnie możemy przebierać wśród produktów wytwarzanych z najwyższej jakości mięsa, z dodatkiem różnych przypraw, smażonych lub grillowanych i podawanych z rozmaitymi dodatkami.

Dwa miejsca, które gorąco polecamy odwiedzić to stoisko Pølse Kompagniet znajdujące się w hali Papirøen. Produkowane przez nich kiełbaski są ponoć wysokiej jakości kiełbaski, składają się w 100% z mięsa i przypraw i nie posiadają żadnych E, konserwantów, barwników itp. Niezależnie od tego, ile jest w tym prawdy hot-dogi serwowane tutaj są naprawdę wyśmienite. Warto spróbować zarówno Superdoga, Street-doga, a jako dodatek zamówić równie pyszne grillowane warzywa.
W hali Papirøen byliśmy kilkukrotnie i muszę dodać, że to miejsce zauroczyło nas swoim niezobowiązującym, przytulnym klimatem oraz dużym wyborem street food. Poza duńskimi pølse przetestowaliśmy także wyśmienitego burgera z kaczką od Duck It.

Wracając jednak do duńskich kiełbasek… Inne miejsce z ekologicznymi hot-dogami, które polecamy sprawdzić to Døp (Den Økologiske Pølsemand). Charakterystyczny, ciemno zielony pølsevogn Døp znajdziecie w kilku miejscach np. niedaleko wieży Rundetårn, przy Købmagergade oraz obok kościoła Helligåndskirken przy Strøget. Koniecznie spróbujcie klasycznych pølser czyli ze wszystkim – majonezem, ketchupem, remuladą, świeżą i suszoną cebulką oraz ogórkami!
Duńczycy naprawdę wiedzą, jak przygotowywać hot-dogi. Chociaż nie jest to mój ulubiony typ ulicznego jedzenia to hot-dogami w Kopenhadze zajadałam się z przyjemnością i bez wyrzutów sumienia.

Papirøen, Street food
Papirøen, Street food
Duńskie hot-dogi od Pølsekompaniet
Duńskie hot-dogi od Døp

3. Smørrebrød. Kanapkowe dzieła sztuki

Duńska specjalność narodowa, tradycyjna otwarta kanapka smørrebrød (dosłownie znaczy to „posmarowany chleb”) składa się z cienkiej kromki razowego chleba (rugbrød) posmarowanej masłem i ozdobionej rozmaitymi dodatkami. Smørrebrød stanowią podstawę duńskiego lunchu, a dodatkowo możemy je zjeść zarówno w restauracjach z długimi tradycjami, kawiarniach, jak i w halach targowych.

W hali Torvehallene pyszne smørrebrød (sprawdziliśmy) serwuje Hallernes Smørrebrød zaś w Papirøen duńskie sandwicze oferuje Handmade.
Najsłynniejszym miejscem serwującym smørrebrød jest restauracja założona przez słynnego Oskara Davidsena (1859-1920), a obecnie prowadzona przez piąte pokolenie rodziny Davidsen. Prawnuczka założyciela – Ida Davidsen przygotowywaniem kanapek zajmuje się już ponad 60 lat. Jej kanapkami raczą się sławni Duńczycy, a w menu znajduje się obecnie ponad 250 rodzajów smørrebrød.

Duńskie kanapki to prawdziwe dzieła sztuki. Wystarczy spojrzeć na takie specjały jak stjerneskud, która jest ponoć absolutnym faworytem Duńczyków – wg nieoficjalnego głosowania przeprowadzonego przez gazetę Politiken. Kanapka składa sie z lekko przypieczonego białego pieczywa, pieczonej ryby (rødspettefilet), majonezu, krewetek, szparagów i kawioru. Prawda, że brzmi to smakowicie?

Warto także spróbować kanapki z wyśmienitą z pastą z wątróbki (leverpostej), która stanowi składnik słynnego smørrebrød Dyrlægens natmad i związana jest z osobą wspomnianego Oskara Davidsena.
Inne typowe połączenia to kanapka ze śledziem i cebulką lub jajkiem i krewetkami…

Wiele osób sądzi, że to właśnie smørrebrød jest uznawana jest za duńską potrawę narodową. Podczas nieoficjalnego głosowania przeprowadzonego w 2014 roku smørrebrød znalazło się jednakże na drugim miejscu, zaś zwycięzcą zostało danie stekt flesk i parsillesaus (smażony boczek w sosie pietruszkowym).

Duńskie Smørrebrød
Ida Davidsen

4. Grød. Owsianka idealna

Obowiązkowym miejscem na kulinarnej mapie Kopenhagi jest owsiankowy bar Grød, który obecnie posiada już trzy oddziały. Grød serwuje nie tylko owsianki, ale także inne wegańskie dania jak congee, risotto lub indyjski dhaal. Klasyczna pozycja w menu to to owsianka z jabłkiem, prażonymi migdałami i sosem karmelowym. Próbowaliśmy wersji All In – dodatkowo z bananen, wiórkami kokosowymi, czekoladą, masłem orzechowym, suszonymi malinami. Idealne, bardzo sycące śniadanie albo przekąska!

Na owsiankę wybraliśmy się do lokalu w hali Torvehallerne. Dwa pozostałe znajdują się na Jægersborggade oraz Vesterbrogade (największy). Torvehallerne to dwa, duże szklane pawilony w których mieści się ponad 60 stoisk z jedzeniem. Znajdziecie tam znajdziecie wspomniane Grød, Palæo oraz sklepy z włoskimi wędlinami, z oliwą, ze świeżymi ziołami, serami, sushi i wiele, wiele więcej.

Zajadając owsiankę w Torvehallerne polecamy przy okazji napić się kawy od The Coffee Collective – zdaniem wielu najlepszej w mieście. Ich kawiarnie znajdziecie także w wielu lokalizacjach (np. na Jægersborggade).

Inne miejsca z dobrą kawą: Copenhagen Coffee Lab, Kent Kaffe Laboratorium, Original Coffee (np. w domu towarowym Illum).

Torvehallerne
Grød
The Coffee Collective
The Coffee Collective

5. Matcha bar

Jako miłośnicy sproszkowanej zielonej herbaty musieliśmy odwiedzić Matcha Bar by BYOH. Lokal znajduje się w sercu Kopenhagi na ulicy Helgolandsgade 13 (Vesterbro) i jest to jedyne miejsce w duńskiej stolicy oferujące gorące i zimne napoje, przekąski i słodycze z dodatkiem matcha. Żałuję, że w Oslo nie ma powstała (jeszcze) podobna kawiarna.

Właściciel Matcha bar, Michael Mølgaard, jest byłym sportowcem interesującym się zdrowym jedzeniem i trybem życia, zaś fanem matcha został podczas jednej ze swoich podróży. Początkowo sprowadzał i wykorzystywał matcha wyłącznie do własnego użytku, zaś od 2013 r. sprzedaje japońską herbatę za pośrednictwem sklepu internetowego BYOH (be your own hero). Rozprowadzana przez niego matcha pochodzi ponoć z najlepszej japońskiej strefy herbacianej, jest najwyższej jakości, ręcznie zbierana i serwowana podczas japońskich ceremonii herbacianych.

Wraz z otwarciem własnego baru Michael ma na celu rozpowszechniać wiedzę o właściwościach matcha oraz inspirować innych do zdrowszego stylu życia. Matcha Bar by BYOH posiada przyjemny, minimalistyczny wystrój, kameralną atmosferę, sympatycznego właściciela i co najważniejsze dużo smacznych pozycji w menu. My skusiliśmy się na matcha latte, matcha bowl „Super vitamin” oraz sałatkę „Fuji tuna”, a dodatkowo na wynos zakupiliśmy autorski napój Mike’a – matchę na zimno z wodą kokosową, imbirem i syropem z kwiatow czarnego bzu.

Matcha Mike
Matcha Mike
Matcha Mike

6. Brunch w stylu raw

Kopenhaga jest świetnym miejscem dla zwolenników zdrowego jedzenia w stylu raw. W duńskiej stolicy nie brakuje lokali, gdzie możemy wybrać się na zdrowe śniadanie, lunch, brunch albo równie dobrze kolację. Spośród wielu polecanych miejsc takich jak chociażby Mad & Kaffe, Wulff & Konstali oraz SimpleRAW nasz wybór padł ostatecznie na 42Raw, gdzie wybraliśmy się w porze sewowania brunchu (do 14:00).

Na zestaw składały się naleśniki z syropem z agawy, bananem i jagodami goji, frytki ze słodkich ziemniaków, pasta z awokado, hummus, chleb bezglutenowy oraz granola bowl. Do picia zamówiliśmy golden latte i beet (buraczane) latte – pyszne!

Na przetestowanie burgera raw, spaghetti z cukinii, owocowych smoothie bowl i pięknie wyglądających deserów planujemy jeszcze kiedyś wrócić… Posiłek w stylu raw tak bardzo przypadł nam do gustu, że jeszcze do ostatniej chwili wahaliśmy się, czy nie skusić się na przekąskę w lokalu 42Raw znajdującym się na lotnisku Kastrup.

Jeśli szukacie innych miejsc na zdrowy brunch w Kopenhadze, to polecam Wam fajne podsumowanie na blogu copenhagenbyme.com

42 Raw
42 Raw

7. Ekskluzywna lukrecja

Poza słodkimi duńskimi wypiekami polecam serdecznie skosztowanie pyszncyh wyrobów cukierniczych – przede wszystkim tych od Summerbird , Johan Bülow Lakrids oraz Anthon Berg. Mam słabość szczególnie do ich lukrecjowych czekoladek i czekolad. Są przepyszne, wykonywane z najwyższej jakości, naturalnych składników, a dodatkowo design opakowań sprawia, że moim zdaniem idealnie nadają się jako ekskluzywny, elegancki upominek.

Warto dodatkowo spróbować duńskich flødeboller (np. od Summerbird). Są to krążki z marcepanu zwieńczone mleczną, puszystą pianką i oblane czekoladą. Może nie są najzdrowsze, ale do mocnej, czarnej kawy pasują idealnie.

Sklep Johan Bülow Lakrids znajdziecie w centrum Kopenhagi, na terenie parku Tivoli, jak również na lotnisku Kastrup. Summerbird zlokalizowany jest m.in. we wspomnianej hali targowej Torvehallerne. Ku mojej radości obie marki posiadają swoje sklepy w Oslo – w domu handlowym Steen & Strøm Department Store

42 Raw

Ps. Niestety 2 tygodnie po powrocie z Kopenhagi dowiedzieliśmy się o planowanym zamknięciu hali Papirøen. Podobno nie jest jeszcze znana nowa lokalizacja, ale mówi się też o stworzeniu jakiejś nowej koncepcji i nowej nazwie… Jestem ciekawa, jak się dalej potoczy ta historia.

8 Comments

  1. marcelina
    9 grudnia 2017

    Uwielbiam takie przewodniki kulinarne! Na głodnego jednak nie powinnam czytać, bo pierwsze na co mam teraz ochotę to na hot-doga

    Odpowiedz
    1. Marta
      11 grudnia 2017

      Dobrze się składa, bo planuję wpis o tym, jak przygotować hot-doga po duńsku

      Odpowiedz
  2. Beata
    9 grudnia 2017

    Najbardziej działają na mnie owoce no i oczywiście słodycze! Uwielbiam cynamonowe bułeczki. Zawsze będąć w Ikea kupuję je do domu. Kiedyś jednak nie wytrzymałam i pożarłam swoją w samochodzie:)
    Pozdrawiam:)

    Odpowiedz
    1. Marta
      11 grudnia 2017

      Również je uwielbiam i dlatego będąc gdzieś na Północy zawsze muszę ich posmakować. Nadal jednak nie jestem zgodna sama ze sobą, które smakują mi najbardziej – te w Norwegii, Szwecji, Danii czy na przykład na Islandii

      Odpowiedz
  3. Agnieszka F.
    11 grudnia 2017

    Dostalam ślinotoku, a jestem przed obiadem, ech…
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    1. Marta
      11 grudnia 2017

      I bardzo dobrze!

      Odpowiedz
  4. Travela
    11 grudnia 2017

    Papirøen już nie funkcjonuje, fabryka sprzedana na inwestycje.
    Uaktualniajcie wpis.
    Pozdr

    Odpowiedz
    1. Marta
      11 grudnia 2017

      Szkoda! To nieźle, że udało nam się jeszcze „załapać”…
      Faktycznie, jest info w prasie o zamknięciu 22 grudnia. Podobno nie jest jeszcze znana nowa lokalizacja, ale mówi się też o stworzeniu jakiejś nowej koncepcji o nowej nazwie… Jestem ciekawa, jak się dalej potoczy ta historia.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *