Enoshima. Smocza wyspa zakochanych

Enoshima

Dawno, dawno temu, w jednym z japońskich jezior żył sobie pięciogłowy smok. Ów osobnik był wyjątkowo wredny, popełniał wiele niegodziwych czynów i uprzykrzał życie mieszkańcom wioski Koshigoe (prefektura Kamakura). Pewnego dnia nad okolicą pojawiły się gęste chmury i przez kilka dni dochodziło do dużych trzęsień ziemi. Kiedy trzęsienia ustało pojawiła się piękna kobieta, którą zgodnie z legendami była Benzaiten (Benten) – buddyjska bogini będącą opiekunką urody, bogactwa i muzyki, patronką zakochanych oraz artystów i jednocześnie jedyną kobietą wśród siedmiu bogów szczęścia (shichi-fukujin). Benzaiten sprawiła, że chmury się rozproszyły, a na powierzchni oceanu pojawiła się wyspa Enoshima.

Smok zauroczony pięknem bogini, poprosił ją o rękę, jednakże bogini wiedząc o złych czynach popełnionych przez Smoka, odmówiła jego propozycji. Smok nie chciał się jednakże poddawać i obiecał naprawić swoje czyny, a Bezaiten ostatecznie zgodziła się go poślubić. Od tego czasu bogini czczona jest na Enoshimie, mityczny bóg stał się opiekunem wyspy, a w miejscowości Koshigoe znajduje się świątynia Ryuko Myojinsha, która jest jemu poświęcona.

Historia Enoshimy obfituje w dużo ciekawych opowieści i legend. Na miejscu odwiedzić można wiele związanych z nimi świątyń i miejsc, jednakże wyspa ma do zaoferowania dużo, dużo więcej. Zwiedzając Enoshimę łatwo jednocześnie odnieść wrażenie, że miejsce to cieszy się zdecydowanie większą popularnością mieszkańców kraju niż zagranicznych turystów. Być może Enoshima ginie po prostu gdzieś w cieniu słynnej, pobliskiej Kamakury albo pomijana jest w drodze do Kioto. My również początkowo nie doceniliśmy tego miejsca. Na Enoshimę planowaliśmy wpaść tylko na chwilę przy okazji wizyty u „Wielkiego Buddy”. Na szczęście będąc już w drodze postanowiliśmy spontanicznie zmienić plan i spędzić więcej czasu w nowym miejscu kosztem Kamakury, w której już wcześniej byliśmy kilka lat temu podczas pierwszego pobytu w Tokio. Przesiedliśmy się w pociąg Enoshima Electric Railway (Enoden) i ostatecznie, ku naszemu pozytywnemu zaskoczeniu, spędziliśmy na wyspie niemal cały dzień łącząc aktywność fizyczną ze smakowaniem japońskiej kultury, odrobiną hawajskich klimatów i relaksem nad wodami Pacyfiku. Podobało nam się tak bardzo, że kilka dni później wybraliśmy się tam ponownie, gdyż właśnie na Enoshimie zapragnęliśmy pożegnać się z Japonią i spędzić ostatni wieczór przed lotem powrotnym do domu.

Wyspa bogini Benzaiten i smoka Ryūjin

Na Enoshimę ze stacji kolejowej jest przysłowiowy rzut beretem. Wystarczy przejść przez most Benten (jap. Bentenbashi) o długości 389 metrów skonstruowany na potrzeby zawodów żeglarskich Igrzysk Olimpijskich w Tokio, które odbyły się w 1964 roku. Po obydwu stronach mostu rozciąga się widok na Pacyfik, a sama wyspa widziana z tej perspektywy wygląda dość niepozornie. Mogłoby się wydawać, że na miejscu poza bójną roślinnoścą znajduje się jedynie położona na wzgórzu wieża widokowa (Sea Candle).

O tym, że to jedynie pozory można się przekonać już po przejściu niebiesko-zielonej bramy torii, symbolizującej wkroczenie na teren wyspy. Gwarna i zatłoczona ulica handlowa Benzaiten Nakamise-dori obfituje w sklepy i stoiska sprzedające pamiątki i rozmaite lokalne przysmaki.
Po kilkuminutowej przechadzce przechodzimy pod kolejną szintoistyczną bramę torii (tym razem w kolorze vermilion / cynobrowym) zwiastującą wejście na teren świątyni, a nieco dalej po pokonaniu kamiennych schodów ukazuje się przed nami kolejna brama – masywna Zuishin-mon. W pobliskim temizuya / chōzuya – miejscu przeznaczonym do rytualnego oczyszczenia, przemywamy po kolei lewą dłoń, prawą oraz usta.

Sanktuarium Enoshima (Enoshima Shrine), którego początki sięgają 552 roku, to kompleks trzech świątyń (Hetsumiya, Nakatsumiya i Okutsumiya) oraz licznych zabytków, które są rozsiane po całej wyspie. Pomiędzy kolejnymi budynkami prowadzi przyjemny szlak, który pokonać można pieszo po wznoszących się w górę wyspy schodach lub korzystając z płatnych schodów ruchomych Enoshima ESCAR.

W trzech świątyniach znadujących się na wyspie czczone są boginie, które łącznie reprezentują wspomnianą we wstępie Benten (Benzaiten). Największą świątynią, która jednocześnie rozpoczyna duchową podróż przez wyspę, jest Hetsumiya (zwana także Shimonomiya) znajdująca się na najniższym punkcie wzgórza. Kilka minut spaceru dalej znajdują się kolejne – Nakatsumiya oraz Okutsumiya. Wadatsumi-no-miya obok świątyni Okutsumiyi jest miejscem, w którym zgodnie z wierzeniami zamieszkał Ryūjin – mitologiczny bóg-smok, który na Enoshimie jest czczony jako ten, który przyniósł dobrobyt i pokój w okolicy i dlatego też na całej wyspie nie brakuje akcentów i miejsc przedstawiających jego wizerunek.

Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia

Tropikalny ogród

Klucząc kolejnymi wąskimi uliczkami zmierzamy w kierunku ogrodu botanicznego Enoshima Samuel Cocking Garden. Po drodze mijamy kawiarnie i restauracje z romantycznym widokiem na ocean, sklepy i stragany z pamiątkam, zaś wszystko wokół kręci się wokół życia morskiego. Jeśli mamy chęć przekąsić ośmiornicę na patyku, małżę albo talerz owoców morza, to nie musimy długo szukać.

W gąszczu tego całego zamieszania zwracam uwagę na niepozorny, mały sklep z kolorowymi hawajskimi koszulami i spódnicami powiewającymi przed wejściem. Mąż namawia mnie, żebym zajrzała do środka, w efekcie czego wychodzę z dwiema spódnicami do tańczenia hula. Lubię takie praktyczne, sentymentalnie i nieco nietypowe pamiątki…

Po tym nieplanowanym „skoku w bok” docieramy do wspomnianego ogrodu, na którego terenie znajduje się wieża widokowa Sea Candle. Z tarasu widokowego na szczycie podziwiamy widok na całą wyspę, okoliczne plaże, zatokę Sagami Bay i bezkres Pacyfiku.
Sam ogród jest miejscem, gdzie można podziwiać kwiaty i rośliny o każdej porze roku, a dodatkowo w na jego terenie, przez cały rok odbywają się liczne imprezy jak np. festiwale świateł. W jednym z tego typu wydarzeń przyjdzie nam uczestniczyć, o czym będzie na końcu relacji…

Wędrując po Enoshimie łatwo poczuć się jak w środku tropikalnej dżungli – nie tylko z powodu bujnej roślinności, ale także miejscowej fauny. Enoshima określana bywa wyspą kotów, ale na swojej drodze zdecydowanie więcej spotykamy patrzących na nas spomiędzy liści osobników posiadających więcej niż jedną parę oczu – tj. pająków i to nie bylejakich… Moja arachnofobia sprawia, że czuję się nieco osaczona, a dodatowo nad głowami co chwilę przelatują nam ogromne jastrzębie. Na szczęśce na wyspie nie brakuje także sympatyczniejszych osobników – mew, wiewiórek tajwańskich i żółwi. Nie wszystkich spotkaliśmy, ale cieszy nas, że jeden kot po drodze był

Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia

Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia

Wzgórze zakochanych i smoczy dzwon

Kierując się dalej w głąb wyspy docieramy na Wzgórze zakochanych (Lovers’ Hill), które związane jest ze wspomnianą na wstępie historią miłosną opowiadającą o bogini Benzaiten i pięciogłowym smoku. Dzięki tej legendzie Enoshima jest miejscem chętnie odwiedzanym przez małżonków i zakochanych, a w 1996 roku umieszczono na wzgórzu Dzwon Smoczej Miłości (Ryuren no Kane). Zgodnie z lokalnymi wierzeniami, para, która razem uderzy w dzwon oraz przypnie kłódkę ze swoimi inicjałami do znajdującego się obok ogrodzenia zapewnia sobie szczęśliwą i wieczną miłość.

Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia

Smocza jaskinia

Dalszy spacer prowadzi nas w kierunku południowego krańca wyspy oraz rozległych, poszarpanych skalnych klifów zwanych Chigogafuchi powstałych w wyniku erozji spowodowanej falami morskimi.

Solidny, betonowy chodnik, zbudowany wzdłuż wybrzeża prowadzi nas do ukrytej w skale jaskini Iwaya. Jej powstanie to wynik licznych trzęsienień ziemi i działania morskich fal przez tysiące lat. Jaskinia była dawniej świętym miejscem kultu odwiedzanym przez szogunów i kapłanów, którzy modlili się o losy wojny, zdrowie i pokój. Podejrzewamy, że dotarcie w to miejsce było wówczas nieco bardziej wymagające i prawdopodobnie wiązało się z czekaniem odpływ.

Iwaya składa się z dwóch części – pierwsza grota ma głębokość 152 metrów, a druga 56. Do pierwszej jaskini wchodzimy po schodach, które prowadzą do długiego tunelu, gdzie znajdują się tabliczki informacyjne oraz liczne posągi – zarówno buddyjskie, jak i szintoistyczne, przyniesione tutaj dawno temu przez odwiedzających jasknię pielgrzymów. Na środku małego podziemnego jeziora postawiono kamień z wyrytym na nim wierszem słynnej poetki Yosano Akiko, która zasłynęła przede wszystkim zbiorem poezji z gatunku tanka (podobnym do haiku).

Po wyjściu z pierwszej jaskini podążamy chodnikiem nad morskimi klifami do drugiej, mniejszej groty, która jest siedzibą Ryūjin – wspomnianego pięciogłowego smoczego boga. Jego oblicze czyha w jednym z ciemniejszych zakątków, który odwiedzający oświetlają świecami otrzymanymi przed wejściem do groty.

Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia

Krakersy z ośmiornicą

Enoshima słynie z wielu przekąsek i dań z wykorzystaniem owoców morza, więc przy okazji zwiedzania wyspy warto spróbować kilku smakołyków unikalnych dla tego miejsca. W celu skosztowania obowiązkowego Maruyaki Tako Senbei – gigantycznych krakersów ze sprasowaną ośmiornicą (tako), zmuszeni jesteśmy odstać swoje w całkiem długiej kolejce do okienka w Asahi Honten. Potwierdzamy jednakże, że warto, gdyż pomimo nieco kontrowersyjnego wyglądu, tako senbei smakują wspaniale. Są chrupiące, łagodne w smaku i idealnie pasują do lokalnego piwa w hawajskim stylu – Mucho Aloha HPA Pale Ale.

Klasycznym lokalnym przysmakiem są także shirasu – małe białe rybki, spożywane w całości. Serwowane na surowo to nama-shirasu, a gotowane to kamaage-shirasu. W wielu miejsach spróbować można np. shirasu-don – miski ryżu z shirasu na wierzchu albo pysznych krokietów shirasu korokke. Oprócz tego wiele lokali sprzedaje chociażby sashimi (surowe ryby w plasterkach) lub smażoną ośmiornicę, zaś w ramach deseru można udać się do sklepu Inoue Sōhonten na ice cream monaka – lody w wafelku w kształcie muszli.

Ku mojej radości na wyspie nie brakuje także kilku hawajskich kawiarni i restauracji jak chociażby chętnie przez nas odwiedzana „sieciówka” Eggs ‚n Things, kawiarnia Moke’s Hawaii Enoshima oraz przyjemnie wyglądający lokal Aloha Table, który wpisałam na listę miejsc do przetestowania w przyszłości.

Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia

Wieczorne iluminacje

Ostatniego wieczoru naszej japońskiej podróży wybraliśmy się na Enoshimę ponownie. Na jednej z okolicznych plaż obejrzeliśmy zachód słońca wsłuchując się w szum fal Pacyfiku, a kiedy na dobre zaczęło się ściemniać udaliśmy się na spacer w kierunku ogrodu Samuel Cocking Garden celem zobaczenia rozpoczyjącego się akurat festiwalu świateł.

Ogród botaniczny rozświetliły tysiące lampek, lampionów, świec i zniczy, w rozmaitych kolorach i kształtach. Z głośników rozstawionych na terenie parku sączyły się przyjemne dźwięki, przeplatane ukulele i kobiecym wokalem. Zobaczyliśmy Enoshimę w zupełnie innej odsłonie niż za dnia i jeszcze bardziej zakochaliśmy się w tym miejscu.

Gdyby nie fakt, że kolejnego dnia czekał nas lot powrotny, a wcześniej jeszcze pakowanie i przygotowania do podróży, moglibyśmy spacerować tam godzinami albo siedzieć na jednej z ławek, oglądać migoczące wokół światełka, słuchać muzyki i odgłosów natury aż do samego zakończenia imprezy.
Enoshima zupełnie nieoczekiwanie trafiła na listę ulubionych miejsc w Japonii, które dotychczas udało nam się odwiedzić. Z pewnością jest to spowodowane subiektywnymi odczuciami, okolicznościami i romantycznymi chwilami spędzonymi na wyspie, ale jedno jest pewne – Enoshima to niepozorne, ale bardzo urokliwe miejsce, do którego warto wracać i doświadczać jego piękna na nowo. Na dowód tego napiszę tylko, że powrót na wyspę i kolejny festiwal iluminacji mamy już zaplanowany…

Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia

Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia
Enoshima, Japonia

1 Comment

  1. Patryk Zieliński
    5 czerwca 2019

    Jak widzę takie ładne fotografie to od razu chciałoby się spakować plecak i wyjechać w podróż

    Odpowiedz

Pozostaw odpowiedź Patryk Zieliński Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *