Nowy Jork.
Miasto, które nigdy nie zasypia.

NYC

Marzyłam o podróży do wielu miejsc, ale nigdy nie ciągnęło mnie jakoś specjalnie do Nowego Jorku, jak również trudno mi było zrozumieć osoby, które zachwycają się różnymi miastami w USA.

Pewnego dnia pomyśleliśmy jednak, że skoro nasze amerykańskie wizy jeszcze są ważne, a przeloty z Norwegii do NYC są cenowo bardzo atrakcyjne, to może warto pomieszkać przez tydzień w Stolicy Świata i zobaczyć na własne oczy wszystkie miejsca znane nam dotąd jedynie z telewizji, zdjęć albo relacji innych osób.

Yellow Cab

Pierwszego dnia, tuż po przylocie, z powodu czysto praktycznego (w NYC wylądowaliśmy bardzo późno) skorzystaliśmy z jednego z najbardziej rozpoznawalnych na całym świecie pojazdów poruszających się po nowojorskich ulicach – żółtej taksówki. Z uwagi na to, że taksówkarze żółtych pojazdów orientują się lepiej w Manhattanie niż Brooklynie, nasz kierowca trochę pobłądził, ale z pomocą wydrukowanej przez nas mapki «made by google» ostatecznie trafiliśmy jednak całkiem sprawnie do wskazanej kwatery.

Życie pod ziemią

Metro to najszybszy i najsprawniejszy środek komunikacji w Nowym Jorku szczególnie, że kursuje ono całą dobę. Trzeba tylko przywyknąć do kilku oznaczeń i swoistego charakteru panującego w nowojorskich podziemiach.
Plan linii metra wygląda jak kolorowy labirynt, gdzie poza liniami oznaczającymi konkretny tor/trakcję są jeszcze trasy/usługi, które oznaczają jaki numer kursuje daną linią. Do tego dochodzi podział na pociągi lokalne i ekspresowe, które w uproszczeniu różnią się tym, że te drugie często pomijają część przystanków.
Stacje metra są dość brudne, duszne i ogólnie mało przyjemne. Na stacjach jest równie tłoczno co na powierzchni. Można tam bezdomnych, artystów, śpiewaków, grajków, tancerzy, zaś w pociągach totalny przkrój ludzi. Czasem takie osoby sprawiają, że poruszanie się metrem jest mniej nudne, a czasem tylko pogarszają sprawę.

Nie jest to może najprzyjemnejsze miejsce, ale najważniejsze, że jesteśmy w stanie szybko i sprawnie dojechać na Manhattan i rozpocząć zwiedzanie.

Manhattan

Pierwszy spacer po NYC rozpoczynamy od słynnej piątej Alei. Silne opady deszczu ze śniegiem składniają nas jednak dość szybko do poszukania schronienia w pobliskiej Bibliotece Publicznej, gdzie akurat trafiamy na ciekawą wystawę fotograficzną. Kiedy pogoda się nieco uspakaja, wyruszamy na północ i zagłębiamy się w kolejne ulice i aleje. Błądzimy trochę bez celu, ale zgubić się na dobre tutaj nie jest łatwo z uwagi na to, że na cały Manhattan składa się z siatki ulic i alei, które przecinają się pod kątem 90 stopni. Od tej reguly jest wyjatek, ale o tym pozniej.

W ten sposób trafiamy na Grand Central Terminal – najbardziej znany dworzec kolejowy Nowego Jorku i przez wielu uważany za najsłynniejszy na świecie.
Mijamy Flatiron – jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Nowego Jorku. Wieżowiec zajmuje trójkątną działkę u zbiegu ulic Broadway, Ulicy 23 i Piątej Alei. Nazwa „Flatiron” pochodzi od podobieństwa bryły budynku do żelazka. Mijamy Rockefeller Center, Empire State Building, a następnie odbijamy na Broadway w stronę Times Square oraz Wall Street – centrum amerykańskiego rynku finansowego.

NYC
NYC
NYC
NYC
NYC
NYC

Times Square – Skrzyżowanie Świata

Rozświetlone tysiącami reklam skrzyżowanie od razu przywodzi nam na myśl… kabaret. Taka choinka na sterydach z terroryzującymi przechodniów superbohaterami i futrzakami. Niezbyt udana karykatura tokijskiej Shibuyi. Spodziewaliśmy się bardziej czegoś w stylu wspomnianego Tokio, gdzie można stać i wpatrywać się w płynący swoim rytmem tłum. Niestety nowojorskie skrzyżowanie to po prostu kicz. Chcąc uniknąć pogawędki z myszką Mickey i potworem ciasteczkowym (z całym szacunkiem) rozglądamy się szybko dookoła i ruszamy dalej. Nieco lepiej wygląda Times Square po zmroku…

NYC
NYC
NYC
NYC

Central Park – terror szarych wiewiórek

W Central Parku również jesteśmy atakowani tyle, że przez sympatyczniejszych osobników – miejscowy gang szarych wiewiórek panoszących się wszędzie na obszarze ponad 340 hektarów zielonej nowojorskiej oazy w samym centrum NYC.
Mijamy mostki, stawy, pomniki, miejsca na piknik, do odpoczynku i sportu, lodowisko znane nam z rozmaitych filmów. Central Park to fajny pomysł, mądrze zaprojektowany, jednak od zapachów i odgłosów metropolii nie sposób się odciąć. Lepsze jednak takie zielone płuca niż żadne, chociaż bierzemy poprawkę na to, że zima nie jest też najlepszą porą do zwiedzania tej części miasta…

NYC
NYC
NYC
NYC
NYC
NYC

Empire State Building – Imperium bez windy

Słynny nowojorski drapacz chmur Empire State Building wart jest naszym zdaniem odwiedzenia, ale tylko z powodu widoku i nic poza tym. Oczywiście widok to nie byle jaki, ale warto mieć na uwadze, że tylko z 86 piętra. Jest mianowicie jeszcze możliwość wjechania wyżej, na 102 poziom, ale naszym zdaniem nie jest najlepszym pomysłem dopłacanie za niemal ten sam widok (16 pięter na takiej wysokości nie robi różnicy), ciasnotę (max kilkanaście stłoczonych jednostek) oraz pokryte lodem szyby. Jesteśmy zdania, że 17 dolarów można spożytkować na wiele innych, lepszych sposobów. Wino, 17 kawałków pizzy, kilka dużych kaw, takie tam…
Cała „imperialność” budynku aż poraża, sam proces wejścia jest niezwykle zagmatwany, kilka kolejek, zygzaków i innych niespodzianek nim w końcu dane nam będzie zapakować się do windy, która zawiezie nas na 80 piętro. Tam jednak nie ma jeszcze tarasu widokowego, on znajduje się 6 pięter wyżej. Odwiedzający są więc stawiani przed wyborem czy czekać na jedyną ponoć windę, która wozi ludzi wyżej lub udać się na spacer schodami… Wybór oczywisty i tak oto w ten sposób zaliczamy klatkę schodową wewnątrz ESB.
Z tarasu widokowego podziwiamy ciągnącą się aż po horyzont dżunglę wieżowców pociętą ulicami krzyżującymi się pod kątem prostym z alejami. Tylko Broadway przecina Manhattan na skos, wyłamując się z gigantycznej kratownicy.
Widok się broni, chociaż po zachodzie słońca robi się okrutnie zimno, więc zwłaszcza zimą warto się przygotować na ekstremalne temperatury.
Oczywiście można skoczyć na 102 piętro i tam próbować dostrzec to samo zza szyby. Dojazd oczywiście kolejną, osobną windą.

NYC
NYC

NYC
NYC
NYC

NYC
NYC
NYC

NYC
NYC
NYC
NYC
NYC

NYC
NYC
NYC
NYC
NYC
NYC
NYC
NYC
NYC

NYC
NYC

Statua Wolności

Żeby zobaczyć panoramę Nowego Jorku z nieco innej perspektywy korzystamy z wodnej komunikacji miejskiej – promu płynącego na Staten Island, gdzie znajduje się wysoka na 46 m Statua Wolności. Od 1886 r., kiedy to statua została ukończona, witała przypływających do Nowego Jorku. Jest to dar narodu francuskiego upamiętniający przymierze obu narodów w czasie wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. W 1924 uznany za narodowy pomnik USA.
Rejs jest darmowy, a dodatkowo pozwala nam to spędzić niecałą godzinę na promie, co stanowi odmianę od miejskiego zgiełku. Warto zatem o poranku lub zachodzie słońca wygospodarować sobie czas na taką atrakcję.

NYC
NYC
NYC
NYC
NYC
NYC

High Line Park – Zieleń na wysokościach

High Line Park znajdujący się na zapleczu Meatpacking District i Chelsea powstał w miejscu starej linii kolejowej ciągnącej się wzdłuż Hudson River. Linia była eksploatowana do roku 1980, kiedy postanowiono wyłączyć ją z ruchu. Przez kolejne lata wiadukty zarastały roślinami i rdzą, aż pojawił się pomysł, aby stworzyć tutaj park miejski.
Spacer po wiadukcie otoczonym nowoczesnymi apartamentowcami i starymi pofabrycznymi loftami to ciekawe przeżycie. Możemy przysiąść na ławce, rozłożyć się na drewnianym leżaku i odpocząć.
Zimą widać jest niestety głównie uschnięte krzaki, ale to w sumie pasuje do industrialnego charakteru większości znajdujących się wokół – nieco zrujnowanych, starych, często niezamieszkałych i niemal sypiących się zabudowań. Tak czy inaczej koncept parku jest dość ciekawy i wyobrażam sobie, że latem, w otoczeniu zieleni całość sprawia dużo przyjemniejsze wrażenie.

NYC
NYC
NYC
NYC
NYC
NYC
NYC
NYC

Chelsea Market & cała dzielnica

Wracając z High Line Park trafiamy na Chelsea Market – halę targową o bardzo ciekawym charakterze. Znajduje się ona w zabudowaniach pofabrycznych, a główny ciąg handlowy Chelsea Market to długi korytarz, który doświetlają techniczne lampy w drucianych obudowach, a przy ścianach tlą się pochodnie. W takim właśnie surowym i nieco mrocznym wnętrzu znajdują się piekarnie, sklepy spożywcze, winiarnia, kawiarnie, restauracje i galerie. Warto tutaj zajrzeć, nawet jeśli nie ma się w planie żadnych zakupów.

Brooklyn Bridge o zachodzie słońca

Obowiązkowym punktem naszego programu zwiedzania musiał być spacer o zachodzie słońca po Moście Brooklyńskim. Jest to z pewnością przechadzka ciekawa widokowo, chociaż naszym zdaniem nie można jej nazwać romantyczną z racji ogromnej liczby turystów.
Kładka jest podzielona na część dla pieszych i rowerzystów, lecz Ci drudzy muszą walczyć o swoje bo zwłaszcza przyjezdni mają w głębokim poważaniu ten fakt.
Sam spacer natomiast jest chyba nieco krótszy niż można się spodziewać – pół gdziny licząc kilka krótkich przystanków na ewentualne zdjęcia.

NYC
NYC
NYC
NYC
NYC
NYC
NYC
NYC

Ground Zero, 9/11

Miejsce po bliźniaczych wieżowcach World Trade Center to jedno z miejsc, króre robi na nas największe wrażenie. Pomnik 9/11 Memorial, a raczej pełniące jego rolę fontanny imponują swoim rozmiarem. Szum niemal nieustannie płynącej wody pozornie przeszkadza w kontemplacji tego miejsca i wydarzeń, które upamiętnia, ale tak naprawdę świetnie izoluje od typowych odgłosów miasta, dzięki czemu można choć na chwilę zostać sam na sam ze swoimi myślami.
To co może nas wyrwać z zadumy i to brutalnie to przedzierający się przez szum wody odgłos… przelatującego samolotu. Tak, jest to jedna z dróg podejścia do lądowania na lotnisku La Guardia i widok samolotu pasażerskiego odbijającego się w oknach nowej wieży WTC to codzienność, która może przyprawić o dreszcze.
Co do nowego budynku to oczywiście też robi wrażenie, ale jednocześnie przypomina o tym, że kilkanaście lat wcześniej krajobraz Dolnego Manhattanu wyglądał zupełnie inaczej.

NYC
NYC
NYC
NYC
NYC

9/11 Museum

Trochę się wahaliśmy, czy odwiedzić Muzeum 11 września, bo z jednej strony można to traktować nieco jak żerowanie na ludzkiej tragedii i obawiałam się tak naprawdę co znajdziemy na miejscu. Wszystko jest tutaj jednakże zaprezentowane ze smakiem i skromnością, a jednocześnie jest to tak ciekawe miejsce, że spędziliśmy w muzeum 4 godziny i byliśmy zaskoczeni, jak szybko ten czas upłynął…
Imponująca była ilość zgromadzonych informacji i sposób ich podania. Nie tylko, to co udało się odnaleźć pod gruzami WTC, ale też historie ludzi, którzy brali udział w akcjach ratunkowych oraz szeroka historia tego, co działo się wiele miesięcy i lat wcześniej (podłoże zamachów), jak i po wydarzeniach z 11 września.
Oczywiście były to smutne 4 godziny, zaś szczególnie działające na wyobraźnię były wizyty w salach, w których można było usłyszeć nagrania z porwanych samolotów. Pasażerowie świadomi zbliżającej się śmierci dzwonili do najbliższych osób, żeby się pożegnać…

Amerykańskie Muzeum Historii Naturalnej

Poza 9/11 Museum odwiedziliśmy również Amerykańskie Muzeum Historii Naturalnej. W ciągu jednego dnia nie sposób zapoznać się ze wszystkimi imponującymi wystawami i eksponatami, ale dla samego zobaczenia słynnego szkieletu Tyranozaura oraz Apatozaura warto się tutaj wybrać chociażby na krótko.

Chinatown, Korea Way & Little Italy

Największą z multikulturowych dzielnic NYC jest oczywiście Chinatown. Na mnie zrobiło całkiem duże wrażenie – wszędzie chińskie napisy (nawet na stacji metra), egzotyczne zapachy dochodzące z restauracji, barów i ulicznych straganów. Nie ma drapaczy chociaż zabudowa jak wszędzie na Manhattanie jest bardzo gęsta. Chinatown, Korea Way oraz Little Italy to miejsca idealne dla miłośników nowych smaków. A o nowojorskich smakach pisałam już wcześniej….

Brooklyn Heights Promenade

Idealnym miejscem na podziwianie panoramy Manhattanu, a jednocześnie całkiem przyjemny spacer nad wodą jest brooklyńska promenada ciągnąca się od Brooklyn Bridge do Atlantic Avenue.

NYC
NYC
NYC
NYC
NYC
NYC
NYC
NYC
NYC

Brooklyn Park Slope & Prospect Park

Poza Central Parkiem zajrzeliśmy także do kilku innych parków takich Battery Park, Blyant Park oraz Brooklyn Park Slope & Prospect Park.
Ten ostatni spodobał mi się najbardziej podobnie jak klimatyczne uliczki wokół, które sprawiały po prostu wrażenie czystszych i ładniejszych od tych na Manhattanie. Owszem, mniej było wiewiórek, ale jeśli miałabym wybierać miejsce do rekreacji typy bieganie czy rower to pewnie wolałabym Prospect Park.

Naszym zdaniem…

Na zwiedzanie NYC mieliśmy aż tydzień (niektórzy sądzą, że to o kilka tygodni za mało ;), co o ile ktoś nie jest miłośnikiem metropolii, muzeów itp., wydaje nam się czasem wystarczającym, aby zobaczyć to, co po prostu wypada będąc tutaj pierwszy raz.
Pomimo tego, że możliwości w NYC jest cała masa, a na nudę nie mogliśmy narzekać, to jednak po tygodniu odczuwaliśmy już trochę przesyt specyficzną atmosferą tego miasta. Z założonej listy udało nam się zobaczyć właściwie wszystko. Świadomie zrezygnowaliśmy z wizyty w Zoo oraz podziwiania panoramy z wieżowca Top of The Rock. Poza tym zwiedzanie przebiegało sprawnie i owocnie chociaż duża zasługa w tym także pogody, która nie była może wymarzona (czego spodziewać się w lutym), ale była de facto lepsza niż się nastawialiśmy.

Mówi się, że Nowy Jork to miasto, które nie pozostawia człowieka obojętnym. Podobno. Byc moze jednak opowiedzenie się za którąś ze stron wymaga dłuższego pobytu, stopniowego odkrywania różnych ciekawych zakątków. W ciągu tygodnia zdołaliśmy dostrzeć jedynie dużo kontrastów. Wiele miejsc wydało nam się inspirujących i ciekawych, ale jednak mamy wrażenie, że na dłuższą metę tego typu metropolia szybko by nas zmęczyła. Zbyt wiele jest w NYC rzeczy, które są w stanie nas zirytować – począwszy od kawiarni typu Starbucks i fast foodów na każdym kroku, brudnych ulic i tłumu przechodniów, a kończąc na czekających na mnie za rogiem Myszce Mickey i potworze ciasteczkowym.

5 Comments

  1. Anna i Norge
    20 kwietnia 2016

    Świetne zdjęcia !:) wydaje mi się, że tyle się tych widoków z NY naoglądamy w filmach albo naczytamy ich opisów w książkach, że uczucie chodzenia po tych ulicach, przebywania w tym mieście, jest takie odrealnione… Zazdroszczę tej podróży!

    Odpowiedz
  2. Ona tu była
    21 kwietnia 2016

    ojejku.. ja to od zawsze ze wsi bo i na wsi wychowana ale przyznać, ,muszę, że te zdjęcia ROBIĄ WRAŻENIE

    Odpowiedz
  3. Ewa
    21 kwietnia 2016

    Ja uwielbiam Nowy Jork, chociaż jeszcze nie widziałam go w zimowej szacie (tylko letniej i wiosennej). Chciałabym pojechać tam kiedyś w okolicach Bożego Narodzenia, żeby ten filmowy klimat świąteczny poczuć na własnej skórze A, i nigdy nie jechałam żółtą taksówką właśnie przez to doskonale rozwinięte metro.

    Odpowiedz
  4. Beata
    22 kwietnia 2016

    Mnie też nigdy nie ciągnęło do NY, jakieś przytłaczające wrażenie na mnie robiło to miasto. Aż pewnego razu zachwycił mnie Most Brooklyński, zrodziła się chęć zobaczenia NY na święta Bożego Narodzenia, pojeżdżenia na łyżwach na słynnym lodowisku w Central Park. Jakoś tak już mam, że w pewnym momencie coś mnie zachwyci i koniec:)
    Może kiedyś, kto wie..:)
    Przepiękne zdjęcia, zwłaszcza te NY z góry.
    Pozdrawiam:)

    Odpowiedz
  5. Ania
    12 maja 2016

    Ja mam 800km do Nowego Jorku, a byłam tam tylko raz i to tylko na 3 dni – ponieważ też mnie tam nie ciągnie. Ale na waszych zdjęciach, widok z Empire State Building jest niesamowity – to slonce odbijajace sie na wiezowcach wyglada mega!

    Pozdrawiam, Ania
    http://pandaoverseas.com/

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *