Minorka.
Chwila oddechu na Balearach.

 Minorka

Pomysł wydawał się pełen wad. Do tej pory jak ognia unikaliśmy odwiedzania najpopularniejszych wakacyjnych lokalizacji z uwagi niechęć do miejsc pełnych hord zwiedzających, zatłoczonych plaż i innych ubocznych skutków masowej turystyki.

Mimo swoich wad zaplanowanie urlopu na południu Europy w szczycie sezonu uznaliśmy za konieczne, aby bieżące sprawy nie wyssały z nas resztek energii. Trochę więc z braku innych rozwiazan, a trochę w akcie desperacji zdecydowalismy się na spędzenie urlopu na Minorce.

Pomysł zrodził się spontanicznie, więc nie obyło się bez wątpliwości, jednak przekonujący dla mnie byl fakt, że większość terenów stanowi rezerwat biosfery objęty ochroną, a więc wszystko na wyspie powinno odbywać się w zgodzie z naturą. Lokalne władze kontrolują rozwój przemysłu turystycznego i starają się ograniczać ilość miejsc noclegowych do minimum. Miałam nadzieję, że Minorka pozytywnie nas zaskoczy.

I tak też się stało. Po raz kolejny utwierdziliśmy się w przekonaniu, że spontaniczne decyzje często okazują się strzałem w dziesiątkę.
Po około 3 godzinach lotu wylądowaliśmy na Minorce. Lotnisko na przedmieściach Maó (stolicy wyspy) wcale nie było takie kameralne jak się spodziewaliśmy, ale co ciekawe, tuż po przylocie (zbliżała się godzina 21:00) było już kompletnie opustoszałe.
Gdy wyruszyliśmy do hotelu ściemniało się już, więc niewiele mogliśmy dostrzec z okien autobusu. Główne wnioski to: duża ilość pól i zieleni, mała ilość zabudowań i ludzi. Minorkę o długości zaledwie 45 km i szerokości 18 km przecina tylko jedna autostrada C721, która łączy dwa miasta: dawną stolicę Ciutadellę i położoną na przeciwległym krańcu wyspy aktualną – Maó. Obie miejscowości nie są metropoliami, ale mieszka tam ponad połowa z 75 tys. populacji. Pozostałe, nieliczne miejscowości są bardzo niewielkie. Jak zdążyliśmy się przekonać autostrada biegnie przez mało zurbanizowane tereny. Podczas przejazdu minęliśmy zaledwie trzy małe miasteczka – Alaior, Es Mercadal i Ferreries.
Po około godzinie dość monotonnej drogi docieramy do hotelu zlokalizowanego w miejscowości Cala en Blance położonej na zachodnim krańcu wyspy i oddalonej 4 kilometry od miejscowości Ciutadella.

Cudna Ciutadella

Pierwszym miejscem, do jakiego się udajemy tuż po śniadaniu jest lokalny market, w którym dokonujemy zakupu zgrzewki wody mineralnej – woda z kranu nie jest na wyspie zdatna do picia.
Uzbrojeni w 2 litry picia urządzamy sobie na początek małe „tour” po okolicznych plażach. Podobno na Minorce jest ich aż 120, więc wędrujemy po miasteczku Cala en Blance i najbliższych okolicach w nadziei, że prędzej czy później odnajdziemy ścieżkę prowadzącą do kąpieliska. W sumie odkrywamy kolejne 3 plaże, które okazują się małymi zatoczkami z odrobiną piasku otoczonego skałami. Są ładne, ale mniejsze niż się spodziewaliśmy i przez to dosyć zatłoczone (są tak małe że 10 osób można uznać za tłok).
Na Minorce brakuje długich i szerokich plaż, zaś tych kilka nielicznych jest dostępna zazwyczaj tylko od strony morza albo po długiej pieszej wędrówce.
Podczas spaceru po Cala en Blance staramy się nawigować w stronę Ciutadelli. Gdy po pewnym czasie natrafiamy na odpowiedni drogowskaz zapada szybka decyzja, że pokonamy pieszo 4 kilometry dzielące nas od miasteczka. Trasa nie jest zachwycająca – po jednej stronie chodnika jest umiarkowanie ruchliwa ulica, a po drugiej pola, na których poza pustką dostrzec można tylko niewielkie kamienne stożki i pasące się zwierzęta. Pola odgrodzone są od ścieżki niskimi murkami z kamienia, które stanowią charakterystyczny materiał budowlany dla większości ogrodzeń na wyspie. Tajemnicze, kamienne budowle porozrzucane po polach i w wielu innych miejscach to pozostałości osad talayotyckich sprzed tysięcy lat. Wśród nich można wyróżnić talayoty – stożkowate wieże, taule – wysokie budowle w kształcie litery „T” i navety – kształtem przypominające odwróconą łódź. Po tej kulturze zostało tutaj ponad 1500 takich budowli, których przeznaczenie nie jest do końca znane.
Po około godzinie drogi wkraczamy do Ciutadelli, która wydaje się dość senna i pusta. Idziemy wąskimi uliczkami, następnie za drogowskazem prowadzącym do portu kierujemy się ulicą w dół i naszym oczom ukazuje się mały most, po którego obu stronach znajduje się pokaźna liczba jachtów i żaglówek, nieco dalej zaś położony jest terminal promowy. Wzdłuż portu ciągnie się pas restauracji, z których dociera do nas przyjemny zapach świeżo smażonych ryb. Na wzniesieniu znajdującym się nad nami widoczne są okoliczne zabudowania oraz ratusz miasta. Wchodzimy na górę, aby zobaczyć panoramę portu, który równie ładnie wygląda z tej perspektywy, jak i z poziomu nabrzeża.

Minorka
Minorka

Następnie kierujemy się na północ w stronę przystani i docieramy do fortu Castell de Sant Nicolau strzegącego wejścia do portu. Przy budowli stoi pomnik admirała Davida G. Farraguta, bohatera amerykańskiej wojny domowej a jednocześnie potomka minorkańskich emigrantów. W 1867 odwiedził rodzinną wyspę swoich przodków i otrzymał tytuł honorowego syna miasta Ciutadella.

Minorka
Minorka

Po krótkim odpoczynku w towarzystwie Farraguta wracamy na spacer licznymi, wąskimi, brukowanymi uliczkami, zamkniętymi dla ruchu samochodowego, czasami tak wąskimi, że bez trudu można dotknąć dłońmi ściany domów stojących naprzeciw siebie. Architektura miasta ma południowy charakter, przeważają kamienice z XVIII i XIX w., z których większość posiada oznaki upływu czasu – obdrapania, odstającą farbę. Nie całe miasto tak wygląda, gdyż na jego obrzeżach powstają nowoczesne osiedla, ale na szczęście utrzymane są w konwencji niskiej, kilkupiętrowej zabudowy.
Kamienice pomalowane są na białe lub jasne, pastelowe kolory, posiadają w większości drewniane, zielone okiennice i drzwi. Domy wydają się nieco opustoszałe. Widać, że na co dzień Ciutadella wiedzie spokojny i leniwy żywot, choć w pewnych fragmentach nie jest pozbawiona pewnej dozy rozgardiaszu i chaosu.

Minorka
Minorka
Minorka

Mimo, że lokalne władze starają się nie dopuścić do niekontrolowanego rozwoju turystyki na wyspie to jednak docenia się tutaj korzyści, jakie można z tego czerpać, przez co takie miasta portowe jak Ciutadella czy Maó są dość dobrze przygotowane na wizytę przyjezdnych. Przykładem może być niemały wybór restauracji i sklepików z różnego rodzaju pamiątkami, przy czym całość ma w większości ma kameralny i nienachlany charakter. Wybór kolorowych sukienek, szali, kapeluszy może płeć piękną przyprawić o zawrót głowy. Do takiego stroju obowiązkowo należy zakupić znane minorkańskie sandały – dobór odpowiedniego rozmiaru, koloru, wzoru nie powinien stanowić problemu.
Obowiązkowo należy odwiedzić Ciutadellę tuż przed zmierzchem. Wyjątkowo spokojne miasto odżywa wieczorem, nabiera innych barw i charakteru. Pięknie podświetlony port wypełnia się spacerowiczami, restauracje i kawiarnie zapełniają się turystami oraz miejscowymi. Przybywa straganów, które kuszą spacerujących jeszcze większą ilością pamiątek. Na większych placach muzycy rozkładają instrumenty i przygotowują się do wieczornych występów. Można zaobserwować również pewne osobliwe, wieczorne zjawisko. Mieszkańcy okolicznych kamienic (szczególnie Ci starsi) wystawiają przed swoje domy drewniane, kuchenne stoły i krzesła, spotykają się z sąsiadami, z którymi żywo dyskutują, obserwują przechodniów i odpoczywają delektując się zapachem i klimatem miasta. Drzwi do domów często pozostawiają otwarte, więc przechodząc obok ma się wgląd we wnętrze kamienic.

Minorka
Minorka
Minorka
Minorka
Minorka

Wieczorne spektakle i koncerty natury

Chodzenia nam zawsze mało, więc po kolacji urządzamy sobie spacery po najbliższej okolicy, a chodzić naprawdę jest gdzie. Wystarczy zboczyć z głównej drogi i odnaleźć początek szlaku dla pieszych, których podobnie jak ścieżek rowerowych jest na wyspie pełno.

Nieopodal naszego hotelu, za kamiennym odrodzeniem odkrywamy początek niepozornej ścieżki, na której pasą się na co dzień kozy, owce i inne zwierzaki, ale słupki porozrzucane co kilka metrów ewidentnie wskazują na szlak w kierunku Cap de Bajoli – najdalej wysuniętego na zachód punktu wyspy. Spacerując wzdłuż brzegu w kierunku Cap de Bajoli odkrywamy po drodze piękno cypla zwanego Pont D’en Gil. Wysunięta w kierunku morza skała skrywa efektowne przejście, a znajdująca się pod wodą jaskinia jest częstym miejscem odwiedzin żądnych wrażeń płetwonurków. W promieniach zachodzącego słońca krajobraz wygląda wyjątkowo mistycznie. Kolejnego wieczoru przybywamy na klify w pełni wyposażeni w sprzęt foto i cierpliwie oczekiwaliśmy na „złotą godzinę”.

Minorka
Minorka

Minorka
Minorka
Minorka
Minorka
Minorka

Angielskie klimaty

Nadeszła pora na zwiedzenie dalszych zakątków wyspy, a w szczególności jej wschodniego wybrzeża z aktualną stolicą wyspy Maó (hiszp. Mahón).
Po dotarciu do miasta udajemy się w stronę portu, gdzie zakotwiczone są rozmaitej wielkości promy chętne zabrać turystów w rejsy dookoła Minorki i na znajdujące się nieopodal skaliste i bezludne wysepki. Jednym z takich promów rozpoczynamy godzinny rejs po porcie Maó. Po raz kolejny przekonujemy się o niebywałej przejrzystości znajdującej się wokół wody, o czym świadczą cienie rzucane na dno przez mijane łodzie i jachty. Zachwycamy się również stojącymi wzdłuż wybrzeży pięknymi willami i mniejszymi domkami letniskowymi.

Minorka
Minorka
Minorka
Minorka
Minorka

Po relaksie na wodach Morza Śródziemnego odwiedzamy znajdującą się nieopodal portu destylarnię dżinu Xoriguer, w której mamy okazję skosztować rozmaitych lokalnych alkoholi. W sumie na naszą degustację czekało ustawionych na beczkach około dwudziestu butelek, więc bez mocniejszej głowy i większej ilości czasu nie sposób było wszystkiego spróbować.
Najpopularniejszym lokalnym trunkiem na wyspie jest dżin oraz zrobiona na jego bazie pomada, czyli koktajl z ginu i lemoniady.

Minorka
Minorka
Minorka

Spacer po stolicy rozpoczynamy od dotarcia do punktu widokowego, z którego podziwiamy ogromny (5 km długości, 900 m szerokości, 30 metrów głębokości) port w całej okazałości. To właśnie jemu stolica zawdzięcza swoje znaczenie. Port w Maó jest najgłębszym naturalnym portem na Morzu Śródziemnym i największym po Pearl Harbor na świecie. Wejścia do niego broni ogromna forteca La Mola oraz Fort de Marlborough zbudowany przez Brytyjczyków.

Samo miasto natomiast jest dużo bardziej zatłoczone, mniej tutaj spokoju i melancholii, jakiej można zaznać w Ciutadelli. Klifowe położenie Mahón powoduje że tamtejsze ulice wznoszą się i opadają. Podobnie jak w dawnej stolicy zabudowania to głównie kamienice w pastelowych, ale również bardziej wyrazistych np. czerwonych kolorach. Domy posiadają bardziej eleganckie fasady i okna z szybami przesuwanymi w pionie. Architektura miasta jest bardziej angielska (tzw. kolonialna) niż hiszpańska, przez co mniej przypada nam do gustu.
Ciutadella składająca się praktycznie w całości z gmatwaniny wąskich uliczek wydaje się przyjemniejsza, niż bardziej zatłoczona i wyglądająca bardziej powszechnie stolica.

Minorka
Minorka
Minorka
Minorka

Biała Binibeca

Po zakończeniu zwiedzania Maó wyruszamy ku malowniczym osadom w głębi wyspy. Jedną z ciekawszych miejscowości jest Binibeca. Znajduje się tutaj resort o nazwie Binibica Vell wybudowany w 1968 roku w stylu typowym dla architektury śródziemnomorskiej. Białe, niewysokie, o ciekawych kształtach zabudowania mają imitować tradycyjne budownictwo wiosek rybackich. Domki oddzielone są wąskimi, zacienionymi uliczkami, przez które trzeba się prawie przeciskać. Klimat resortu robi wrażenie, dlatego też jest to jedno z częściej odwiedzanych przez turystów miejsc.

Minorka
Minorka
Minorka
Minorka

Kąpiel w Cala en Porter

Następnym przystankiem jest inna miejscowość na południowym wybrzeżu Minorki o nazwie Cala en Porter. Znajduje się tutaj bardzo ładna, piaszczysta plaża – jedna z większych na wyspie. Korzystając z tej okoliczności postanawiamy wreszcie zażyć kąpieli. Amatorów opalania i pływania nie brakuje, ale wielkość plaży sprawia, że obecność innych osób nie przeszkadza aż tak bardzo. Po kąpieli wdrapujemy się po schodkach znajdujących się przy plaży na niewielkie wzniesienie, aby przed odjazdem chwilę podelektować sie z góry urokiem zatoki.

Minorka
Minorka

Chillout w jaskini

Popołudnie spędzamy na południowym wybrzeżu w Cala en Porter, gdzie znajduje się kolejna bardzo popularna atrakcja na wyspie – naturalna jaskinia Cova d’en Xoroi położona 50 metrów nad poziomem morza.
Miejsce wygląda mrocznie, a legenda, która jest z nim związana jest równie ponura. Podobno jaskinia była zamieszkana przez tajemniczego pirata o imieniu Xoroi, który pewnego dnia porwał z miejscowej wioski młodą dziewczynę i uwięził ją w swojej kryjówce na kolejne 10 lat. Kiedy pewnej zimy wyspa została pokryta śniegiem, mieszkańcy dotarli po śladach do wspomnianego sekretnego miejsca, w którym znaleźli Xoroi, zaginioną dziewczynę i trójkę ich synów. W obawie przed uzbrojonymi przeciwnikami mężczyzna rzucił się ze skał do morza, a następnie to samo uczynił jego najstarszy syn. Kobieta zaś i pozostała dwójka dzieci zamieszkali w miejscowości Alaior, gdzie żyli spokojnie do końca swoich dni.
Do środka jaskini schodzimy po stopniach wykutych w skale, wzdłuż których znajduje się drewniana barierka, która zabezpiecza turystów zapatrzonych w spektakularne widoki przed stoczeniem się na sam dół urwiska. Wewnątrz jaskini urządzono bar i miejsce na organizowane tutaj ambientowo-elektroniczne imprezy prowadzone często przez znanych na całym świecie DJ’ów. Aranżacja wnętrza i jego klimat idealnie się wpasowuje w nasz gust, przez co miejsce to robi na nas bardzo duże wrażenie. Prosimy w barze o dwa drinki z pomadą i siadamy na drewnianej ławie w głębi jednej z grot. Sączymy nasz napój przy dźwiękach muzyki chillout delektując się tym oryginalnym miejscem. Naturalne światło dzienne wpadające do jaskini przez niewielkie prześwity w skale wzbogacone jest delikatnym kolorowym oświetleniem tworzonym przez zwieszone pod sufitem butelki połączone ze sobą świecącymi w różnych kolorach przewodami ledowymi.

Minorka
Minorka
Minorka

Pomada w takim miejscu smakuje wybornie. Szkoda, że czasu mamy niewiele, bo wskazane by było pobyć tutaj dłużej, szczególnie po zmroku, kiedy klimat jest zapewne jeszcze bardziej wyjątkowy. Na pożegnanie nabywamy w sklepie z pamiątkami jedną z wielu dostępnych płyt z muzyką, którą jeśli chodzi o gatunek można opisać jako chillout z „ambientowymi” naleciałościami. Po powrocie do domu dźwięki z jaskini i pomada pomogą nam przywołać wspomnienia z tego miejsca.

Wielki mały El Toro

Podróż od wybrzeża do wybrzeża kończymy wizytą na najwyższym – choć z drugiej strony nie aż tak wysokim (358 metrów n.p.m.) – wzniesieniu na wyspie o nazwie El Toro.

Z pochodzeniem nazwy góry związane są dwie teorie. Jedna z nich (ta prostsza do ogarnięcia) nawiązuje do arabskiego słowa”Al Thor”, które oznacza tyle co „wysoki punkt”. Alternatywną etymologię stworzyli natomiast średniowieczni chrześcijanie. Zgodnie z ich legendą miejscowi wieśniacy (lub mnisi – różne źródła, różne wersje) zauważyli pewnego pięknego dnia tajemnicze światło na zboczu góry. Ruszyli więc w jego kierunku, zaś po drodze spotkali byka (po hiszpańsku El Toro). Jakkolwiek absurdalnie to brzmi ów byk dopomógł miejscowej ludności (lub mnichom – dla przypomnienia, że mamy kilka wersji) odnaleźć (równie tajemniczy) posąg Matki Boskiej skryty w jednej ze skał na wzgórzu. Bez względu na to, która z teorii jest bardziej prawdziwa, figurka Matki Boskiej z El Toro jest uważana za patronkę wyspy i znajduje się w sanktuarium na szczycie góry. Z tej okazji wielu mieszkańców jak również przyjezdnych odbywa mniej lub bardziej regularne pielgrzymki na szczyt wyspy.
Na szczycie góry znajduje się również figura Chrystusa z rozłożonymi ramionami podobna do tej, która znajduje się w wielu innych miejscach na świecie. Postawiona została dla uczczenia pamięci mieszkańców Minorki, którzy zginęli w wojnie kolonialnej pomiędzy Hiszpanią a Marokiem w latach 20-tych XX wieku. Podobny posąg widzieliśmy zaledwie kilka miesięcy temu w punkcie widokowym w Garajau na Maderze.
Podczas krótkiego postoju na górze El Toro możemy podziwiać panoramę całej Minorki. Daleko w dole rozpoznajemy miejscowości Fornells, Es Mercadal oraz przylądek Cap de Cavalleria. Wzniesienie zlokalizowane jest w samym sercu wyspy w połowie drogi między Maó i Ciutadellą, tak więc przy sprzyjającej pogodzie dostrzec można nawet sąsiednią Majorkę.

Minorka
Minorka
Minorka
Minorka
Minorka

Południe – Cala en Bosch

Dzień bez odwiedzenia Ciutadelli to dzień stracony. Kolejnego poranka ponownie wybieramy się pieszo do miasta, a następnie linią 65 wybieramy się na południe w kierunku Cala en Bosch.
Wysiadamy kilka przystanków wcześniej niż większość turystów – w okolicy przylądka Cap d’Artrutx. Nad skalistym i opustoszałym wybrzeżem stoi wysoka latarnia morska. Stąd na piechotę wyruszamy już w stronę miejscowości Son Xoriguer na plażę Cala en Bosch. Główną atrakcją miejscowości jest dość duże jak na minorkańskie standardy kąpielisko, które tłumnie okupują mieszkańcy pobliskiego hotelu oraz turyści z innych miasteczek. Dogodna komunikacja (autobus z Ciutadelli kursuje tutaj co kilkanaście minut) sprawia, że jest to atrakcyjne miejsce dla miłośników plażowania. My wolimy spacer szlakiem dla pieszych prowadzącym wzdłuż brzegu i fotografowanie widocznego z daleka przylądka i latarni morskiej.

Minorka

Północ – Cala Morell

Dla zachowania równowagi ostatniego dnia pobytu jedziemy z kolei na północ wyspy – w kierunku plaży Cala Morell będącej częścią dzielnicy mieszkalnej o tej samej nazwie. Standardowo przybywamy do Ciutadelli, a następnie przesiadamy się w autobus linii 64. Po drodze staramy się odgadnąć, dlaczego w przeciwieństwie do innych autobusów ten akurat kursuje tylko 3 razy dziennie. Odpowiedź pojawia się chwilę po przybyciu na miejsce, gdy przekonujemy się o mało turystycznym charakterze Cala Morell, o czym świadczy brak hoteli i sklepów z pamiątkami. Jedyną atrakcją wydaje się plaża otoczona platformami dla amatorów kąpieli i łowienia ryb oraz wysokimi klifami zapełnionymi białymi willami. Charakterystycznym elementem krajobrazu jest skała zwana z racji charakterystycznego kształtu „Słoniem”, która wygląda jakby broniła wstępu do zatoki.

Minorka

Rezygnujemy z kąpieli, a ponieważ do autobusu powrotnego mamy do zagospodarowania 4 godziny, postanawiamy odnaleźć szlak dla pieszych. Przy jednej z ulic dostrzegamy charakterystyczny różowy drogowskaz i w ten sposób docieramy do jednej z najważniejszych pozostałości archeologicznych po kulturze talayotyckiej na wyspie. Jest to liczący sobie ok. 4 tys. lat zespół jaskiń wykutych w skale przez ówczesnych osadników, który służył im przede wszystkim jako miejsce zamieszkania, ale prawdopodobnie część konstrukcji stanowiła miejsce pochówku zmarłych (stąd często całe miejsce nazywane jest nekropolią). Groty zawierają wewnętrzne filary, okrągłe otwory przypominające okna, zewnętrzne patia, a jedna z większych jaskiń pełniąca rolę grobowca posiada płaskorzeźbę nawiązującą do klasycznych motywów architektonicznych. Jaskinie sprawiają wrażenie, jakby jeszcze do niedawna były zamieszkałe.

Minorka
Minorka
Minorka

Chwila oddechu

Minorka jako objęty ochroną rezerwat biosfery jest idealnym miejscem dla osób, które wolą spokojny wypoczynek blisko natury z odrobiną „południowego” luzu. Alternatywą dla mniejszej Minorki może być oczywiście Majorka z większym wyborem hoteli oraz „rozrywek”, ale to juz kwestia indywidualnego wyboru.
Brak hoteli-wieżowców, ograniczona ilość kurortów i sztucznych atrakcji turystycznych odróżnia Minorkę od wielu innych wakacyjnych lokalizacji. Pełno tutaj malowniczych zatoczek, groźnych klifów, tajemniczych kamiennych budowli. Stęsknionym cywilizacji wyspa oferuje przechadzki po labiryntach wąskich uliczek Maó i Ciutadelli. Miłośnicy spędzania czasu w wodzie mają do wyboru ponad setkę w większości ukrytych między skałami plaż i zatok z krystalicznie czystą wodą, natomiast na „szczury lądowe” i miłośników pieszych wędrówek czeka prawie dwa razy tyle kilometrów szlaku przybrzeżnego „Camí de Cavalls” prowadzącego dookoła wyspy. Nawet w szczycie sezonu łatwo tutaj znaleźć sposób, miejsce i czas na zaczerpnięcie oddechu.

10 Comments

  1. monika jall
    28 kwietnia 2014

    Piekna relacja, ciagle nie po drodze mi na Minorke, a tyle dobrych opowiesci o niej slyszalam, Twoja relacja je potwierdza. Ser z Mahon rozumiem, ze przywieziony w ilosciach hurtowych?

    Odpowiedz
  2. peregrino
    28 kwietnia 2014

    śliczne zdjęcia wody z ‚shutter speed priority’ .. piękności
    podziwiam i bardzo ciepło pozdrawiam :^)

    Odpowiedz
  3. Agnieszka F.
    28 kwietnia 2014

    Przed chwilą czytałam o Majorce, a tu u Ciebie jeszcze pojawiła się Minorka I już się marzą wakacje… Och! Już nie mogę sie doczekać!

    Odpowiedz
  4. kanoklik
    28 kwietnia 2014

    Piękne klimaty. Śliczne zdjęcia

    Odpowiedz
  5. Marcelina
    29 kwietnia 2014

    Świetne zdjęcia! Zwłaszcza nocne i księżyc – uwielbiam!
    Chętnie wprosiłabym się tam na urlop!

    Odpowiedz
  6. Ewa
    29 kwietnia 2014

    Byłam tak blisko i jakoś nigdy nie udało mi się tam wybrać. A widać, że warto… Pozdrawiam ciepło!

    Odpowiedz
  7. Polka w Norwegii
    3 maja 2014

    Zastanwiamy się nad podróżą poślubną więc chyba mam już kolejny pomysł wygląda to cudownie. W ogóle masz bardzo dobry aparat bo zdjęcia wyszły nieziemsko. Oddałabym prawie wszystko, żeby teraz tam pojechać.

    buziaki,
    A.

    Odpowiedz
  8. Agnieszka
    6 maja 2014

    Cudowne zdjęcia jak zwykle. A jakiś pyszny przepis będzie?

    Odpowiedz
    1. Marta
      7 maja 2014

      Z Minorki w najbliższym czasie raczej nie będzie przepisu, ale będą inne
      Polecam natomiast orzeźwiającego drinka pomada.

      Odpowiedz
  9. Jolka
    4 lipca 2014

    Podróżuję po Hiszpanii już od kilku lat ale na Balearach jeszcze nie byłam. Po tej relacji i cudownych zdjęciach od razu chciałabym zmienić tegoroczne plany. Ale chyba Minorka będzie musiała zaczekać. Najpiękniejsze wydają się miejsca gdzie nie ma tłumów turystów. Pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *