Migawki z podróży do Śródziemia

Nowa ZelandiaWyjazd do Nowej Zelandii przyniósł wiele nowych doświadczeń, wrażeń, jak również przemyśleń odnośnie kolejnych podróży.

Jeśli jedzie się tak daleko, do kraju o tak ogromnym potencjale to naturalne jest, że chce się zobaczyć jak najwięcej, a przynajmniej miejsca najbardziej zadziwiające i najpiękniejsze, ale również zasmakować miejscowej kultury, kuchni, poobserwować codzienne życie mieszkańców…

Nam się udało doświadczyć po trochu tego wszystkiego, ale to nadal tylko trochę i raczej trudno to uznać za obowiązkowe minimum.

Jeśli więc kiedyś dane nam będzie wyruszyć do Kraju Kiwi ponownie (a mamy taką nadzieję) to przede wszystkim postaramy się, aby była to podróż dłuższa. Z jednej strony wiele udało nam się zobaczyć czy zaobserwować, a kilka ciekawych doświadczeń wyniknęło zupełnie spontanicznie, ale z drugiej strony – kilku ważnych miejsc po prostu nie zdążyliśmy odwiedzić. Szczegóły opiszę później w relacji z podróży, a tymczasem przedstawiam krótkie podsumowanie zilustrowane wybranymi fotografiami.

Podróż do Nowej Zelandii była długa i nieco skomplikowana. Właściwe połączenie lotnicze rozpoczynało się w Barcelonie, więc musieliśmy zorganizować oddzielny przelot do tego miasta wraz z krótkim noclegiem. Gdy już wydostaliśmy się ze skąpanej w deszczu stolicy Katalonii, czekało nas przeszło 30 godzin w samolotach i na lotniskach. Ostatecznie jednak podróż minęła bez większych komplikacji i po kilku dniach od wylotu z Warszawy dotarliśmy na miejsce.

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Ku naszemu zdziwieniu nie odczuliśmy specjalnie jetlaga i od początku zasypialiśmy i budziliśmy się w mniej więcej normalnych godzinach. Pomimo zmęczenia lotem, niemal od razu po zakwaterowaniu udaliśmy się na Mount Eden aby ze szczytu tego wzgórza (a w zasadzie ze zbocza krateru) spojrzeć na wieczorną panoramę Auckland.
Po drodze zrobiliśmy małe zapasy złotych owoców kiwi oraz paru innych przysmaków i tak zaczęła się właściwa część naszej podróży.

Wzgórze Mt Eden i widok na Auckland

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Charakter największego miasta Nowej Zelandii to kształtowana przez lata wypadkowa wpływów wielu kultur. Tu i ówdzie można dostrzec spuściznę brytyjską, poczuć trochę amerykański (a może kalifornijski?) klimat, natomiast mnogość azjatyckich lokali gastronomicznych oraz duża liczba ludności pochodzących z tamtego kontynentu nadaje całości trochę orientalnego klimatu.

Spacerując ulicami miasta można także rozpoznać potomków rdzennych mieszkańców Nowej Zelandii czyli Maorysów, jak również dostrzec wpływy maoryskiego języka, kultury i sztuki np. w zdobieniach niektórych zabudowań czy też w przedmiotach sprzedawanych w sklepach i galeriach sztuki. Wiele tablic informacyjnych zawiera także dwujęzyczne opisy – po angielsku i maorysku.

Miasto sprawia wrażenie dość przyjaznego, nowoczesnego i przyjemnego do życia, choć naturalnie z racji swojej wielkości nie jest pozbawione typowych, negatywnych konsekwencji „bycia dużym”.

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Panorama miasta widoczna z wieży Sky Tower

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Parada świąteczna na głównej ulicy Auckland – Queen Street

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Wulkaniczna wyspa Rangitoto położona nieopodal Auckland

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Możliwości zjedzenia czegoś smacznego w Auckland nie brakuje.
Pierwszymi naszymi odkryciami kulinarnymi były pyszne i niezwykle popularne wśród Kiwi hamburgery, frytki i chipsy z kumary, lody hokey-pokey, kawa flat-white, lemoniada L&P.
Regularnie zaopatrywaliśmy się także w nowozelandzkie kiwi, awokado i oczywiście wino.

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Wielu przysmaków można spróbować na ulicznych targach organizowanych zazwyczaj w weekendy. W Auckland trafiliśmy na dwa o zupełnie odmiennym charakterze.

Targ w centrum Auckland

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Targ rybny

Nowa Zelandia

Targ w dzielnicy Avondale

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Z Auckland przedostaliśmy się samolotem do niewielkiej miejscowości Queenstown na wyspie południowej.

Queenstown to miasteczko o wyraźnie turystycznym charakterze i dość rozrywkowe, ale nam przypadło bardzo do gustu, choćby z tego względu, że stanowi ono świetną bazę wypadową do górskich wędrówek.

Wieczorami też przyjemnie spędzało się tam czas…

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Jeden z ulicznych artystów – to był najlepszy tego typu występ, jaki widziałam w życiu.

Nowa Zelandia

Pierwszy trekking w okolicy Queenstown
Widok na Queenstown z Queenstown z Hill (900 m)

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Queenstown jest malowniczo położone nad największym jeziorem Nowej Zelandii – Wakatipu.

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Podczas trekkingu na szczyt Ben Lomond (1748 m).
Łatwo nie było, udało się wejść w ciągu niespełna 3h licząc przerwy na zdjęcia, więc byliśmy z tym faktem bardzo usatysfakcjonowani.

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Z Queenstown wyruszyliśmy na spotkanie nowozelandzkich fiordów.
Po drodze mijaliśmy pasmo górskie Remarkables znajdujące się na południowo-wschodnim brzegu jeziora Wakatipu, drugie co do wielkości jezioro w Nowej Zelandii – Te Anau, kilka parków narodowych, a zwieńczeniem był blisko dwugodzinny rejs po zatoce Milford Sound.

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Położenie lotniska w Queenstown także jest ciekawe pod względem „widokowym”.

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Z Queenstown udaliśmy się do Christchurch liniami Air New Zealand. Już sam przelot był fajnym doświadczeniem, bowiem jeśli chodzi jakość w klasie ekonomicznej i o ogólny wizerunek to po prostu nie ma się do czego przyczepić. Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że instrukcje dotyczące zasad bezpieczeństwa na pokładzie nie zostały pokazane bezpośrednio przez załogę, ale puszczono dokładnie ten film.

Christchurch to miasto, które porządnie zostało zdewastowane w lutym 2011 roku wskutek trzęsienia ziemi i efekty tych wydarzeń są bardzo widoczne i rozległe. Wszędzie wokół albo widać opuszczone, zniszczone budynki, albo coś się buduje, albo trwa długotrwała rozbiórka.

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Klimat Christchurch jest dość ponury, ale z inicjatywy mieszkańców podjęto szereg działań mających na celu wprowadzenie nieco „światła” na ulicach tak ciężko doświadczonego miasta.

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Puste place będące pozostałościami po budynkach już zburzonych często wypełnione są małymi punktami gastronomicznymi w kolorowych samochodach czy przyczepach. W jednym z tego typu lokali zjedliśmy przepyszne panecakes na śniadanie, a w innym pizzę w porze lunchu.

Tymczasowe centrum handlowe w Christchurch opierają swoją konstrukcję w całości na blaszanych kontenerach (oczywiście prawie każdy w innym kolorze).

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

W Christchurch odwiedziliśmy The Quake City czyli muzeum opowiadające o trzęsieniach ziemi w Nowej Zelandii.

Nowa Zelandia

Panorama Christchurch, pobliskiego Lyttelton i okolicznych wzgórz

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Lyttelton i sobotni targ

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Muzeum lotnictwa w Christchurch

Nowa Zelandia

Kolejnym przystankiem było Wellington – stolica Nowej Zelandii.
Na tamtejszym lotnisku powitali nas bohaterowie z powieści Tolkiena.

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Poza długim deptakiem przy nabrzeżu, wspaniałym muzeum Te Papa oraz rezerwatem Zealandia, w samym mieście niewiele było do roboty. Dla wspomnianych miejsc warto tam było zajrzeć, ale jeśli ogólnie był to chyba najmniej interesujący punkt na trasie naszej podróży.

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Widok na centrum Wellington i górzyste przedmieścia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Te Papa w Wellington – największe muzeum poświęcone Nowej Zelandii.

Nowa Zelandia

Rezerwat Zealandia jest miejscem, gdzie można zażyć spacerów po szlakach otoczonych bujną roślinnością, ale co najważniejsze posłuchać i zobaczyć wiele endemicznych gatunków ptaków.

Zealandia i jej mieszkańcy

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia zaskoczyła nas uprzejmością i otwartością swoich mieszkańców, jak również różnorodnością pysznych, lokalnych produktów.
Podobała nam się duża ilość niezobowiązujących kawiarni czy barów, w których mogliśmy popróbować rozmaitych dań, zaś w weekendy spontanicznie trafialiśmy na uliczne targi.

Nie ukrywam, że mam sporo kulinarnych inspiracji i pomysłów na kolejne wpisy na bloga
W kolejnym artykule zdradzę co nieco, czego udało mi się w Nowej Zelandii zasmakować.

Nowa Zelandia

34 Comments

  1. Travellerka
    10 grudnia 2013

    Wiedziałam, że tak będzie! Mowę mi odjęło…. Czekałam z niecierpliwością na te cudowne zdjęcia! Już nie mogę się doczekać pełnej relacji. Wygląda na to, że to była wspaniała wyprawa

    Odpowiedz
    1. Marta
      11 grudnia 2013

      Dzięki! Relacja jest już w przygotowaniu

      Odpowiedz
  2. Hitori
    10 grudnia 2013

    O kurcze… mega! Bardzo, bardzo fajnie, ze wyprawa sie udala. Dzieki temu moge w koncu zobaczyc jak jest w NZ. Bardzo fajne zdjecia. Czekam na wiecej i pelna relacje

    Odpowiedz
    1. Marta
      11 grudnia 2013

      No to musicie się wybrać do NZ, a nie tam jakaś Kuba… Ja też czekam na Wasze zdjęcia i opowieści!

      Odpowiedz
  3. Paula_ad
    10 grudnia 2013

    Już od jakiegoś czasu uważnie śledzę Pani relacje z podróży, duże wyrazy uznania. Potrafi Pani zainteresować, a profesjonalne zdjęcia dopełniają całość. Nie ukrywam, że czerpię z Pani wzór:) Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    1. Marta
      11 grudnia 2013

      Bardzo mi miło i dziękuję za motywujący komplement Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  4. Edyta
    10 grudnia 2013

    Jak ja czekałam na ten wpis, na tą relację, te zdjęcia! I nie zawiodłam się!
    Przyznam się, choć może nie powinnam, że Nowa Zelandia kojarzy mi się głównie z Tolkienem i filmami Władca Pierścieni. Z tego tez względu chciałabym kiedyś odwiedzić ten kraj. Tylko, czy ja dam radę tylko godzin spędzić w samolotach!?! Teraz lecę na Teneryfę i trochę mnie przeraża te 5,5 h lotu Ale wracając do Nowej Zelandii i Władcy Pierścieni To właśnie ten film sprawił, że zainteresowałam się tym krajem oraz fakt, że są tam fiordy, jak w Norwegii
    Z Twojej opowieści i Twoich zdjęć jasno dla mnie wynika, że nie zawiodłabym się, gdybym tam dotarła

    Odpowiedz
    1. Marta
      11 grudnia 2013

      Cieszę się, że nasze zdjęcia utwierdziły Cię w przekonaniu, że warto pojechać do NZ
      Kraj ma bardzo wiele do zaoferowania, ale uważam, że (chociażby z uwagi na dość męczącą podróż) nie warto jechać tam na krócej niż np. 3 tygodnie. Ja bardzo chciałabym tam wrócić, bo odczuwam niedosyt.
      Obawiałam się tak długiego lotu, ale powiem Ci, że myślałam, że będzie gorzej (mimo, że nie leciałam najlepszymi liniami na świecie) Może to kwestia tego, że ogólnie lubię latać… Dla mnie bardziej męczące były przesiadki i wegetowanie na lotnisku niż samo siedzenie w samolocie.
      Pomysł odwiedzenia NZ pojawił się u mnie dość dawno i był właśnie zainspirowany ekranizacją powieści Tolkiena To też pokazuje jak dużo dała NZ ta produkcja, gdyż naprawdę wiele osób ma pierwsze skojarzenie poprzez film, a przecież sama historia nie ma żadnego związku właśnie z tym krajem…
      Obecność fiordów też zawsze zachęca, ale o tym wspomnę jeszcze w relacji.

      Odpowiedz
      1. Edyta
        11 grudnia 2013

        Masz rację, tak odległa podróż zasługuje na dłuuugi pobyt
        Ciesze się na kolejne nowozelandzkie wpisy

        Odpowiedz
  5. Karolina
    11 grudnia 2013

    Nowa Zelandia znajduje się na samym szczycie zestawienia miejsc najlepszych do życia (ekonomia, natura, rozwój, służba zdrowia…). Po tych zdjęciach nie mam już najmniejszych wątpliwości, no ok, nigdy nie wątpiłam :)) W planach (bliżej nie określonych) mamy wyprawę do przyjaciół w Australii, może się kiedyś uda i zahaczyć o Kiwiland. Zazdroszczę!!!

    Odpowiedz
    1. Marta
      11 grudnia 2013

      Ja po wizycie w NZ też już raczej nie mam wątpliwości, że tak właśnie jest. Ludzie wydają się tam tak radośni i „wyluzowani”, że aż miło…
      Fajne masz plany. Dobrze mieć przyjaciół w odległych zakątkach Ja chciałabym kiedyś odwiedzić Australię

      Odpowiedz
      1. peregrino
        19 grudnia 2013

        ciekawie jest z NZ i Oz do pewnego stopnia też .. kiedyś pracowałem w Londynie z koleżanką z NZ .. mówiła mi, że kraj jest piękny lecz bardzo wielu młodych ludzi pragnie wyjachać choć na jakiś czas a to do UK a to do Kalifornii .. powiedziałą mi, że to mają jakiś niezrozumiały dla innych kompleks ‚zaścianka’ .. po prostu wszędzie jest daleko i jest jakby na uboczu wszelkich zdarzeń .. co do pewnego stopnia jest chyba prawdą bo po Władcy Pierścieni Middle Earth jest utożamiany z NZ :^))

        Odpowiedz
        1. Marta
          21 grudnia 2013

          Coś w tym musi być… Czytałam co nieco na temat tego „kompleksu” Kiwi i chęci młodych ludzi do wyjechania za granicę.
          Jednakże po tym, co zobaczyłam na miejscu trochę trudno mi było w to uwierzyć, gdyż kompletnie nie miałam wrażenia tej „zaściankowości” albo tego, aby NZ pod jakimś względem była powiedzmy „w tyle”…

          Odpowiedz
          1. peregrino
            23 grudnia 2013

            To to dla mnie niezrozumiałe .. nie byłem nigdy u Kiwis i pozostanie to nadal w sferze marzeń na kilka lat bo bardzo pragnę wędrować po Azji (zaczynam od Himalajów w przyszłym roku) .. ale kiedy byłem krótko w Australii i pracowałem z młodymi ludźmi stamtąd to bardzo wielu pragnęło popracować a to w UK a to w Stanach .. kiedy pytałem dlaczego bo przecież Sydney to jedno z najpiękniejszych miast na świecie odpowiadali, że tak ale jednak czują się tam ‚daleko’ i jakby ‚poza głównym nurtem’ myślę, że wielu powraca po jakimś czasie .. nikt z powodu tej emigracji nie rozdziera szat .. jak to nad Wisłą czasem bywa :^)) .. bardzo ciepło pozdrawiam i serdecznie gratuluję Wam tak wspaniałej podróży

          2. Marta
            24 grudnia 2013

            Interesujące… Ja zamiast w USA albo UK wolałabym raczej popracować w NZ albo AUS, ale oczywiste jest, że każdy ma inne marzenia i preferencje, a najlepiej samemu się przekonać, jak to jest żyć w innym miejscu…
            Pozdrawiamy!

  6. Zuza
    11 grudnia 2013

    Jak byłam na Islandii, na lodowcu dwóch przewodników, Islandczyk i Nowozelandczyk, spierali się, który kraj jest bardziej „kosmiczny” – Islandia czy Nowa Zelandia. Głównym argumentem za tą pierwszą było kręcenie niewiele wcześniej „Prometeusza”, a za NZ – „Władca Pierścieni”. Ostatecznie spór pozostał nierozwiązany, ale postanowiłam sobie, że muszę odwiedzić NZ, żeby samemu to stwierdzić.

    Odpowiedz
    1. Marta
      13 grudnia 2013

      Dobra historia! Ciekawa jestem, jakie ja będę miała zdanie na ten temat, jak uda mi się kiedyś odwiedzić Islandię…

      Odpowiedz
  7. Marta @NocnaSowa.pl
    12 grudnia 2013

    Miło Cię widzieć po powrocie. Zdjęcia fantastyczne. Piękna relacja, tak bogata i różnorodna. Czekam na kolejne.

    Odpowiedz
    1. Marta
      13 grudnia 2013

      Tēnā rāwā atu koe!

      Odpowiedz
  8. Marcelina
    13 grudnia 2013

    Przepiękne zdjęcia! Nawet nie wiem, które wybrać jako najlepsze, wszystkie są niesamowite. To chyba była podróż życia, co? Te góry, robią na mnie największe wrażenie, po prostu pęknie!

    Odpowiedz
  9. Ewa
    16 grudnia 2013

    Piękne krajobrazy, a pierwsze zdjęcie w ogóle mistrzostwo! Zazdroszczę, mi się jeszcze nie udało wybrać w tamte rejony więc czekam na więcej wpisów

    Odpowiedz
    1. Marta
      16 grudnia 2013

      Udało Ci się dotrzeć już w tyle miejsc, że do NZ też pewnie kiedyś zawitasz

      Odpowiedz
  10. Marysia
    16 grudnia 2013

    Oglądałam i czytałam jak zaczarowana. To musiało być cudowne przeżycie. Urzekły mnie zdjęcia zwierząt. A jak smakuje kiwi w Kraju Kiwi?

    Odpowiedz
    1. Marta
      16 grudnia 2013

      Kiwi smakuje… zdecydowanie inaczej, ale o tym i innych owocach, jak również innych smakołykach nowozelandzkich będzie już w kolejnym wpisie.

      Odpowiedz
  11. MigafkaFoto
    16 grudnia 2013

    Popłynęłam, po prostu wrażenie takie, jakbym tam była, co prawda OZ o którym pisałam u siebie w ostatnim poście jest na wyciągnięcie ręki… Tyle że jestem teraz w PL i dzięki Tobie popłynęłam, zanurzyłam się w tym przepięknym miejscu.

    Odpowiedz
  12. Paula
    18 grudnia 2013

    Swietne zdjecia ukazujace rozne oblicza NZ. Jest absolutnie na mojej liscie marzen, coraz bardziej

    Odpowiedz
  13. peregrino
    19 grudnia 2013

    Przepiękne zdjęcia i wspaniała podróż – marzenie :^)
    serdecznie Wam gratuluję i podziwiam

    zdjęcia znad Wakatipu.cudowne .. zapierają dech w piersiach ..
    .. no i ślicznie wyglądasz :^)
    bardzo ciepło pozdrawiam :^)

    Odpowiedz
    1. Marta
      21 grudnia 2013

      Bardzo dziękuję i również pozdrawiam!

      Odpowiedz
  14. Trajbajowa
    20 grudnia 2013

    Nowa Zelandia jest w sferze moich marzeń. W mgnieniu oka przeczytałam Twoją relację, a zdjęcia mnie zafascynowały.

    Odpowiedz
  15. Magda
    7 lutego 2014

    Jak pięknie! Niesamowita przyroda. Nowa Zelandia to moje kolejne marzenie do spełnienia! Oraz Alaska.

    Nienawidzę już pracy na pełny etat Jeszcze jako świeży pracownik mam tylko te marne 20 dni wolnego w roku. Planowałam na najbliższe wakacje Tajlandię, ale chyba skończy się na Europie (np. Chorwacja i Czarnogóra).

    Gratuluję wyjazdu, trochę też zazdroszczę i życzę wielu innych pięknych podróży!

    Pozdrawiam ciepło!

    Odpowiedz
    1. Marta
      8 lutego 2014

      Magda, miło Cię ponownie spotkać na blogu!

      Ja też nienawidzę pracy na pełny etat, ale czasem nie ma innego wyjścia… A może kilka dni urlopu bezpłatnego dasz radę sobie załatwić jeśli zabraknie Tobie czasu na realizację jakiegoś ciekawego pomysłu?
      Chorwacja i Czarnogóra to świetny wybór, zaś Alaska i Tajlandia to również moje marzenie.

      Jestem ciekawa Twoich wrażeń i wspomnień z pobytu w Japonii, gdyż z tego co pamiętam byłaś tam dłużej ode mnie i miałaś bardzo ciekawe plany Nie wiem, jak Tobie idzie, ale mi do ukończenia mojej relacji zdecydowanie brakuje czasu… Czekam na kolejne wpisy u Ciebie na blogu

      Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  16. addicted to passion
    29 grudnia 2014

    Witaj Marutuś! Aż wstyd, że dopiero niedawno odkryłam twojego bloga! Sama nie wiem jak sie to stalo! Wybaczysz prawda?
    Jest wspanialy, cudowny, rzeczowy no i serwujesz nan tutaj same pysznosci! A dla mnie nie ma nic lepszego jak kuchnie z różnych stron świata!
    Poniewaz niesmialo planuje podroz do nowej Zendlandii ( niesmialo, bo planow jest wiecej i tylko od cen biletow zalezy gdzie nas poniesie) mam do ciebie kilka pytan. W jakim miesiacu bylas i czy wg ciebie to dobry czas na NZ? Ile dni? Czy wypozyczalas tam samochod? Ile kosztuje srednio nocleg w hostelu?

    Odpowiedz
    1. Marta
      29 grudnia 2014

      Hej Marylko! Ja Twojego bloga znam i podziwiam od dawna, ale wybaczę Tobie, że dopiero teraz do mnie trafiłaś
      Wspaniale, że planujecie podróż do Nowej Zelandii!
      My nie wypożyczaliśmy samochodu, ale ogólnie przy niezbyt długim pobycie na miejscu i chęci zobaczenia jak najwięcej, samochód wydaje się dobrym pomysłem – w naszym odczuciu dojechanie poza miasto „na własną rękę” komunikacją miejską bywa skomplikowane, a czasem niemożliwe i jedynym wyjściem jest zakup zorganizowanej wycieczki.
      Noclegi rezerwowaliśmy z PL, gdyż obawialiśmy się, że jadąc do NZ w sezonie może być problem z dostępnością miejsc „ad hoc”. Spróbuję odnaleźć namiary na hostele, w których nocowaliśmy w Auckland, Wellington, Queenstown i Christchurch…
      Przeloty wewnętrzne mieliśmy ANZ oraz Jetstar. Najlepiej będzie jak sobie porównacie ceny obydwu linii, ale pamiętam, że przykładowo przelot dla 2 os. z Queenstown do Auckland kosztował nas ok 400 zł. Nie był to majątek, a oszczędność czasu spora
      Pisz śmiało, jeśli będziecie mieć więcej pytań

      Odpowiedz
  17. Addicted to Passion
    29 grudnia 2014

    Dziękuję ci bardzo Póki co przyglądam się ciekawym miejscom, wybieram co chciałabym zobaczyć. Mojemu bratu strasznie marzy sie NZ i to głównie przez niego zaczęłam snuć plany. Lubie wiedzieć co chce w danym kraju warto zobaczyć, ile czasu mi na to trzeba i jaki potrzebuje budzet, bo jak się pojawi jakaś promocja to nie ma czasu na szukanie i myślenie, tylko trzeba bukować Tak więc zawsze mam kilka kierunków w rękawie Stąd moje pytania Dziękuję ci za poświęcony czas, na pewno będę częściej do ciebie zagladać, już polubiałam na FB wiec tym razem nic mi nie umknie Pozdrawiam cieplutko!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *