Tromsø.
Weekend w Paryżu Północy

Relacja z Tromsø

Archipelag Lofotów, Przylądek Północny, Bodø, Narvik, Hammerfest… Północna Norwegia od dawna pobudza naszą wyobraźnię. Na dłuższą wycieczkę w ten rejon przyjdzie jeszcze pora, ale podczas tegorocznego lata zdecydowaliśmy się zrobić pierwszy, mały krok w kierunku północnym.

Wybraliśmy się na weekend do Tromsø – miasta zwanego stolicą północnej Norwegii, „Paryżem Północy” oraz „Wrotami do Arktyki”.
Tromsø jest stolicą regionu Troms, a jednocześnie największym miastem w północnej Norwegii (siódmym co do wielkości w kraju). Miasto jest położone na wyspie Tromsøya i otoczone górami, więc już podejście do lądowania na lotnisku Langnes Lufthavn obfitowało we wspaniałe widoki. Promienie zachodzącego słońca malowały na niebie przepiękny kolorowy pejzaż.

Pomimo tego, że Tromsø leży 350 km za kołem polarnym, klimat nie jest tak surowy, jak mogłoby się wydawać, a wszystko dzięki wpływowi ciepłego Prądu Zatokowego (Północnoatlantyckiego). Podczas pobytu trafiliśmy dodatkowo na świetną pogodę, gdyż temperatura w ciągu dnia utrzymywała się na poziomie około 20 stopni, a na niebie nie było ani jednej chmurki. Podczas górskich wędrówek w pełnym słońcu, bywały nawet momenty, kiedy zaczynaliśmy narzekać, że jest za gorąco

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Na piewszy dzień pobytu w Tromsø zaplanowaliśmy całodzienny trekking, zaś za cel obraliśmy wejście na górę Tromsdalstinden / Sálašoaivi (Sami).

Tromsdalstinden nazywany przez mieszkańców Tromsø po prostu „Tinden” jest najwyższym szczytem widocznym z wyspy Tromsøya (1238 m npm). Dogodne położenie niedaleko centrum miasta sprawia, że góra stanowi popularny cel wycieczek – zarówno latem jak i zimą.
Tinden uznawany przez Samów za świętą górę, jest również jednym z symboli miasta, a dla wielu artystów góra stanowi źródło inspiracji. W 2006 roku fotograf Arvid Sveen wydał książkę „Tinden, portretter/portraits” zawierającą 114 fotografii góry wykonanych w ciągu całego roku, o różnych porach dnia. Publikacja zawiera dodatkowo 90 opowieści napisanych od 1840 roku przez różnych autorów, którzy podzielili się swoimi wrażeniami i doświadczeniami związanymi z Tromsdalstinden.

Co ciekawe, kilka miesięcy przed naszą wizytą nieznany sprawca przekreślił nazwę góry zapisaną w języku sami (Sálašoaivi) występującą na drogowskazach. Burmistrz osobiście wymienił natychmiast zniszczone drogowskazy prowadzące na Tromsdalstinden, jednakże nasuwa się pytanie, jakie były motywy tego zdarzenia… Czy chodzi o cichą wojnę między językiem Samów, a norweskim, czy też o coś więcej… Dla mnie to temat inspirujący i na pewno warty zgłębienia.

Najpopularniejsza trasa na Tromsdalstinden prowadzi przez wschodnią część doliny Tromsdalen (Romssavággi). Idąc z centrum miasta należy przejść przez most Tromsøbrua łączący wyspę Tromsøya ze stałym lądem, gdzie znajduje się katedra Ishavskatedralen będąca kolejnym symbolem Tromsø. Budynek został zaprojektowany w 1964 roku, a formą nawiązuje do płyt lodowych.

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Za katedrą rozpoczyna się droga Turistveien, którą należy podążać do samego końca, aby dotrzeć do leśnego szlaku prowadzącego doliną Tromsdalen. Następnie należy znaleźć drogowskaz z napisem „Tromsdalstinden” i wybrać jeden z prowadzących na górę szlaków. My zdecydowaliśmy się na wędrówkę ścieżką przecinającą rzekę Tromsdalselva/Romssavajohka – prowadzącą na północny wschód (uznawaną za trudniejszą). W ramach urozmaicenia wróciliśmy drogą alternatywną z kierunku zachodniego.

Trasa trekkingu była nieco bardziej wymagająca niż wskazywał na to opis na portalu ut.no, z którego najczęściej korzystamy planując norweskie wycieczki. Najbardziej wyczerpującym (nawet nie tyle fizycznie, co mentalnie) fragmentem były ostatnie 3 kilometry jednostajnej wędrówki po ogromnych kamieniach stromo pokrywających szczyt góry. Najlepszym rozwiązaniem okazało się po prostu tradycyjne „nie patrzeć w dół”

Przy nieco gorszej pogodzie, deszczu czy silnym wietrze czułabym się dużo mniej pewnie, więc cieszę się, że mieliśmy na szlaku tak bardzo sprzyjające warunki. Myslę jednak, że niezależnie od pogody nie należy tej góry nie doceniać. Opisy szlaku znajdujące się w Internecie wskazują mianowicie, że warunki w drodze na Tinden mogą się znacznie różnić, a na trasie zdarzały się niestety wypadki…

Na szczycie góry znajduje się kopiec z kamieni, do którego przymocowana jest oczywiście skrzyneczka z zeszytem, do którego obowiązkowo należy się wpisać.

Droga powrotna w kierunku doliny Tromsdalen była już dużo mniej straszna, a widoki na trasie były równie piękne, więc uważam, że właśnie taka kombinacja trasa jest rozwiązaniem wartym polecenia.

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Po zakończeniu trekkingu skierowaliśmy się w kierunku centrum, a następnie odbiliśmy w stronę kolejki linowej Fjellheisen – jednej z głównych atrakcji miasta.

Fjellheisen została otwarta 22 lutego 1961 roku, zaś dwa wagoniki mieszczące po 28 osób każdy liczą już sobie przeszło 50 lat. Kolejka w ciągu 4 minut wjeżdża na punkt widokowy Storsteinen (421 m npm) znajdujący się na zboczu wzgórza Fløya (671 m npm).

Z punktu widokowego roztacza się przepiękny widok na wyspy Tromsøya i Kvaløya, otaczające miasto góry, okoliczne wyspy i fiordy. Fløya jest również doskonałą bazą wypadową dla miłośników trekkingu.

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Drugi dzień w Tromsø przeznaczyliśmy na relaks i spacery po mieście, a poranek rozpoczęliśmy od śniadania złożonego z obowiązkowej cynamonowej bułeczki kanelsnurr z kawą w kawiarni Kaffebønna.

Nastęnie udaliśmy się na spacer wzdłuż wybrzeża oraz odwiedziliśmy poświęcone Arktyce muzeum Polaria. Charakterystyczna konstrukcja budynku ma przypominać kry lodowe, które zostały wyrzucone na ląd przez wzburzone morze. Wewnątrz mieszczą się akwaria oraz wystawy prezentujące florę i faunę tego regionu, zaś główną atrakcją są foki brodate. Dwa razy dziennie odwiedzający mogą oglądać pokaz ich karmienia.

W Polarii znajduje się dodatkowo panoramiczna sala projekcyjna, w której na pięciu połączonych ze sobą ekranach wyświetlane były dwa filmy. W filmie „Svalbard – Arctic Wilderness” udaliśmy się w podniebną podróż podziwiając z lotu ptaka wspaniałe krajobrazy norweskiej wyspy Svalbard oraz zwierzęta ją zamieszkujące. Drugi film „Northern Lights in Arctic Norway” prezentował piękne ujęcia zorzy polarnej z regionu Troms i wyjaśniał szczegóły związane z powstawaniem tego zjawiska.

Muzeum Polaria jest stosunkowo niewielkie i dlatego pozostawiło lekkie uczucie niedosytu. Pomimo tego wizyta ta była na tyle inspirująca, aby kolejne wieczory spędzić na planowaniu zimowego polowania na zorzę polarną…

Tromsø opuszczaliśmy z lekkim żalem, gdyż chętnie byśmy podelektowali się dłużej otaczającymi nas widokami „nieco” bardziej majestatycznymi od tych otaczających Oslo.

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

Tromsø

6 Comments

  1. Zuza
    11 września 2015

    Fajnie wygląda! Chciałam się wybrać do Tromsø już od jakiegoś czasu, jeżeli uda mi się kiedyś trafić ponownie do północnej Norwegii, pewnie się wybiorę

    Odpowiedz
  2. Mig
    12 września 2015

    Marta, Ty już jak wstawisz relacje, to jest konkretnie obszerna że nie tylko podziw ale wciąga jak najlepsza czekolada. Tromsø jest w obszarze moich planów, a wiąże się to z polowaniem na zorze polarną. No ale czy się się ziści?
    Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
    1. Marta
      23 września 2015

      Dzięki! Mam podobne plany – polowanie na zorzę jeśli nie w tym roku w listopadzie, to może w przyszłym w marcu… Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  3. marcelina
    13 września 2015

    No to pogoda Wam sprzyjała na wycieczce, bo widoki są niesamowite!

    Odpowiedz
  4. Agnieszka F.
    13 września 2015

    Jakie widoki z samolotu, wow!!!!
    A tej wycieczki w całości to Wam tak nieco zazdraszczam – przecudownie ta, przepięknie i w ogóle prze-! :)))))

    Odpowiedz
  5. Beata
    15 września 2015

    Widoki przepiękne, a miasteczko z góry wygląda niesamowicie, no i ten most…
    Tylko ta wspinaczka…Ale jak patrzę na Twoje zdjęcia to na pewno warto się poświęcić.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *