Islandia. Kraina Ognia i Lodu

Islandia

Chyba każdy, kto chociaż trochę zwiedził Islandię zdążył przekonać się, że nie bez powodu nazywa się ją „Krainą Ognia i Lodu”. Podczas naszej trwającej dwa tygodnie podróży każdego dnia doświadczaliśmy wielu kontrastów – zarówno jeśli chodzi o pogodę, krajobrazy, jak i nasze odczucia związane z wyprawą.

Zdarzało się, że przemarzaliśmy w nocy albo podczas spaceru nad lodowcem, a chwilę później pociliśmy się wspinając na krater wulkanu lub wygrzewaliśmy w gorącym źródle. Bywały też momenty, kiedy myśleliśmy sobie – eee tam, piękniejsze krajobrazy mamy w Norwegii, po czym docieraliśmy na miejsce, które zachwycało nas swoją unikalnością.

Na dwa tygodnie odcięliśmy się od pracy, w jakimś stopniu od Internetu, ale też codziennych wygód. Wrócilismy więc psychicznie zrelaksowani i zainspirowani, ale też fizycznie zmęczeni przede wszystkim z uwagi na napięty grafik podróży wokół wyspy – prawie 3700 km w dwa tygodnie to jednak nie przelewki…

W związku z powyższym faktem, dużo czasu (niestety) spędzaliśmy w drodze podziwiając zza samochodowej szyby islandzkie krajobrazy: pola lawowe porośnięte mchem, góry, wulkany, klify i plaże. Nie potrzebowaliśmy jednak dużo czasu, aby przekonać się, że turystyka samochodowa to nie nasza bajka, bo oglądanie widoków w taki sposób po pewnym czasie okazywało się po prostu zbyt nudne. Inna sprawa, że bez samochodu (szczególnie 4×4) nie zobaczylibyśmy tak wielu miejsc (np. Landmannalaugar), a na najlepsze widoki trafialiśmy po zjechaniu z asfaltu na drogi, których nie można było nawet nazwać szutrowymi.

Nocowaliśmy na kempingach objętych zamówioną wcześniej 28-dniową kartą „camping card”, które zapewniały zazwyczaj jedynie minimum „wygód” (a przede wszystkim większość z nich była naprawdę zatłoczona).

Chociaż spodziewaliśmy się dosyć kapryśnej pogody, pierwsze dwie, może trzy noce pod namiotem nie należały do najbardziej komfortowych. Chłód, wilgoć, silny wiatr… ale z biegiem czasu przyzwyczailiśmy się i już teraz, kilkanaście dni po powrocie, muszę przyznać, że mi trochę tego namiotu brakuje

Po chłodnej nocy spędzonej na łonie natury, bardzo kojąco i regenerująco podziałała możliwość zanurzenia ciała w jednym z ciepłych źródeł. Na szczególną wzmiankę zasługuje niewielkie i pięknie położone nad fiordem kąpielisko Hörgshlíðarlaug. Widzieliśmy później wiele podobnych miejsc – również tych opisywanych (z powodów nie zawsze nam znanych) jako ukryte, opuszczone, romantyczne, ale właśnie Hörgshlíðarlaug wydało nam się najbardziej urocze. Po wygrzaniu się w gorącej wodzie można było wskoczyć na moment do fiordu, a potem z powrotem do ciepłego źródełka (podpatrzone u Islandczyka i przetestowane przez mojego Męża)…

Jak już wspomniałam, do nocowania na kempingach szybko przywykliśmy, jednakże ten plan miał jedną podstawową wadę. Sporo z takich miejsc było obleganych, co wymuszało wcześniejsze przybycie celem zaklapania miejsca. Często odbywało się to kosztem czasu, jaki mogliśmy przeznaczyć na zwiedzanie czy robienie zdjęć. Dużo kempingów zlokalizowanych było dodatkowo dość daleko od tzw. atrakcji, co sprawiało, że wykonanie zdjeć o ciekawszej porze dnia okazywało się niemożliwe. Zaledwie kilka razy, trochę z przypadku, udało nam się (już po rozbiciu namiotu) wybrać na wieczorny spacer na pobliską plażę albo nad wodospad i nacieszyć się widokami bez tłumu turystów.

Cieszę się jednak, że objazd wyspy mamy już za sobą, a kolejny wypad na Islandię będzie się różnił tym, że spróbujemy więcej czasu poświęcić na trekkingi, szukanie ciekawych kadrów i obcowanie z islandzką przyrodą. Traktujemy tą podróż jako inspirację do dalszego eksplorowania tego kraju, jak również potwierdzenie tego, że to Północ Europy niezmiennie najbardziej nas fascynuje.

Najbardziej turystyczne i najpopularniejsze południe wyspy z pozoru było dość monotematycznie, a jednak miejsca takie jak laguna lodowcowa Fjallsárlón czy wulkaniczna czarna plaża niedaleko miejscowości Vík í Mýrdal przekonały mnie, że warto wybrać się na Islandię chociażby celem ponownego odwiedzenia tego regionu. Góry, wodospady, morze, a nawet lodowce mamy w Norwegii, ale wulkanów i wulkanicznych plaż z pięknym czarnym piaskiem już brakuje… Na południu mieliśmy też możliwość po raz pierwszy w życiu przejścia pod wodospadem (Seljalandsfoss).

Fiordy zachodnie nie mogą moim zdaniem konkurować z tymi norweskimi, aczkolwiek warto było zjechać z drogi nr 1, żeby zobaczyć tak piękne, niedostępne i majestatyczne widoki jak chociażby plażę Breiðavík, wodospad Dynjandi czy też plażę w Þingeyri. Miło było też pospacerować po uroczo położonych miejscowościach takich jak Ísafjörður (mogłabym tam chwilę pomieszkać i zajrzeć do nieco tajemniczego Hólmavík – znanego z historii czarnoksiężnictwa i magii.

Północ również była piękna, zaś punktem kulminacyjnym była wizyta w Húsavík i trzygodzinny rejs podczas którego udało nam się zobaczyć wieloryby, delfiny i moje ulubione maskonury. Żałuję, że nie spotkaliśmy żadnego maskonura na klifach Arnastapi, ani na Latrabjarg – chociaż te miejsca także zapadły w pamięć. Warto też było wpaść do Akureyri – chociażby po to, aby przekonać się, że czerwone światła drogowe naprawdę mają kształt serduszek Spośród islandzkich wodospadów najpotężniejszy okazał się właśnie Dettifoss z północy, ale najbardziej tajemniczy był Gljúfrabúi na południu.

Okolice islandzkiej stoicy, półwysep Reykjanes i rozsławioną trasę Golden Circle z premedytacją zostawiliśmy na sam koniec podróży (poza parkiem narodowym Þingvellir, który odwiedziliśmy pierwszego dnia i trochę nas zawiódł) i to była dobra decyzja. Wszystkie atrakcje podczas końcowej fazy wyjazdu fajnością ustępowały temu, co widzieliśmy wcześniej. Blue Lagoon, atrakcję z kategorii „must see” zupełnie odpuściliśmy za wyjątkiem zatrzymania się na chwilę na zewnątrz.

Złoty Krąg nie zrobił na nas wielkiego wrażenia, natomiast pozytywnym zaskoczeniem okazał się Reykjavík, w którym spędziliśmy kilkanaście godzin na sam koniec podróży. Islandzka stolica wydała nam się przyjemnym miejscem do życia (pomijając pogodę Spacer po mieście był fajną odmianą i okazał się dla nas bardzo inspirującym doświadczeniem z uwagi na nasze zainteresowanie muzyką (sklep 12 Tónar) i fotografią (sklep Fótógrafí oraz Reykjavík Museum of Photography) oraz pod względem kulinarnym (Café Loki, Mokka Kaffi, Kaffitár, Bæjarins Beztu Pylsur). Wcześniej żywiliśmy się głównie tym, co upolowaliśmy na stacji benzynowej, względnie mijanych od czasu do czasu, często niedużych marketach. Kilka razy przygotowaliśmy sobie ciepły posiłek na kempingu, jednak zazwyczaj szkoda było nam na to tracić czas. Reykjavík dostarczył nam wreszcie szeroki wybór ciekawych miejsc, gdzie mogliśmy bez pośpiechu skosztować to i owo. Więcej we wpisie poświęconym kulinariom.

Wspomniany wcześniej niedosyt powoduje, że już dziś myślimy o tym aby na Islandię kiedyś wrócić. Mądrzejsi o aktualne doświadczenia, spróbujemy kolejny wypad zorganizować poza turystycznym sezonem (a przynajmniej nie w jego szczycie) i przeznaczyć więcej czasu na eksplorację konkretnego regionu oraz wysp (np. Vestmannaeyjar), fotografię i trekking. I już sam fakt, że właśnie w ten sposób kończymy ten wpis pokazuje, że źródeł inspiracji znaleźliśmy jednak sporo

Islandia

Nasza trasa podróży przedstawiała się następująco (zdjęcia poniżej).

Dzień 1

– Reykjavík
– Þingvallavatn, największe jezioro na Islandii o powierzchni 83,7 km²
– Þingvellir (park narodowy leżący przy Þingvallavatn, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Park znajduje się w miejscu, gdzie stykają się płyty tektoniczne Eurazjatycka i Północnoamerykańska.
– Almannagjá, głęboki wąwóz wulkaniczny na terenie parku Þingvellir
– Lögberg, „Skała Prawa” – miejsce założenia islandzkiego parlamentu (Althing)
w 930 r.
– Öxarárfoss, wodospad w parku Þingvellir wypływający z rzeki Öxará
– Akranes (Skipaskagi), miasto na zachodnim wybrzeżu Islandii (kemping)
– Breiðin Light House – nowa latarnia w Akranes oraz stara latarnia w Akranes
– Langisandur (is. „Długie piaski”), piaszczysta plaża niedaleko Akranes

Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia

Dzień 2, półwysep Snæfellsnes

– Hvalfjörður (is. „Fiord Wielorybi”), fiord położony między Mosfellsbær i Akranes
– Glymur, najwyższy wodospad na Islandii (198 m)
– Hraunfossar (Borgarfjörður), seria wodospadów strumieniowych
– Deildartunguhver, największe źródło termalne na Islandii
– Grábrók, krater powstały w wyniku erupcji wulkanu ok. 3000 lat temu
– Landbrotalaug, gorące źródła
– Gerðuberg Basalt Cliffs

Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia

Dzień 3

– Arnarstapi, mała wioska rybacka u podnóża gory Stapafell
– Hellnar, jedna z najstarszych miejscowości rybackich w półwyspie Snæfellsnes
– Gatklettur, urwisko z okrągłym łukiem skalnym
– Lóndrangar, bazaltowe szczyty skalne
– Kirkjufell, najczęściej fotografowane wzniesienie w kraju (463 m)
– Grettislaug, gorące źródło

Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia

Dzień 4, Fiordy Zachodnie

– Rauðasandur, plaża ze złotym piaskiem
– Látrabjarg, najbardziej wysunięty na zachód punkt na Islandii, domem dla milionów ptaków
– Breiðavík, piaszczysta plaża
– Patreksfjörður, największe miasto w południowej części fiordów zachodnich
– Garðar, wrak statku
– Hvestudalur, dolina
– Dynjandi (Fjallfoss), seria wodospadów
– Þingeyri, mała wioska

Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia

Dzień 5

– Ísafjörður, miasto na północy Islandii
– Hörgshlíðarlaug, gorące źródło
– Hólmavík, niewielka miejscowość w zachodniej części fiordów zachodnich
– Hvammstangi, wieś na północy Islandii

Islandia
Islandia
Islandia
Islandia

Dzień 6, Północ

– Hvítserkur, klify morskie o wysokości 15m, po wschodniej stronie półwyspu Vatnsnes
– Siglufjörður, niewielkie miasteczko rybackie
– Ólafsfjörður, miasto w północno-wschodniej części Islandii u ujścia fiordu Eyjafjörður
– Akureyri, miasto uniwersyteckie nad fiordem Eyjafjörður, drugi co do wielkości po Reykjaviku obszar urbanizacyjny na Islandii

Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia

Dzień 7

– Goðafoss (is. „Wodospad Bogów”)
– Hverfjall (Hverfell), krater jest około 1 km średnicy i 140 metrów głębokości
– Mývatn (is „Jezioro much”)
– Eldhraun, pola lawowe porośnięte mchem
– Dimmuborgir, „The Dark Fortress”, obszar z niezwykłymi formacjami skalnymi niedaleko jeziora Mývatn
– Bjarnarflag (Bjarnarflagstöð), elektrownia geotermalna nad Mývatn
– Námafjall, pola geotermalne na wschodnim brzegu Mývatn
– Krafla, kaldera około 10 km średnicy i długości 90 kilometrów
– Hverarönd, pola geotermalne
– Víti (is. Piekło), krater o średnicy ok 300 metrów, powstał w wyniku erupcji z 1724 roku, niedaleko Krafla
– Leirhnjúkur, pola lawowe w rejonie Mývatn i blisko Reykjahlíð

Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia

Dzień 8

– Húsavík, miasto na północnym wybrzeżu Islandii zwane stolicą wielorybów
– Ásbyrgi, kanion
– Dettifoss, najpotężniejszy wodospad na Islandii
– Seyðisfjörður, miasto we wschodniej Islandii, położone w najgłębszym punkcie fiordu o tej samej nazwie

Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia

Dzień 9, Południe

– Egilsstaðir, miasto we wschodniej Islandii, położone nad jeziorem Logurinn
– Höfn í Hornafirði, miasteczko rybackie
– Brunnhóll i fabryka lodów Jöklaís
– Jökulsárlón, laguna lodowcowa o powierzchni ok. 20 km²
– Fjallsárlón, jezioro polodowcowe na południowym krańcu lodowca Vatnajökull
– Svartifoss (is. „Czarny wodospad”), wodospad w Parku Narodowym Skaftafell
– Stjórnarfoss, wodospad przy kempingu Kleifarmörk, niedaleko miejscowości Kirkjubæjarklaustur

Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia

Dzień 10

– Landmannalaugar, obszar wulkaniczny na terenie rezerwatu przyrody Friðland að fjallabaki w pobliżu wulkanu Hekla
– Vík í Mýrdal, najbardziej wysunięta na południe miejscowość, około 180 km od Reykjavíku
– Reynisfjara, plaża z czarnym piaskiem w pobliżu miejscowości Vík í Mýrdal
– Reynisdrangar, skały bazaltowe wystające z oceanu u podnóża góry Reynisfjall w pobliżu miejscowości Vík í Mýrdal

Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia

Dzień 11

– Reynisfjöru, formacje bazaltowe i jaskinia Hálsanefshellir
– Sólheimasandur, wrak samolotu amerykańskiego Douglas C-47 (Dakota) na plaży Sólheimasandur
– Skógafoss, wodospad o wysokości 60 m, ok. 5 km na zachód od wioski Skógar
– Seljalandsfoss, jednen z najbardziej znanych wodospadów na Islandii, 60 m wysokości, wokół wodospadu prowadzi ścieżka
– Gljúfrabúi, wodospad 40 m wysokości, częściowo ukryty w grocie, tuż obok Seljalandsfoss
– Seljavellir (Seljavallalaug), jedno ze starszych gorących źródeł na Islandii
– Hvolsvöllur, niewielka miejscowość w południowej części Islandii około 106 km na wschód od Reykjavíku (kemping)

Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia

Dzień 12

– Gullfoss, wodospad w południowo-zachodniej części wyspy, 120 km na północny wschód od Reykjavíku, a właściwie dwa (wyższy 11 m i niższy 21 m)
– Geysir, nieaktywny gejzer, od niego pochodzi nazwa gejzer
– Strokkur, aktywny gejzer znajduje się zaledwie kilka metrów od Geysir, wytryskuje wodę co kilka minut
– Hveragerði, miasto i gmina w południowej części Islandii znajduje się 45 km na wschód od Reykjaviku
– Reykjadalur, (is. „Dolina termalna”) dolina nieopodal Hveragerði, obszar aktywny termalnie, przez dolinę przepływa ciepła rzeka, w której można się kąpać
– Þorlákshöfn, miasto na południowym wybrzeżu Islandii
– Eyrarbakki, wioska rybacka

Islandia
Islandia

Dzień 13, półwysep Reykjanes

– Krýsuvík, obszar geotermalny
– Gunnuhver, baseny błote i otwory parowe
– Grindavík, miasteczko rybackie
– Hópsnesviti, latarnia morska niedaleko Grindavík, wybudowana w 1928 roku, 16 m n.p.m.
– Blue Lagoon, geotermalne spa
– Reykjavík

Islandia
Islandia
Islandia
Islandia

Dzień 14

– Reykjavík

Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia

20 Comments

  1. Anna i Norge
    9 sierpnia 2016

    Ależ tam jest cudownie! Nie mogę napatrzeć się na zdjęcia… Jeśli jeszcze tam wrócicie by bardziej niż teraz skupić się między innymi na fotografowaniu, to nie mogę się doczekać kolejnych kadrów z tej krainy

    Odpowiedz
  2. Marta @NocnaSowa.pl
    9 sierpnia 2016

    Ale super szczegółowo opisałaś. To dla nas będzie świetna wskazówka jak już się tam wybierzemy. Ostatnio studiowałam Wasz pobyt w Tromsø – równie pomocny. Dzięki.

    Odpowiedz
    1. Marta
      12 sierpnia 2016

      Będziemy czekać na relację z Tromsø

      Odpowiedz
  3. Marcelina
    9 sierpnia 2016

    Czekałam z niecierpliwością na Waszą relację z Islandii! Bardzo przyjemnie się czytało i oczywiście masa zdjęć wciągająca. Aż zakochałam się w niektórych tych widokach. Piękna podróż, po prostu przepiękna!

    Odpowiedz
  4. sir.pavulon
    10 sierpnia 2016

    Dobre zdjecia!

    Odpowiedz
  5. cicha1
    11 sierpnia 2016

    Ależ piękne zdjęcia i wspaniała wyprawa! Myślę, że po tej relacji jeszcze przybędzie chętnych do oglądania tej Krainy Ognia i Lodu:)

    Odpowiedz
  6. Ania
    11 sierpnia 2016

    Dziękuję za ten wpis – czekałam z niecierpliwością:) Przecudne zdjęcia! Coraz bardziej Islandia zapada w świadomość i teraz trudny wybór – czy wyprać Północ Norwegii, czy Niezwykłą Wyspę.. Pozdrowienia serdeczne!

    Odpowiedz
    1. Marta
      12 sierpnia 2016

      Dylamat niełatwy do rozwiązania… Mieliśmy podobne rozterki w tym roku, ale ostatecznie padło na Islandię, a dłuższą podróż po Północy Norwegii spróbujemy zrealizować w przyszłym roku. Namawiałabym Cię jednak na Norwegię, ale tutaj pewnie jestem mało obiektywna…

      Odpowiedz
      1. Ania
        19 sierpnia 2016

        Byliśmy na Północy Norwegii dwa razy, ale chyba zwycięży ta opcja i w przyszłym roku:) Cały czas przed nami przylądek Nordkinn do zdobycia:) Poza tym coś jest takiego tam na Północy, czemu trudno się oprzeć… A na razie, może uda się odwiedzić Oslo w październiku:) Pozdrowienia serdeczne!

        Odpowiedz
  7. Ewa
    11 sierpnia 2016

    Pięknie! Ja na pewno też będę chciała wrócić na Islandię bo widziałam ją w białej (choć majowej…) szacie, a chciałabym zobaczyć skąpaną w zieleni

    Odpowiedz
    1. Marta
      12 sierpnia 2016

      A ja dla odmiany nastawiam się następnym razem właśnie na wypad na wiosnę – kwiecień albo maj…

      Odpowiedz
  8. Agnieszka F.
    11 sierpnia 2016

    Cuuuuuuuudooooooooownieeeeeeee!
    Normalnie szczęka mi opadła.
    Zachwyt.
    Czekam z wytęsknieniem na osobne posty i przepiękne zdjęcia……..
    Pozdarwiam Aga.

    Odpowiedz
    1. Marta
      12 sierpnia 2016

      Dzięki Będzie w najbliższym czasie kilka islandzkich wpisów kulinarnych, ale mam też pomysły na „uzupełniające” artykuły związane z miejscami, które zrobiły na mnie największe wrażenie.

      Odpowiedz
  9. Svensson
    11 sierpnia 2016

    Fantastyczna i piękna ta Islandia. Jeżdżę na rowerze i powiem, że przy takim krajobrazie jak ten widoczny na zdjęciu 3 w 2 dniu to… no zwyczajnie dech zapiera. A tak na marginesie jak wchodzi się na stronę o waszej podróży do Islandii, to powinno grać muzyka, i w tym miejscu propozycje: https://www.youtube.com/watch?v=CuWPsx6U8rU lub to https://www.youtube.com/watch?v=3Ya8zJPNvi0

    Odpowiedz
    1. Marta
      12 sierpnia 2016

      Podczas podróży po islandzkich drogach patrzyliśmy z dużym podziwem na osoby (raczej nieliczne) przemieszczające się na rowerach. Mam wrażenie, że wymaga to lepszej kondycji, odporności i ogólnej motywacji, niż mi się wcześniej wydawało. Niemniej jednak satysfakcja i wrażenia muszą być bez porównania wieksze w porównaniu z innymi środkami transportu…

      Sugestie muzyczne świetne. Jak pewnie pamiętasz uwielbiamy Wardrunę i czekamy na nową płytę i koncert w Oslo w przyszłym roku.
      Ja bym jednak jako podkład muzyczny preferowała akurat jakiś kawałek z naszej islandzkiej playlisty – tylko wybór trudny pomiędzy np. Sigur Rós, Sólstafir, Sóley, Múm, Ólafur Arnalds, Kiasmos, Ylja, Elektrobear, VAR itp…

      Odpowiedz
  10. Adam
    12 sierpnia 2016

    Fajna wyprawa. W przyszłym roku biorę na tapetę fiordy zachodnie i północ Islandii więc pewne informacje z tej strony bardzo mi się przydadzą.
    Ale w tym roku przeleciałem dokładnie całe południe i trochę interioru. No i muszę was zrugać! Jak można było mając tyle czasu ominąć tyle pięknych miejsc???
    Dzień 11. Skoro już byliście przy wodospadzie Skógafoss jak można było nie odwiedzić przepięknej dolinki z wodospadem Kvernufoss. To tuż obok na wschód.
    Dzień 9. A gdzie przepiękny kanion Fjaðrárgljúfur. Zabić was to mało
    Dzień 10. Skoro już dojechaliście do Landmannalaugar to dlaczego nie podjechaliście do kanionu Sigöldugljúfur. Za to będziecie się smażyć w piekle
    I sporo innych miejsc też opuściliście a były blisko. No chyba że tylko zapomnieliście o nich wspomnieć.
    Gullfoss proponuję zobaczyć również z drugiego brzegu. Tylko tak można nacieszyć się samotnością nad jego brzegiem. Wycieczki widzisz po drugiej stronie wodospadu.
    Pozdrawiam

    https://sites.google.com/site/mojaislandia2016/

    Odpowiedz
    1. Marta
      12 sierpnia 2016

      Wyrażam swój żal i skruchę… A tak już na poważnie, to mamy świadomość, że „odpuściliśmy” po drodze kilka wartych odwiedzenia miejsc – szczególnie pod koniec podróży. Twoja relacja i wskazówki z pewnością nam się przydadzą w przyszłości szczególnie, że mamy ochotę wrócić właśnie na południe Islandii. Pozdrawiam

      Odpowiedz
      1. Adam
        2 września 2016

        A jeszcze pytanie związane z plażą Rauðasandur. Jak wygląda droga dojazdowa? Bo na filmie, który znalazłem gdzieś w necie wygląda dosyć dramatycznie. Coś jak norweska Droga Trolli tylko żwirowa i bez zabezpieczeń. Czy miną się na niej swobodnie dwa samochody? Mam „lekki” lęk wysokości i nie lubię podjeżdżania nad samą krawędź przepaści. Ile czasu zabrało wam pokonanie tego „trudnego” dla mnie odcinka czyli od plaży do wdrapania się na górę?

        Odpowiedz
        1. Marta
          5 września 2016

          Z tego co pamiętam ten fragment był dość emocjonujący i kolega, który prowadził trochę się spocił. Niestety nie jestem w stanie ocenić, ile zajął ten odcinek, ale rzeczywiście zabezpieczeń specjalnie nie było i kąt nachylenia był momentami nieco przerażający.

          Odpowiedz
  11. rabarbarowo
    30 sierpnia 2016

    Piękne miejsca i wspaniałe zdjęcia, nie wiem ile razy przejrzałam tę stronę z góry do dołu

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *