Grandiosa. Nieoficjalna norweska potrawa narodowa

Grandiosa czyli nieoficjalna norweska potrawa narodowaWyobraźcie sobie, że pewnego dnia dostąpiliście zaszczytu i otrzymaliście zaproszenie do typowego norweskiego domu na tradycyjny posiłek…

Jesteście podekscytowani, gdy przechodzicie obok pomalowanej ręcznie skrzynki na listy oraz drewnianego, białego płotka, przekraczacie czerwone drzwi domu, a przesympatyczny norweski gospodarz wita Was tradycyjnym „Hei Hei”…

Zasiadacie do drewnianego stołu, na którym stoi ketchup i patyczki do zębów (to naprawdę typowe…) i czekacie na tradycyjny norweski posiłek
Po chwili przychodzi gospodarz i podaje do stołu… pizzę i mówi:
– Bardzo proszę. Oto Grandiosa

Opisaną historię przytacza Jenny K. Blake w jednej ze swoich książek pt. „Brown cheese please„. Zresztą autorka w zabawny sposób opisuje przeróżne zwyczaje i nawyki charakterystyczne dla Norwegów, które miała okazję obserwować podczas kilkuletniego pobytu w Skandynawii.

Grandiosa. Nieoficjalna norweska potrawa narodowa

Grandiosa. Nieoficjalna norweska potrawa narodowa

Wspomniana książka nie jest jedyną publikacją nawiązującą do najpopularniejszego (ponoć) norweskiego dania. O pizzy Grandiosa możemy przeczytać także w napisanym z dużym przymrużeniem oka przewodniku pt. „Xenophobe’s guide to the Norwegians”.

Czyli jednak nie fårikål Tak, to właśnie pizza Grandiosa jest nieoficjalnie i oczywiście dość żartobliwie nazywana norweską potrawą narodową.

Gwoli ścisłości, jest ona oparta na cieście, które zupełnie nie przypomina typowego ciasta tradycyjnej włoskiej pizzy, więc dla konesera włoskiej kuchni, nazywanie tego produktu pizzą może być nadużyciem. Delikatnie mówiąc

Początki Grandiosy sięgają lat 80-tych, kiedy to po raz pierwszy pojawiła się ona półkach sklepowych stając się jednocześnie pierwszą dostępną w Norwegii mrożoną pizzą.
Dzisiaj wybór w sklepach jest już nieco większy, ale to właśnie Grandiosa cieszy się największą popularnością, zaś Norwegowie znajdują się w ścisłej światowej czołówce nacji masowo pochłaniających mrożone pizze.

Klasyczną sytuacją, jaką można zaobserwować w piątkowe popołudnie podczas wizyty w sklepie jest kolejka do kasy, gdzie z co drugiego koszyka wystaje pudełko Grandiosy. Oczywiście piszę to trochę z przymrużeniem oka, ale robiąc zakupy przed weekendem da się zaobserować kilka tego typu schematów.

Kiedy spróbowałam jej po raz pierwszy spodziewałam się czegoś dużo gorszego – mając w pamięci swoje wcześniejsze doświadczenia z „gotowymi” produktami imitującymi pizzę. Z zaskoczeniem stwierdziliśmy oboje z Mężem, że Grandiosa naprawdę nam smakuje!

Faktem jest, że nie smakuje zupełnie jak klasyczna pizza (nawet pomijając fakt jej mrożenia), a bardziej jak hmmm… zapiekanka, ale jest naprawdę smaczna! Z resztą, jeśli będziecie mieć okazję, to koniecznie spróbujcie.

Gdy w Norwegii zbliża się weekend jedno jest pewne – trzeba iść do sklepu po Grandiosę.
W końcu to norweska tradycja!

Grandiosa. Nieoficjalna norweska potrawa narodowa

Grandiosa. Nieoficjalna norweska potrawa narodowa

Grandiosa. Nieoficjalna norweska potrawa narodowa

Grandiosa. Nieoficjalna norweska potrawa narodowa

Grandiosa. Nieoficjalna norweska potrawa narodowa

Grandiosa. Nieoficjalna norweska potrawa narodowa

Grandiosa. Nieoficjalna norweska potrawa narodowa

18 Comments

  1. Edyta
    21 sierpnia 2014

    A obok Grandiosy… taco!
    Nam też Grandiosa smakuje, a w dodatku okazało się, że można ją „podrasować” ulubionymi dodatkami i też jest smaczna
    Na co dzień, czy nawet tak weekendowo, to mało który Norweg gotuje te naprawdę tradycyjne potrawy norweskie. Zresztą oni się zachowują jakby zapomnieli, że mają ich całkiem sporo albo się ich wstydzili? Najprędzej tradycyjną norweską potrawę można zjeść w okresie bożonarodzeniowym

    Odpowiedz
    1. Marta
      22 sierpnia 2014

      Uff, to kamień z serca A brunostem też się zajadacie? Nie wszyscy rozumieją, jak można nie urodzić się w Norwegii, a mimo wszystko lubić taki dziwny, brązowy ser…

      Ja również wiem z różnych opowieści, że Norwegowie na co dzień nie jadają raczej swoich tradycyjnych potraw. Z drugiej jednak strony w pracy sporo udaje mi się z Norwegami rozmawiać na temat norweskiej kuchni i sposobów przygotowania niektórych tradycyjnych dań. Ostatnia rozmowa na temat fårikål zachęciła mnie, żeby spróbować samodzielnie przygotować narodową potrawę…

      Odpowiedz
      1. Edyta
        28 sierpnia 2014

        Fårikål jest pyszna!!! Z jednej strony rozmawiają o swoim jedzeniu, ale jednak jest to raczej jedzenie na specjalne okazje. Wola iść na wyprawę niż gotować Oczywiście nie u wszystkich Norwegów, bo są i tacy, którzy gotują na co dzień i to wspaniałe potrawy.
        Jeśli chodzi o brunost to muszę mieć na niego „nastrój” Zresztą jest kilka rodzajów tego sera i brunost brunostowi nie równy Polecam poszukać Wam norweskiego sera koziego! Nie pamiętam, jak się nazywał ten, który my przypadkiem odkryliśmy, ale był przepyszny! Niestety ostatnio nigdzie go nie ma

        Odpowiedz
        1. Marta
          29 sierpnia 2014

          No to mnie teraz zachęciłaś! Muszę wreszcie spróbować fårikål, bo aż mi wstyd…
          Dzięki za rekomendację odnośnie sera, kozi uwielbiam, więc zrobię poszukiwania norweskiej wersji i jak gdzieś w Oslo znajdę to dam znać – mogę kupić więcej i się umówimy po odbiór

          Odpowiedz
  2. Ewa
    21 sierpnia 2014

    Mam doświadczenia z mrożoną pizza z Portugalii. Nie pamiętam już marki, ale to było coś taniego z tamtejszego Pingo Doce (taka jakby Biedronka czy coś). Były czasy studenckie, więc po taniości, a że pizza średnio nadawała się do spożycia, a już na pewno nie była ucztą dla podniebienia, to trzeba ją było podrasować. Trochę własnoręcznie dorzuconych dodatków i startego sera i robiło się w miarę przyzwoicie. A dużo taniej, niż pizza w pizzerii.

    Z ciekawości – ile kosztuje taka Grandiosa?

    Odpowiedz
    1. Marta
      22 sierpnia 2014

      Ciekawe doświadczenie! Ja się czuję czasami w Norwegii jak studentka… Gransiosy zazwyczaj nie podrasowuję niczym poza ketchupem albo odrobiną ostrej papryki, bo sama w sobie jest już „przyzwoita”

      Ceny Grandiosy różnią się w zależności od jej rodzaju i od sklepu, ale średnio jest to wydatek 35-55 NOK za sztukę.

      Odpowiedz
  3. ewelajna
    21 sierpnia 2014

    Ależ wstęp Narobiłaś smaku:), a tu takie rzeczy, ale co tam, dobrze wiedzieć,
    spróbuję następnym razem:)

    Odpowiedz
  4. KAMILA
    21 sierpnia 2014

    Hei!
    Świetny wpis, jak zresztą wszystkie:) od niedawna interesuję się Norwegią, i Skandynawią. Twój blog jest bardzo zachęcający:) czy tą książkę zakupiłaś w Oslo? na początku września wybieram się na kilka dni do tego miasta, czysty spontan:) jeśli miałabyś czas na jakieś pozablogowe wskazówki, będę wdzięczna!
    pozdrawiam z Krakowa,
    Kami

    Odpowiedz
    1. Marta
      22 sierpnia 2014

      Cieszę się, że blog zachęchęca Ciebie do odkrywania Skandynawii
      Tak, wszystkie książki tej autorki (w sumie wydane zostały cztery) zakupiłam w Oslo w księgarniach Norli i ARC.
      Super, że będzisz w Oslo. Postaram się zebrać kilka wskazówek i Tobie podesłać!
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  5. Pati
    22 sierpnia 2014

    Pizzę w Norwegii je się raczej w soboty. Piątkowe wieczory to wieczory Taco i Enchiladas – wieczory „typowo” meksykańskie. Co do jedzenia tradycyjnych potraww tygodniu, moi Norwegowie jedzą np. Raspeballer czy Bergensk fiskesuppe w ciągu tygodnia. Chodzi tu raczej o to, że większość ludzi nie gotuje ich sama, tylko kupuje gotowe. W domach, gdzie mieszkaja starsi ludzie tradycja jest zachowana i konsumpcja ziemniaka i brukwi jest na skalę światową (bo to dwa produkty na których bazuje tradycyjna kuchia norweska). Mój chłopak też chętnie je norweskie potrawy a przyznam, że Grandiosy nie jadłam nigdy – ani z norweską rodziną, która mnie gości, ani z moim chłopakiem. Zawsze robimy własną. Miałam okazję ją spróbować w akademiku, kiedy odwiedzałam znajomych z Egiptu. Grandiosa to raczej jedzenie młodzieży, która wyrwała się z domów w dorosłe życie i wynajmuje sobie mieszkanka, pracując, imprezując i ucząc się jednocześnie.

    Odpowiedz
    1. Marta
      22 sierpnia 2014

      Co do taco w piątki, a pizzy w sobotę to się zgadza – wspominałam o tym wcześniej we wpisie poświęconym taco.
      O kupowaniu dużej ilości gotowego jedzenia również słyszałam i w sumie rozumiem to, gdyż mi również zazwyczaj w tygodniu brakuje czasu na przygotowywanie bardziej skomplikowanych potraw. Mam jednak okazję popróbować wielu norweskich dań podczas lunchu w pracy i póki co wszystko mi bardzo smakuje, zaś najbardziej się cieszę, gdy jest właśnie zupa rybna
      Co do Grandiosy i młodzieży to przyznaję, że coś w tym jest… Jedząc ją od razu można poczuć się młodziej

      Odpowiedz
  6. Oooooo! Koniecznie muszę przeczytać tę „Brown cheese please„! Uwielbiam takie kulinarne przewodniki po kulturze Dzięki za cynk!
    Pozdr. A.

    Odpowiedz
    1. Marta
      22 sierpnia 2014

      Bardzo polecam Tobie wszystkie książki Jenny Blake, jeśli interesujesz się norweskimi zwyczajami (nie tylko kulinarnymi). Jest w tych publikacjach bardzo dużo prawdy, a wszystko przedstawione jest w bardzo zabawny sposób. Hmmm… może powinnam przygotować jakiś dedykowany wpis na ten temat – w stylu Jenny Blake VS Rzeczywistość…

      Odpowiedz
  7. TimidSmile
    22 sierpnia 2014

    Tak, nie da się ukryć, że pizza to jedno z „narodowych” dań Norwegii. Osobiście znam przypadki, gdzie na bieżąco w zamrażalniku znajdują się 2-3 pizze, które zjada się na obiad w przypadku braku innego pomysłu. Norwegowie po prostu lubią pizzę „po swojemu”, tak samo jak spaghetti, sushi czy kuchnię tajską. Wielu rodzinom zależy na przygotowaniu szybkiego obiadu, a dostępność gotowych dań albo przynajmniej półproduktów jest bardzo duża.Norwegowie, zamiast spędza czas w kuchni, wolą przeznaczyć go na jeszcze więcej rowerowych eskapad lub pieszych wycieczek

    Odpowiedz
    1. Marta
      22 sierpnia 2014

      Hmmm… będę musiała Ciebie podpytać w weekend o Twoje doświadczenia z sushi w norweskim stylu…
      Raczej nie lubię korzystać z półproduktów, ale czasem takie rozwiązanie się sprawdza szczególnie, gdy musimy wybrać między staniem w kuchni, a wycieczką po norweskich szlakach

      Odpowiedz
  8. monika jall
    24 sierpnia 2014

    Fajnie poznac tradycyjne norweskie danie:) Mam tez nadzieje, ze kiedys pojawi sie wiecej przepisow, hm, jak by to ujac, bardziej tradycyjnych o ile to mozliwe?

    Odpowiedz
  9. Agnieszka F.
    24 sierpnia 2014

    Powiem tak – skoro Tobie smakuje Grandiosa, to mi na pewno by posmakowała Z resztą jestem smakoszem pizzy, więc pochłonęłabym taką z pewnością

    Odpowiedz
  10. Krzysztof T
    30 października 2014

    Jadłbym mniammmm

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *