Kioto. Tradycja i nowoczesność

Kioto

Współczesna Japonia bywa określana krajem kontrastów, gdzie nowe egzystuje obok starego, przeszłość istnieje we współczesności, futyryzm i nowoczesne technologie współgrają z dawnymi tradycjami. Niektórzy używają też metafory pomostu między Wschodem i Zachodem wskazując na to, w jaki sposób elementy zagranicznej kultury przeniknęły do istniejącej i zostały zmodyfikowane w taki sposób, aby tworzyły całość bez utracenia esensji japońskiej unikalności.
Wybierając się z drugą wizytą do Japonii mieliśmy nadzieję doświadczyć tej różnorodności i wielopoziomowości aspektów współczesnej kultury japońskiej i pozwolić się zainspirować jeszcze bardziej niż podczas wizyty w Tokio kilka lat temu.

Naszą bazą wypadową było tym razem Kioto. Zamieszkaliśmy w spokojnej i cichej okolicy położonej we wschodniej części miasta, nieopodal przepływającej przez miasto rzeki Kamo oraz słynnego szintoistycznego kompleksu świątynnego Fushimi Inari Taisha.
Nasze niewielkich rozmiarów mieszkanie stanowiło dobry przykład łączenia tradycji z nowoczesnością. Do środka wchodziliśmy się przez drzwi przesuwne (fusuma) natychmiast zdejmując buty w kamiennym obniżeniu przy wejściu (genkan) pełniącym funkcję przedpokoju. Salon połączony z sypialnią wyłożony był słomianymi matami (tatami), więc w środku poruszaliśmy się wyłącznie boso lub w skarpetkach. Wyposażenie było minimalistyczne – niski stolik (chabudai) i kilka poduszek do siedzenia, natomiast zamiast japońskiego materaca (futonu) do spania mieliśmy typowe łóżko. Łazienka była kompaktowa i skromna, ale toaleta była już oczywiście z przyszłości i wymagała odrobiny technicznego ogarnięcia.

Każdy kolejny dzień planowaliśmy na bieżąco, ale schemat codziennie był podobny. Rano ruszaliśmy poza miasto eksplorując różne miejsca w regionie Kansai, zaś późnymi popołudniami i wieczorami spacerowaliśmy po Kioto. Przemieszczaliśmy się wyłącznie pociągami i metrem co było beztresowe i wygodne – do tego stopnia, że nie było dnia, żebyśmy nie przysnęli gdzieś w drodze. Bynajmniej nie z powodu znudzenia, ale raczej pozytywnego zmęczenia spowodowanego nadamiarem pozytywnych bodźców i nowych doświadczeń.

Japonia
Japonia

Nishiki. Kuchnia Kioto

Pierwszą rzeczą, którą zrobiśmy po dotarciu z lotniska w Osace do centrum Kioto (jeszcze zanim zdążyliśmy się zakwaterować), było ulokowanie walizki w schowku na stacji kolejowej i udanie się na zwiady na najsłynniejszy bazar spożywczy w Kioto – Nishiki Market nazywany potocznie „Kuchnią Kioto”.

Przechadzając się między stoiskami na Nishiki wzrok przykłuwają przede wszystkim rozmaite ryby i owoce morza, jak również japońskie pikle (tsukemono), które stanowią integralną część wielu japońskich posiłków (np. onigiri, bento, curry). Przekąską, której jednakże najbardziej chcieliśmy spróbować było tako tamago. Specjał ten stanowiący swoistą „wizytówkę” Nishiki to kandyzowane młode ośmiorniczki nadziane jajkiem przepiórczym. Wyglądają może nieco przerażająco, ale smakują obłędnie! W ramach deseru spróbowaliśmy daigaku imo – słodkich ziemniaków (satsumaimo) smażonych na głębokim tłuszczu, polanych słodkim syropem i posypanych ziarnami sezamu.

Wizyta na Nishiki, pomimo tego, że była krótka, rozbudziła nasze apetyty na nowe doświadczenia kulinarne i potwierdziła jedynie nasze przypuszczenia, że głodni z Kioto raczej nie wrócimy (patrz: Kioto i Kansai. Japońska kuchnia).

Japonia
Japonia
Japonia
Japonia
Japonia

Fushimi Inari Shrine. Las tori i lisie posągi

Mówi się, że w Kioto znajduje się łącznie ponad 2000 świątyń (ok. 1600 buddyjskich i 400 szintoistycznych). Podczas spacerów po mieście łatwo przekonać się, że niemalże za każdym rogiem kryje się jakaś sakralna budowla. Jeśli dobrze poszukamy możemy znaleźć swoją „prywatną” świątynię, w której nie będzie nikogo i będziemy mogli spokojnie nacieszyć się atmosferą i otoczeniem. W przypadku tych najbardziej znanych miejsc jest oczywiście odwrotnie i należy nastawić się na tłumy zwiedzających. Jednym z tego typu miejsc, którego absolutnie nie można pominąć będąc w Kioto jest szintoistyczna świątynia Fushimi Inari Taisha.

Jak wspomniałam wcześniej, nasza kwatera zlokalizowana była nieopodal tego miejsca, więc w ramach „rozgrzewki” pierwszego dnia po przylocie, udaliśmy się na poranny spacer do słynnej świątyni. Po przyjemnej przechadzce wzdłuż rzeki i jednorodzinnych zabudowań dystryktu Fushimi-ku, po upływie około 30 minut, byliśmy już przed wejściem. Na miejscu było już dość tłoczno, więc ruszyliśmy od razu na szlak prowadzący na szczyt góry Inari (233 m n.p.m), na której zboczach położony jest kompleks Fushimi Inari.

Czterokilometrowa ścieżka prowadząca na na szczyt utworzona jest przez tysiące stojących blisko siebie, drewnianych, pomalowanych na kolor czerwony (dokładniej vermilion / cynobrowy) bram torii, które zgodnie z szintoistycznymi wierzeniami oddzielają strefę sacrum od profanum. Uważa się, że przechodząc przez torii, zostawiamy za sobą świat rzeczy skończonych i wkraczamy do królestwa nieskończonego. W przypadku Fushimi Inari większość bram została ufundowana przez wyznawców szintoizmu – zarówno osoby prywatne, jak i firmy.

W szintoistycznych świątyniach można oddawać cześć różnym bóstwom (kami), ale tylko jedno jest otoczone szczególną czcią. Fushimi Inari dedykowana jest Inari – patronce biznesu, bogini płodności, ryżu, sake, rolnictwa i przemysłu. Za posłańców Inari i obrońców świątyni uważa się natomiast lisy (Kitsune) i dlatego na terenie całego kompleksu znajdują się setki większych i mniejszych, kamiennych lisich posągów, a dodatkowo posągi żabich strażników (Kaeru-koma), mniejsze drewniane świątynie, liczne kapliczki, latarenki i rozmaitej wielkości torii.
Na trasie wędrówki znajduje się również kilka intersekcji z małymi sklepami, kawiarniami (polecamy matcha latte w Vermillion), miejscami do odpoczynku i oczywiście liczne automaty z napojami stanowiące wszechobecny element japońskiego “krajobrazu”.

Podczas spaceru towarzyszyły nam tłumy zwiedzających, ale przekonaliśmy się, że wystarczy zboczyć na chwilę z wyznaczonego szlaku, żeby znaleźć spokojniejszy zakątek i móc pokontemplować atmosferę tego miejsca. Zwieńczenie wędrówki czyli dotarcie na szczyt i podziwianie panoramy Kioto to tylko wisienka na torcie, gdyż tak naprawdę najpiękniejsza jest sama trasa prowadząca na wzgórze Inari.

Wracając ze świątyni przeszliśmy się główną ulicą handlową prowadzącą z głównego wejścia w kierunku stacji kolejowej Inari korzystając z oferty ulicznych straganów z jedzeniem. Na pierwszy rzut poszły ulubione takoyaki (kawałki ośmiornicy w cieście), potem yakitori (szaszłyki drobiowe), wspomniane wcześniej daigaku imo (słodkie ziemniaki) oraz okonomiyaki (naleśnik z kapustą i innymi dodatkami). W ramach deseru przetestowaliśmy imagawayaki – puszyste ciastka wypełnione ciepłą pastą anką (z czerwonej fasoli) z lisim stempelkiem. Nie dość, że porządnie się najedliśmy, to jeszcze zapewniliśmy sobie satysfakcjonującą dawkę nowych doznań smakowych.

Świątynia Fushimi Inari spodobała nam się tak bardzo, że kilka dni później odwiedziliśmy ją ponownie korzystając z tego, że mieliśmy do niej blisko, a wstęp był bezpłatny i możliwy przez całą dobę. Lisia świątynia pozostała jednym z naszych ulubionych miejsc w Kioto i coś czuję, że gdybym miała okazję pomieszkać w tym mieście przez jakiś czas, drogę na wzgórze Inari pokonywałabym regularnie o różnych porach dnia i nocy.

Japonia
Japonia
Japonia
Japonia
Japonia
Japonia
Japonia
Japonia
Japonia
Japonia
Japonia
Japonia
Japonia
Japonia

Japonia
Japonia
Japonia
Japonia

Kiyomizu-dera i Higasjiyama. Świątynia czystej wody

Buddyjski kompleks świątynny Kiyomizu-dera położony w dzielnicy Higashiyama to kolejne z najsłynniejszych miejsc w Kioto. Świątynia założona została w 778 roku, co czyni ją jedną z najstarszych tego typu budowli w Japonii. Nazwa Kiyomizu oznacza „czysta woda” i związana jest z pobliskim wodospadem Otawa, którego wody mają ponoć właściwości lecznicze.

Położona na zboczu góry Otawa monumentalna budowla złożona z kilku poziomów wykonana została z drewna, zaś najbardziej imponujący jest fakt, że do jej zbudowania nie użyto ani jednego gwoździa. Z rozległego tarasu wspartego na wysokich filarach można podziwiać widok na Kioto i okoliczne zalesione wzgórza z charakterystyczną pomarańczową pogodą Koyasu-no-to. W zaciemnionych wnętrzach masywnego głównego pawilonu znajduje się pozłacany pomnik bogini Kannon, buddyjskiej bogini miłosierdzia o jedenastu głowach, której poświęcona jest świątynia.

Japonia
Japonia
Japonia
Japonia

Po wizycie w „Świątyni Czystej Wody” udaliśmy się na spacer po zabytkowej dzielnicy Higashiyama błądząc w gąszczu wąskich, klimatycznych uliczek i tradycyjnych drewnianych domów mieszczących przede wszystkim kawiarnie i sklepy z pamiątkami. Przy okazji korzystając z dużego wyboru sklepów z ceramiką wzbogaciłam swoją kolekcję o kilka naczyń do serowania japońskich dań. Udało nam się również zlokalizować dwa sklepy Studia Ghibli – coś dla miłośników anime (japońskich filmów animowanych), co było okazją do sprawdzenia oferty pamiątek, zabawek, muzyki, filmów, książek i multimediów, jak również wykonania sobie pamiątkowego zdjęcia z pluszowymi bohaterami filmu „Mój sąsiad Totoro”.

Japonia
Japonia
Japonia
Japonia
Japonia

Arashiyama. Bambusowy las

Japońskie świątynie, zarówno szintoistyczne, jak i buddyjskie, są często usytuowane w pobliżu bambusowych lasów, które postrzegane są jako chroniące przed złem, a drzewa bambusowe symbolizują między innymi siłę, szczęście i zdrowie.
Do dzielnicy Arashiyama, na obrzeżach Kioto, wybraliśmy się przede wszystkim w celu zobaczenia lasu bambusowego Sagano rozsławionego między innymi dzięki filmowi „Wyznania Gejszy”. Spodziewaliśmy się, że las będzie niewielki, a samo miejsce oblegane przez turystów na rikszach i młode Japonki odstrojone w kimona i yukaty. Być może dlatego właśnie nie czuliśmy się rozczarowani krótkim spacerem ścieżką wytyczoną przez ogromne, soczyście zielone drzewa.

Następnie skierowaliśmy nasze kroki w kierunku ulicy Saga-Toriimoto znanej z tego, że można tam podziwiać tradycyjną japońską architekturę. Miejsce okazało się bardzo urokliwe i spokojne, ale nieludzki skwar, jaki panował tego dnia szybko wyssał z nas całą energię. Na wizyty w świątyniach (na czele z Tenryū-ji) nie mieliśmy już tego dnia ochoty, więc udaliśmu się na odpoczynek nad przepływającą przez Arashiyamę rzekę Katsura. Przeszliśmy na drugą stronę najstarszym drewnianym mostem w Japonii – Togetsukyō (Most Księżycowy) i znaleźliśmy spokojne miejsce nad wodą. Po upływie zaledwie kilku minut zagadała nas japońska studentka. Jej angielski pozostawiał nieco do życzenia, więc chwilę zajęło nam rozszyfrowanie, że chciałaby przeprowadzić z nami krótki wywiad. De facto cała przyjemność była po naszej stronie, gdyż mogliśliśmy zrewanżować się kilkoma pytaniami dotyczącymi Japonii i tematów okołopodróżniczych. Na koniec, zgodnie z Japońską etykietą, otrzymaliśmy po starannie zapakowanym upominku razem karteczką, na której znajdowały się podziękowania za przysługę i życzenia udanego pobytu w Japonii.

Japonia
Japonia
Japonia
Japonia
Japonia

Zabytkowe Kioto

Wieczorne przechadzki po Kioto zaczynaliśmy zazwyczaj od szybkiego spaceru tętniącą życia aleją handlową Shijō, zdominowaną przez centra handlowe, sklepy wielu światowych marek i restauracje, a następnie odbijaliśmy w mniejsze uliczki, które po zmierzchu stopniowo zaczynały budzić się do życia. Zajrzeliśmy do słynnej Pontochō z mnóstwem klimatycznych lokali gastronomicznych oświetlonych papierowymi lampionami i dzielnicy Gion, gdzie podziwialiśmy stare, drewniane zabudowania. Nie robiliśmy sobie specjalnych nadziei na spotkanie gejszy (zwanych w Kioto jako geiko) albo maiko (uczennica na gejszę). Szczęście nam jednak dopisało, a nagłe pojawienie się maiko wywołała niemałe poruszenie wśród przechodniów. W naszej ocenie tym razem nie była to tylko turystka w przebraniu

Japonia

Japonia
Japonia
Japonia
Japonia

Spacer filozofa

Jeśli szukamy spokojniejszego miejsca na wieczorny spacer po Kioto, możemy zrobić to samo co miał ponoć w zwyczaju jeden z miejscowych filozofów. Ścieżka Filozofów (Tetsugaku no michi) swoją nazwę zawdzięcza słynnemu japońskiemu profesorowi filozofi z Uniwersytetu w Kioto – Kitarō Nishidzie (1870-1945), który podobno regularnie spacerował tą trasą spędzając czas na kontemplacji życia.

Wąska świeżka o długości ok. 2 kilometrów prowadzi wzdłuż kanału w cieniu wiśniowych drzew. Na trasie wędrówki znajdują się jednorodzinne domy mieszkalne oraz niewielkie sklepy i kawiarnie, a kolejne tabliczki wskazują drogę do słynnych okolicznych świątyń takich jak Ginkaku-ji (zwanej Srebrnym Pawilonem) oraz Nanzen-ji (jednej z najważniejszych świątyń Zen w Japonii).

Na terenie Nanzen-ji można zwiedzić cały kompleks budynków o różnym przeznaczeniu – np. Budynek Buddy, Dharmy lub Budynek Mnichów albo równie dobrze skupić tylko na otaczającym świątynię parku, gdzie znajduje się między innymi starożytny, kamienny akwedukt Suirokaku oraz udać się na przyjemny spacer ścieżką poprowadzoną wzdłuż kanału, który dostarcza wodę z jeziora Biwa (największe słodkowodne jezioro w Japonii) do Kioto.

Japonia
Japonia
Japonia
Japonia
Japonia

Panorama Kioto

Otoczone górami Kioto zapewnia również wiele możliwości prostych trekkingów na łonie natury, a podczas wędrówki można podziwiać widok na miasto. Jednym z takich punktów widokowych jest Shogunzuka znajdujący się na zboczu góry Higashiyama albo ten na górze Daimonji-yama.
Możliwości dotarcia na Shogunzuka jest kilka (np. pieszo, taksówką albo autobusem), zaś my obraliśmy trasę pieszą leśnym szlakiem startującym na terenie Parku Maruyama – konkretnie za świątynią Chion-in i Wielkim Dzwonem (największy świątynny dzwon w Japonii). Widok ze szczytu był niczego sobie, a spacer uzmysłowił nam jak łatwo uciec z zatłoczonego centrum miasta na łono przyrody.

Rozwiązaniem dla bardziej leniwych może być platforma widokowa na Kyoto Tower – najwyższej budowli w mieście albo taras widokowy (opcja darmowa) znajdujący się na ostatnim piętrze stacji kolejowej w Kioto.

Japonia
Japonia

Zen nad rzeką Kamo

Kiedy na dalsze spacery po mieście nie mieliśmy już siły, ruszaliśmy nad rzekę Kamo przepływającą przez wschodnią część Kioto. Po drodze kupowaliśmy (najczęściej w kombini) coś do picia i przekąszenia, siadaliśmy na brzegu i urządzaliśmy sobie wieczorny piknik. Długonogie czaple i inne ptaki przelatywały nad naszymi głowami, z oddali dobiegały odgłosy jakiegoś lokalnego zespołu, ruchu ulicznego, życia nocnego toczącego się w dzielnicy Pontochō i rozmów z położonych na platformach restauracji rozświetlonych kolorowymi lampionami. Uważnie obserwowaliśmy życie toczące się wokół i testowaliśmy kolejne japońskie przekąski i napoje z naciskiem na ryżowe kanapki, słodycze w matcha i chūhai. Wcale nam się nie nudziło i moglibyśmy tak siedzieć do samego rana, gdyby nie fakt, że na kolejny dzień mieliśmy zaplanowaną kolejną wczesną pobudkę i kolejną dawkę japońskich atrakcji.

Japonia
Japonia
Japonia
Japonia
Japonia
Japonia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *