Tatar z łososia ze spotkania „Smaki Norwegii”

Tatar z łososia ze spotkania Smaki Norwegii
10 września miałam przyjemność wziąć udział w spotkaniu pt. „Smaki Norwegii” zorganizowanym przez Innovation Norway w progach warszawskiego SmArt Studio.
Na wstępie Konrad Konieczny – redaktor portalu Norwegofil.pl – przestawił prezentację dotyczącą norweskich kulinariów.
Charakterstyczne dla kuchni norweskiej są proste dania, a duży nacisk kładzie się na serwowanie świeżych, najwyższej jakości, lokalnych i sezonowych produktów.

Dowiedziałam się, dlaczego ryby i owoce morza wyławiane na północy Europy cieszą się tak wyjątkowym smakiem, a tak słodkich truskawek jak w Kraju Wikingów nie znajdziemy nigdzie indziej. Nie zabrakło również ciekawostek na temat największych norweskich przysmaków takich jak: sztokfisz (tørrfisk) – suszona na słońcu ryba, krewetek, mięsa renifera, norweskich serów takich jak brązowy brunost, gofrów (nor. vafler) oraz owoców takich jak niezwykle ceniona na północy Europy malina moroszka. Ponadto Konrad Konieczny udzielił kilku rekomendacji na temat najbardziej znanych norweskich targów takich jak Mathallen w Oslo czy Fisketorget w Bergen oraz kulinarnych wydarzeń takich jak festiwal sztuki kulinarnej Gladmat organizowany co roku w porcie w Stavanger (http://www.gladmat.no/).

Po prezentacji uraczono nas norweską wersją fast fooda czyli dorodnymi krewetkami z sosem majonezowym, a następnie wszyscy uczestnicy spotkania podzielili się na niewielkie grupy i przystąpiliśmy do wspólnego gotowania potraw z wykorzystaniem produktów pochodzących z Norwegii.

W trakcie warsztatów poprowadzonych przez Tomka Jakubiaka przygotowaliśmy od podstaw kilka norweskich specjałów takich jak: tatar z łososia, zupa z dorsza, halibut z bobem i puree z ziemniaków, żeberka jagnięce z zapiekanką ziemniaczaną oraz – na deser – ciasto migdałowe.

Ja wzięłam udział w przygotowaniu przystawki czyli tatara z łososia, co jak nietrudno się domyśleć było zadaniem prostym, gdyż polegało na drobnym pokrojeniu wszystkich wskazanych składników.
Żeby jednak nie było zbyt „lajtowo” to ostatni etap polegał na oddzieleniu żółtek malutkich jajek przepiórczych w celu umieszczenia ich na wierzchu przystawki
Ostatecznie jednak efekt wizualny, jak również smakowy okazał się świetny. Z kolejnych serwowanych potraw zdecydowanie halibut, zupa rybna oraz deser smakowały mi najbardziej.

Smaki Norwegii

Norweski fast food czyli krewetki z sosem majonezowym

Smaki Norwegii

Tomek Jakubiak pokazuje uczestnikom spotkania, jak filetować łososia

Smaki Norwegii
Przygotowywanie przystawki

Smaki Norwegii

Smaki Norwegii

Smaki Norwegii

Gotowa przystawka – norweski tatar z łososia

Smaki Norwegii
Żeberka jagnięce z ziemniakami i bobem

Smaki Norwegii
Zupa z dorsza

Smaki Norwegii

Smaki Norwegii

Inne dania w trakcie przyrządzania przez pozostałych uczestników

Więcej zdjęć ze spotkania znajdziecie tutaj.

Warsztaty stanowiły dla mnie również inspirację do zgłębiania kolejnych norweskich przepisów.
Kilka dni po wspomnianym spotkaniu przygotowałam w domu swoją wersję przystawki wzorując się na daniu, w którego przygotowaniu brałam udział podczas warsztatów.
Wierzch tatara ozdobiłam jednakże kawiorem (zamiast żółtek) i użyłam nieco mniej kolendry.

Przepis na tatar z łososia

/porcja dla 2 osób/

Składniki:

  • 200g łososia norweskiego surowego
  • 2 ogórki konserwowe
  • 1 szalotka ze szczypiorkiem
  • 10 czarnych oliwek
  • 2 łyżki kaparów
  • 2 małe pomidory
  • sok z połowy limonki
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • sól i pieprz do smaku
  • 2 jajka przepiórcze
  • kilka listków świeżej kolendry

Sposób przygotowania:

  1. Łososia, ogórki, szalotkę i szczypirek, pomidory, oliwki, kapary oraz liście kolendry pokrój bardzo drobno i umieść w misce.
  2. Wciśnij sok z połowy limonki, dodaj łyżkę oliwy z oliwek, dopraw odrobiną soli oraz pieprzu i całość dokładnie wymieszaj.
  3. Tatar podawaj w niewielkich miseczkach ozdobiony na wierzchu żółtkiem jajka przepiórczego.

Norweski tatar z łososia

Norweski tatar z łososia

Norweski tatar z łososia

Norweski tatar z łososia

26 Comments

  1. N.
    16 września 2013

    Świetnie, że są organizowane takie spotkania! Bardzo ciekawa relacja.

    Odpowiedz
  2. Zuza
    16 września 2013

    Co do truskawek, to muszę się z Tobą zgodzić – nieco ponad dwa lata temu jadłam jedne z lepszych truskawek w życiu, a było to niedaleko Lillehammer (a żeby było śmieszniej, sprzedawała je Polka). Jednak co do stawiania na lokalne produkty, to jest to niestety domeną południowej i środkowej części kraju, a także rejonów bardziej turystycznych, bo na przykład w Kirkenes (Finnmark), które słynie z połowów krabów królewskich, rzeczone zwierzęta można zjeść jedynie podczas komercyjnych wycieczek, które niestety kosztują ile kosztują, a dorwanie takiego w restauracji czy sklepie graniczy z cudem

    Odpowiedz
    1. Marta
      17 września 2013

      Ja poza truskawkami bardzo dobrze wspominam norweskie borówki

      Stawianie na lokalne produkty chociaż uważam, że jest poniekąd słuszne, to poza wspomnianą przez Ciebie kwestią, ma jeszcze na przykład taką niedogodność, że w sklepach nie ma wielu importowanych produktów i przez to wybór jest często mocno ograniczony.

      Odpowiedz
      1. Marta @NocnaSowa.pl
        17 września 2013

        Co ciekawe, jeśli chodzi o borówki to bardzo często można znaleźć te importowane z Polski. A ograniczony wybór produktów nie zawsze jest taki zły. Jeśli chcę kupić mleko lub masło, to w pełni wystarcza mi propozycja dwóch producentów. Wiem, że obie są dobrej jakości i to jest dla mnie najważniejsze. Z produktami bardziej wyszukanymi też można sobie bez problemu poradzić, kupując w mniejszych sklepach. Polskie produkty są nawet u Pakistańczyków. Także da się żyć.

        Odpowiedz
        1. Marta
          17 września 2013

          Ograniczony wybór produktów tak na co dzień mi również raczej by nie przeszkadzał. Myślałam raczej o swoich zapędach kulinarnych i bardziej oryginalnych daniach np. azjatyckich Zdaję sobie jednak sprawę, że to kwestia poszukania odpowiedniego sklepu, których z pewnością nie brakuje, chociażby z uwagi na przyjezdnych z innych krajów. Zawsze pozostaje jeszcze zamawianie produktów przez Internet.

          A co do dostępności polskich produktów to zapewne ma to związek z ilością Polaków pracujących w Norwegii – trochę podobnie jak w Irlandii tyle, że tam w wielu sklepach są całe działy oraz sklepy z polskimi produktami. Bywa też tak, że polskie produkty można spotkać w miejscach, gdzie się ich kompletnie nie spodziewamy – na przykład polskie ogórki konserwowe na targu ulicznym w Tokio

          Odpowiedz
          1. Marta @NocnaSowa.pl
            17 września 2013

            To w Oslo z tym nie ma najmniejszego problemu. Odnalazłabyś się tutaj. My też uwielbiamy azjatyckie dania i tego typu sklepów jest tu dostatek. Oczywiście w mniejszych miejscowościach ten wybór może być mniejszy, ale to akurat normalne. W Polsce, gdzieś na wsi, też się chyba nie dostanie takich specjałów. Ale tak jak mówisz – zawsze jest Internet.

          2. Marta
            18 września 2013

            Z reguły lepiej czuję się w Bergen niż w Oslo, ale jestem przekonana, że w Oslo jest większy wybór sklepów, o których wspominasz. Jedno i drugie miasto ma więc swoje plusy

  3. Aga
    16 września 2013

    Cudowne fotki!!!
    Zafascynowały mnie krewetki w sosie majonezowym ale tatar również brzmi i wygląda rewelacyjnie. Kolejne danie do wykonania na baaaaardzo długiej liście przepisów

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    1. Marta
      17 września 2013

      Mi się sposobała szczególnie idea krewetek jako fast fooda zamiast zapiekanki czy hamburgera. Konsumpcję można jednak podciągnąć bardziej pod „slow food”, bo pozbycie się pancerzyków potrafi chwilę zająć…

      Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  4. Sylwia
    16 września 2013

    Wygląda super! uwielbiam łososia i tatar

    Odpowiedz
  5. Marta @NocnaSowa.pl
    16 września 2013

    Nam nam – czyli mniam mniam. Wszystko wygląda tu przepysznie.

    Odpowiedz
  6. Marysia
    17 września 2013

    Ciekawy fast food
    Wersji z jajkiem bym nie ruszyła, za to Twoją chętnie bym spróbowała, choć surowej ryby jeszcze nie jadłam.
    Widać, że miły dzień spędziłaś

    Odpowiedz
    1. Marta
      17 września 2013

      W takim razie koniecznie powinnaś sprawdzić, czy zasmakuje Tobie surowa ryba. Na początek proponuję wykonać tatar, a potem na przykład sushi – wnioskuję po tym, co napisałaś, że nie próbowałaś jeszcze

      Odpowiedz
  7. AnnaA-G
    17 września 2013

    Świetna fotorelacja:) bardzo lubię czytać Twój blog jest bardzo dojrzały i wszystko jest starannie przemyślane:)

    Odpowiedz
    1. Marta
      18 września 2013

      Dziękuję

      Odpowiedz
  8. monika jall
    18 września 2013

    Krewetki w sosie majonezowym, uwielbiam. Norwegia mnie fascynuje od lat, nie skrajnie, ale jednak, kedys dawno temu, nawet marzylam o zamieszkaniu w Norwegii, najlepiej gdzies w okolicach Bergen, w gorach, z widokiem na jezioro… Nijak to sie mialo do tego, ze jestem cieplolubna, mam lek wysokosci i lubie duze miasta:)

    Odpowiedz
    1. Marta
      18 września 2013

      W takim razie mamy podobnie zarówno w temacie krewetek, jak i Norwegii… Mimo, że również jestem ciepłolubna i nie lubię deszczu (z którego jak wiadomo „słynie” Bergen) to jednak za każdym razem to miasto mnie zachwyca i chętnie pomieszkałabym kiedyś dłużej w zachodniej Norwegii chociażby z uwagi na bliskość tylu przepięknych miejsc – gór, fiordów, lasów…

      Domyślam się, że Ty pewnie obecnie wolałabyś przeprowadzić się gdzieś do Hiszpanii?

      Odpowiedz
  9. Pola
    18 września 2013

    Mówisz, że taki diabelski jest tatar z łososia?

    Odpowiedz
    1. Marta
      20 września 2013

      Oczywiście. Przecież jest norweski

      Odpowiedz
  10. Paula
    23 września 2013

    Swietna relacja! Nie jadlam jeszcze tatara z lososia. Norwegia jak i kazdy inny kraj ma tez swoje lokalne produkty i to czym sie zajadaja mieszkancy na fiordach niekoniecznie jest tak uwielbiane przez tych na wschodzie. W skrocie moge jednak powiedziec, ze zachodnia Norwegia jest bardziej rybna w wschodnia miesna. A krewetki z majonezem uwielbiam.

    Odpowiedz
    1. Marta
      24 września 2013

      Właśnie dlatego (chociaż nie tylko) lubię zachodnią Norwegię

      Odpowiedz
  11. codojedzenia
    25 września 2013

    Oj tak! Skandynawska kuchnia teraz bardzo w modzie. Truskawki…tak,zawsze Szwedzi mówią, że ich najlepsze!

    Pozdrawiam/ Gosia

    Odpowiedz
  12. Edyta
    8 października 2013

    Norweski fast food to mój ulubiony fast food Idziesz/jedziesz raniutko do portu i kupujesz dopiero co złowione krewetki od rybaków. Wracasz do domu, wyjmujesz cytrynę i majonez i możesz się rozkoszować smakiem i delikatnym mięsem!
    Oprócz truskawek, polecam norweskie czereśnie! Cóż jako zakochana w owocach i Norwegii lubię wszystkie owoce pochodzące z kraju trolli
    Obecnie w Norwegii jest m.in. sezon na jagnięcinę, która można (jak na warunki norweskie) kupić naprawdę w przystępnej cenie. Jest także sezon na żurawinę, którą można kupować na wiaderka
    Kuchnia norweska to także, inne, bardziej dziwne smaki, na które, wiele osób krzywi się.
    Ale, o czym może wiele osób nie wie, wielu Norwegów nie gotuje na co dzień…

    Odpowiedz
    1. Marta
      8 października 2013

      Hmmm… czyżbyś mieszkała w Norwegii albo bywała tam często?
      Widzę, że masz wiesz co nieco na temat norweskiej kuchni i zwyczajów. Mam więc nadzieję, że będziesz odwiedzać bloga regularnie i co nieco mi jeszcze podpowiesz, gdyż z pewnością norweskich relacji i przepisów na stronie nie zabraknie

      Norweski fast food to również mój ulubiony, a krewetki lubię w każdej postaci.
      Czereśni norweskich nie próbowałam, ale w takim razie nadrobię to przy najbliższej okazji.
      Jagnięcina z żurawiną również brzmi smakowicie…

      Odpowiedz
      1. Edyta
        8 października 2013

        Obecnie mieszkam w Norwegii Mogę więc obserwować u źródła i uczyć się
        Czereśnie są cudowne! Ciemno bordowe, duże i słodkie. Jedząc je (tak, jak i truskawki) zawsze odnoszę wrażenie, że jem owoce prosto ze swojego ogrodu.
        Postaram się zaglądać, choć czasami mam wrażenie, że bloglovin mnie oszukuje i nie pokazuje wszystkich postów na obserwowanych przeze mnie blogach

        Odpowiedz
        1. Marta
          9 października 2013

          Szczęściara! Witam więc kolejną mieszkankę Norwegii na blogu

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *