Hawajski kurczak luau

Hawajski kurczak luau

Luau (haw. lūʻau) to nazwa tradycyjniej hawajskiej uczty organizowanej z okazji specjalnych wydarzeń. Imprezie towarzyszy zazwyczaj muzyka i tańce oraz przede wszystkim dużo pysznego jedzenia. Dawniej tego typu spotkania określane były przez Hawajczyków jako pāʻina lub ʻahaʻaina, ale z biegiem czasu bardziej popularna stała się nazwa luau, która oznacza liście rośliny zwanej taro, zwanej po hawajsku jako kalo (pol. kolokazja jadalna).

Taro odgrywa ważną rolę w hawajskiej mitologii, kulturze i kuchni. Z ugotowanych bulw taro przygotowuje się tradycyjne poi, czyli purpurowo-szare purée, które spożywane jest często z mięsem, jak również desery takie jak kulolo – słodki pudding z dodatkiem miąższu kokosa lub mleka kokosowego i cukru.

Czytaj dalej

Podróż sentymentalna

Łosoś ze szpinakiem i nachos

Dzisiaj mija sześć lat od pewnego wyjątkowego dnia oraz kolacji, która stała się dla nas inspiracją do stworzenia dania będącego wciąż jednym z naszych ulubionych posiłków.
Wspomniana kolacja miała miejsce w dniu naszego ślubu w szczególnym dla nas miejscu – na Hawajach, a konkretnie restauracji Hula Grill Waikiki.

Jak wskazuje nazwa lokalu, jest on położony w Honolulu czyli turystycznym centrum wyspy O’ahu, ale wcale nie jest to w tym przypadku żadną wadą. Przyjazny i dość skromny charakter tego miejsca wymykał się typowo turystycznej klasyfikacji, chociaż my mieliśmy wrażenie, że takie mieszane uczucia budzi cała wyspa.
Restauracja nie była dla nas anonimowa bowiem „testowaliśmy” ją kilka razy w porze śniadaniowej, gdzie spożywanie naleśników lub omletów, sączenie kawy i spoglądanie na ocean było czystą przyjemnością. Tak to wyglądało kilka lat temu i mam nadzieję, że nie zmieniło się za bardzo. Liczymy też na to, że dane nam będzie jeszcze tam kiedyś wrócić…
Czytaj dalej

Przystawka gomae ze szpinakiem i kapustą

Japońska przystawka Gomae
Niemal każdy dzień spędzony w tętniącym życiem Tokio, zmuszał nas do nieustającej aktywności w postaci zwiedzania, smakowania, delektowania się, fotografowania, chłonięcia zapachów, dźwięków, smaków, widoków (jakkolwiek to abstrakcyjnie brzmi gdy dotyczy tak dużego miasta). Po jednym z takich dni, który był wypełniony od rana do wieczora włóczeniem się po stolicy Japonii postanowiliśmy wraz z dwójką innych, przybyłych z dalekiego kraju gajdzinów, wybrać się na ciepły, sycący posiłek…

Czytaj dalej