Ser, winogrona, orzechy
i… czerwone wino

Ser, winogrona, orzechy i… czerwone wino

Nowy Rok na blogu rozpoczynamy od jednej z naszych ulubionych przekąsek.
Jest to sałatka idealna dla miłośników sera (do których i my się zaliczamy), a inspirowana jest francuską deską serów (plateau de fromage).

Nie od dzisiaj wiadomo, że różne rodzaje serów lubią się z winogronami oraz orzechami, zaś takie połączenie smaków świetnie pasuje do czerwonego wina. Camambert, ser pleśniowy, winogrona jasne, ciemne… – wybierzcie to, co lubicie najbardziej, dodajcie orzechy włoskie, posypcie całość pieprzem, polejcie syropem balsamicznym (koniecznie) i gotowe!

Czytaj dalej

Włoski wieczór z ulubioną przekąską a’la caprese

Włoski wieczór z ulubioną przekąską a’la capreseKiedy wokół dużo się dzieje
i tęsknię za chwilą wytchnienia, wracam najczęściej pamięcią
do naszych włoskich podróży,
a przede wszystkim leniwych wieczorów w Bolonii
– jednym z naszych
ulubionych miast.

Wieczór we Włoszech oznacza relaks przy lampce (albo kilku wina lub lekkim drinku takim jak spritz, a także długie rozmowy, nasłuchiwanie odgłosów z ulicy – skuterów, trąbnięć, ludzi przechadzających się pod arkadami. I ten charakterystyczny zapach miasta… – dym papierosów pomieszany z zapachem starych kamienic. Takie połączenie potrafi działać równie kojąco, co szum morskich fal i zapach oceanu.

Idealnym dopełnieniem całości jest włoska, skromna przekąska.
Zazwyczaj jednakże nie odczuwamy konieczności wybierana się w tym celu do restauracji czy też na aperitivo, gdyż wystarczy nam jedno, proste danie, które przygotowujemy podczas każdej wizyty we Włoszech, jak również regularnie w domu.
Czytaj dalej

Pølsesalat – sałatka z norweskimi kiełbaskami

Pølsesalat – sałatka z norweskimi kiełbaskamiZawirowania związane z początkami życia na emigracji i częste przeprowadzki nie sprzyjały gotowaniu i wypróbowywaniu nowych przepisów.
Siłą rzeczy pochłonięta byłam załatwianiem formalności, nową pracą i aklimatyzacą w nowym mieście.

Tak naprawdę dopiero kilka wolnych dni w czasie Påske zapewniło chwilę wytchnienia. Znalezienie mieszkania na dłuższy czas i możliwość rozpakowania wreszcie walizki na dobre sprawiło, że nabrałam ochoty na powrót do kuchni

Tak jak wspomniałam już w kwietniowym podsumowaniu, podczas Påske Norwegowie podczas gotują i siedzą przy stole zdecydowanie mniej niż to się przyjęło w Polsce. Korzystając z przedłużonego weekendu skupiają się przede wszystkim na aktywnym wypoczynku.

Zgodnie z norweskim zwyczajem my również zorganizowaliśmy sobie påsketur czyli wielkanocną wycieczkę, a poprzedziliśmy ją lekkim, pożywnym śniadaniem. Punktem wyjścia stały się popularne norweskie kiełbaski pølse, pozostało tylko dobrać resztę składników. Po krótkich poszukiwaniach stanęło na sałacie, awokado i orzechach włoskich.

Czytaj dalej

Gravlax z sałatką cytrusową i sosem chili

Styczeń upłynął mi w zdecydowanie szwedzkim klimacie, a zimowa wizyta w Sztokholmie okazała się idealnym pomysłem. Wieczorami podjadam szwedzkie pierniczki pepparkakor, popijam glögg, Mąż raczy mnie hektolitrami przepysznej kawy, a wszystko to w towarzystwie kryminałów Camilli Läckberg, które pochłonęły mnie bez reszty.

Warto dodać, że we wspomnianych książkach nie brakuje także odniesień do wielu smakowitych dań, a bohaterowie co rusz zajadają się różnymi słodkimi wypiekami i jak przystało na Szwedów wypijają niezłe ilości kawy. Wszystko to sprawia, że mam jeszcze większą ochotę na gotowanie.

Po powrocie ze Szwecji nie pozostało mi więc nic innego jak zabrać się za pierwszy przepis z książki kucharskiej „Smaki z Fjällbacki”, której autorką jest także wspomniana wcześniej pisarka. Książka ta powstała przy współudziale jej kolegi, kucharza Christiana Hellberga, który w 2001 roku otrzymał tytuł najlepszego kucharza w całej Szwecji.

„Smaki…” są zbiorem przepisów pochodzących z miasteczka Fjällbacka znajdującego się na zachodnim wybrzeżu kraju (nota bene głównego miejsca akcji serii kryminalnej Lackberg).

Gdybym tylko mogła, wypróbowałabym wszystkie dania z tej książki, ale z uwagi na ograniczoną ilość czasu, jak również utrudnioną dostępność co bardziej oryginalnych składników (takich jak np. halibuty, żabnice czy homary itp.) postanowiłam na początek przygotować coś niezbyt skomplikowanego, za to bardzo „typowego” dla szwedzkiej kuchni.

Wybór padł na gravlaxa, czyli marynownego łososia, gdyż jak wiadomo smörgåsbord czyli szwedzki stół nie może się obyć bez tej ryby.

Czytaj dalej

Łososiowy masaż z Hawajów czyli Lomi-lomi salmon

Lomi lomi salmon

Z czym większości osób kojarzy się określenie lomi lomi?
Słowo to w języku hawajskim oznacza masaż, zaś najczęściej używane jest obecnie do określenia zabiegu, którego ojczyzną są Hawaje.

Jednakże określenie lomi lomi ma również związek z pewnym wyjątkowym hawajskim daniem. Lomi lomi salmon (znany także jako Lomi salmon) to sałatka przyrządzana z surowego solonego łososia, pomidorów, słodkiej cebuli i opcjonalnie odrobiny papryczki chili.

Nazwa potrawy nawiązuje do metody jej przygotowania, gdyż składniki po pokrojeniu w kostkę są mieszane ręcznie w sposób przypominający wykonywanie masażu.

Lomi lomi salmon jest tradycyjną przystawką serwowaną na hawajskiej uczcie Lu’au, ale również na codziennych imprezach i spotkaniach.
Hawajska uczta obfituje w wiele innych tradycyjnych dań takich jak: Poi, Kalua Pig, Laulau, Saimin, Huli huli chicken.

Czytaj dalej