Spaghetti alla carbonara
czyli rzymski makaron górników

Rzym podobnie jak inne włoskie miasta ma swoje własne tradycje kulinarne. Przykładem typowo rzymskiej i bardzo popularnej w wielu miejscach na świecie potrawy jest spaghetti alla carbonara – tworzone w oparciu o makaron, jaja, ser (pecorino romano lub parmigiano reggiano), boczek (guanciale lub pancetta) i czarny pieprz.
Spaghetti alla carbonara serwowane jest prawie w każdej restauracji w Wiecznym Mieście.

Podczas naszej wizyty na rzymski posiłek wybraliśmy się do lokalu Carlo Menta zlokalizowanego w dzielnicy Trastevere (Zatybrze) – na ulicy Via Lungaretta. Słyszeliśmy, że oferowane tutaj dania nie są niczym wyszukanym, ale dobra lokalizacja, miła obsługa i przede wszystkim konkurencyjne ceny (pizza już od 3 EUR, spaghetti od 5 EUR) sprawiają, że warto to miejsce odwiedzić i spróbować kilku dań. Zatłoczone wnętrze jakie zastaliśmy w lokalu, zdawało się potwierdzać te opinie, chociaż jak się później okazało pewien wpływ na liczbę klientów miała „obecność” tego lokalu w tym czy innym przewodniku po mieście…

Spaghetti alla carbonara serwowane w Carlo Menta było przepyszne, mocno doprawione pieprzem (tak jak lubię) i nie tak tłuste jak się obawiałam. Jednocześnie okazało się również najlepszym daniem z tych, które próbowałam w tej restauracji.


Poza spaghetti alla carbonara zdecydowałam się spróbować innej rzymskiej specjalności czyli trippa alla romana (flaczki w sosie pomidorowym z rzymską miętą i pecorino), co okazało się dla mnie pewnym wyzwaniem (nie jestem wielką fanką flaczków jako takich) ale zawsze była to okazja aby skosztować jakiejś potrawy wyłamującej się ze schematu pasta+pizza

Dzień wcześniej jadłam także przystawkę (bruschettę z pomidorami i rucolą, jak również z szynką parmeńską) oraz pizzę „capricciosa”, która mimo wszystko odrobinę mnie rozczarowała. Jej składniki (pieczarki, szybka parmeńska, czarne oliwki, połówka jajka) były super, ale muszę przyznać, że samo ciasto nie było najlepszym jakie dotychczas jadłam – bardziej smakuje mi w mojej ulubionej warszawskiej pizzerii.
Za to spaghetti naprawdę spełniło moje oczekiwania!
Jeśli dane mi będzie kiedyś jeszcze odwiedzić ten lokal to z pewnością zdecyduję się właśnie na to danie.

A tak na marginesie… Zastanawialiście się kiedyś, skąd się wzięła nazwa popularnego spaghetti alla carbonara?
Niestety jego początki nie są do końca oczywiste. Często spotykana legenda głosi, że podobne danie było popularne wśród pracowników kopalni węgla (carbon to po włosku węgiel) w regionie Lazio. Górnicy wychodząc do pracy zabierali ze sobą makaron, jajka, kawałek wędliny i na miejscu przyrządzali sobie z nich prosty, ale pożywny posiłek.

Tradycyjnie do spaghetti alla carbonara dodaje się ser pecorino romano, czyli twardy ser owczy (pecora – wł. owca) o ostrym smaku. Można go jednakże zastąpić parmezanem albo mieszanką obydwu.
Wieprzowinę podsmaża się odrobinę na tłuszczu, a ugotowany makaron łączy się z mieszaniną z surowych jaj (niektórzy wykorzystują całe, podczas gdy inni tylko żółtka), sera i tłuszczu. Czasami można się spotkać z dodatkiem śmietany, ale trzeba wiedzieć, że Włosi raczej jej nie używają do przygotowania tego dania.

Przygotowanie spaghetti alla carbonara trwa tak długo (a raczej tylko tyle), ile gotuje się makaron
Z resztą sprawdźcie sami…

Carbonara

Carbonara

Restauracja Carlo Menta w dzielnicy Trastevere (Zatybrze)

Carbonara

Grillowana mozarella z szynką parmeńską

Carbonara

Trippa alla romana czyli flaczki po rzymsku

Carbonara

Spaghetti alla carbonara

Przepis na spaghetti alla carbonara

Składniki:
/2 porcje/

  • 4 żółtka jaj
  • 100 g boczku, pokrojonego na cienkie plasterki (lekko wędzonego lub suszonego – pancetty)
  • 200 g makaronu spaghetti
  • 1 łyżka oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia
  • 30 g tartego sera owczego pecorino (lub parmezanu)
  • szczypta soli morskiej
  • 2 łyżeczki świeżo zmielonego kolorowego pieprzu

Sposób przygotowania:

  1. Wstaw dużą ilość osolonej wody i zagotuj (1 litr na 100g makaronu).
  2. W tym czasie pokrój plasterki boczku na ok. 0,5 cm paseczki.
  3. Wrzuć makaron do osolonej wody i zagotuj al dente (około 8-10 minut).
  4. W czasie gotowania makaronu wlej na patelnię lub do rondelka łyżkę oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia, dodaj boczek i smaż go na małym ogniu przez ok. 3 minuty, mieszając co chwilę. Boczek powinien się jedynie delikatnie zrumienić. Zdejmij naczynię z ognia.
  5. Żółtka jaj wbij do głębokiego talerza i roztrzep widelcem.
  6. Dodaj do żółtej połowę startego drobno sera, świeżo zmielony pieprz oraz kawałki podsmażonego wcześniej boczku i wymieszaj wszystko dokładnie.
  7. Odcedź ugotowany makaron i dodaj go do miski z przygotowaną masą jajeczną. Wymieszaj całość delikatnie. Jajka powinny odrobinę zgęstnieć od ciepłego makaronu i całość powinna stworzyć delikatny, kremowy sos. Następnie przełóż makaron na talerze.

Podawaj posypany solidną dawką świeżo zmielonego pieprzu i z dodatkowym startym serem pecorino.

Do popicia polecam półwytrawną Valpolicellę – jedno z moich ulubionych włoskich win

Carbonara

Carbonara

Carbonara

Carbonara

Carbonara

Na dokładkę kilka zdjęć z okolic Tybru oraz dzielnicy Trastevere.

Rome

Rome

Rome

Rome

Rome

Rome

Rome

Rome

Rome

Rome

Rome

Rome

25 Comments

  1. misiask
    11 marca 2013

    ale teraz mam ochotę na makaron
    przepiękne zdjecia

    Odpowiedz
  2. peregrino
    11 marca 2013

    fantastyczne zdjęcia .. aż nie można oderwać wzroku .. podziwiam

    .. nie przepadam za boczkiem i carbonarę raczej omijam .. ale Trastevere jest chyba najciekawszą jak dla mnie dzielnicą Rzymu .. może czuć autentyczność tam właśnie .. ale piękne światło miałaś do zdjęć

    .. i chyba Woody Allen też tak myśli :^) .. 45 sec filmiku poniżej Alec Baldwin i rozmawia z młodym studentem w Rzymie na Trastevere

    http://www.youtube.com/watch?v=EzHx7EFVLT0

    Odpowiedz
    1. Marta
      12 marca 2013

      Dzięki
      Ja też nie przepadam za tego typu mięsem dlatego na przykład typowe full english breakfast to nie dla mnie ;), ale o dziwo carbonarę bardzo lubię – chociaż trzeba przyznać, że nie jest to lekki posiłek

      Ze wszystkich miejsc w Rzymie po dzielnicy Trastevere spacerowało mi się najprzyjemniej.
      Dzięki za trailer – mam w planach wkrótce zapoznać się z tym filmem

      Odpowiedz
    2. Marta
      18 marca 2013

      Zapoznałam się wczoraj z tym filmem. Podobał mi się bardziej niż się spodziewałam, a do tego poznałam zdecydowaną większość miejsc

      Odpowiedz
  3. Pola
    13 marca 2013

    Ach te małe włoskie uliczki z kolorowymi okiennicami…
    Bardzo mnie przyjemnie zdziwiły ceny, które podajesz – bo wynika z tego, że Warszawa jest droższa od Rzymu! co ogólnie jest jednak lekkim nieporozumieniem

    Odpowiedz
    1. Marta
      13 marca 2013

      Żeby odpowiednio porównać warszawskie ceny z tymi w Rzymie musiałabym spędzić w tym mieście nieco więcej czasu, ale ogólnie mam wrażenie, że są raczej na porównywalnym poziomie (a nawet niektóre typy produktów jak kawa czy wino potrafią być tańsze).
      Lokali gastronomicznych w Rzymie jest naprawdę dużo, więc ceny w nich również są zróżnicowane. Faktycznie w restauracji Carlo Menty ceny dań były w porządku, ale już w innych miejsach, które mijaliśmy potrafiły być nawet dwa razy wyższe.
      Generalnie moim zdaniem da się najeść za rozsądną kwotę. Myślę, że dobrze przyjąć zasadę, która sprawdza się na całym świecie czyli unikać lokali, które są puste w porze posiłków… Dodatkowym ułatwieniem jest widoczne na zewnątrz menu, z którym możemy zapoznać się przed wejściem do lokalu

      Odpowiedz
      1. Pola
        13 marca 2013

        Hmmm… przekonała mnie część o kawie i winie

        Odpowiedz
  4. Renata Pawlowska
    15 marca 2013

    Jak na Rzym, to ceny znalazłeś niesamowite.Fakt faktem, że zależy też od dzielnicy.Czasami by zjeść po włosku wyda się więcej w Warszawie czy Wrocławiu, i nie zawsze trafi się na coś dobrego!
    Pozdrawiam !
    Kalejdoskop Renaty

    Odpowiedz
    1. Marta
      16 marca 2013

      Mogę się tylko zgodzić

      Odpowiedz
  5. Renata Pawlowska
    15 marca 2013

    A chciałam jeszcze dodać,jeżeli mogę nie bruchettę tylko bruschettę;-)

    Odpowiedz
    1. Marta
      16 marca 2013

      Dzięki za czujność! Poprawione

      Odpowiedz
  6. Magda
    17 marca 2013

    Jak przystało na „lingwistkę”, bardzo spodobała mi się ta anegdotka dotycząca etymologii carbonary Niemniej, chyba jeszcze nie miałam okazji spróbować w życiu prawdziwego spaghetti alla carbonara. U nas sos jest zawsze robiony na bazie śmietany, przez co danie wychodzi strasznie tłuste. I za boczkiem też nie przepadam (ogólnie jestem mało mięsożerna: jem tylko drób i ryby), ale na spróbowanie zawsze się zmuszę i przegryzę kilka kawałków Zatem kto wie, może prawdziwe włoskie danie posmakowałoby mi

    A zdjęcia bardzo ładne. Uchwyciłaś klimat tych małych uliczek, które zawsze podobają mi się najbardziej w miastach na południu Europy.

    Odpowiedz
    1. Marta
      18 marca 2013

      W takim razie wszystko przed Tobą
      Faktem jest, że jest to danie tłuste, a ja za mięsem również nie przepadam. Raczej nie mogłabym jeść carbonary zbyt często, ale raz na jakiś czas…
      Życzę Ci, abyś miała okazję spróbować dobrej, włoskiej carbonary. Myślę, że wówczas przekonasz się do tego dania

      Odpowiedz
  7. monika
    19 marca 2013

    Dawno nie widziałam tak schludnego, przejrzystego bloga.. prześliczne zdjęcia. Pięknie tutaj, pozdrawiam i oby tak dalej!

    Odpowiedz
    1. Marta
      19 marca 2013

      Bardzo mi miło! Zapraszam jak najczęściej

      Odpowiedz
  8. Pola
    21 marca 2013

    A zdradzisz nam co będzie na Twoim blogu w najbliższym czasie?

    Odpowiedz
    1. Marta
      21 marca 2013

      Czemu nie…
      Do końca tygodnia (może nawet już dziś wieczorem) pojawi się długo oczekiwana relacja z zimowego Sztokholmu. W kolejnych dniach planuję opublikować garść kolejnych wspomnień z Rzymu i zapowiedź pewnej nietypowej podróży do Norwegii… Zapraszam!

      Odpowiedz
  9. Ajka
    21 marca 2013

    wstyd się przyznać, ale NIGDY nie jadłam carbonary!

    Odpowiedz
    1. Marta
      21 marca 2013

      W takim razie najwyższa pora spróbować

      Odpowiedz
  10. codojedzenia
    21 marca 2013

    Piękne zdjęcia Marta. Kiedy zawitasz do Göteborga?

    Odpowiedz
    1. Marta
      21 marca 2013

      Dzięki
      Göteborg mam jak najbardziej w planach, ale chyba jeszcze troszkę będę musiała poczekać. Aktualnie z uwagi na zmiany zawodowe trudniej u mnie z wygospodarowaniem urlopu – szkoda, że nie za bardzo da się dobrać stricte weekendową opcję przelotu… ;))

      Odpowiedz
  11. Wusia
    26 kwietnia 2013

    Ale nabrałam apetytu! W lodówce mam pancettę i peccorino, dzisiaj mąż wymiesza nam pyszną carbonarę! Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz
    1. Marta
      26 kwietnia 2013

      Smacznego zatem!

      Odpowiedz
  12. Trawka cytrynowa
    7 listopada 2013

    Rzeczywiście podobnie robimy carbonarę. Zazdroszczę podróży. Piękny blog,też lubię blogi, w których odnajduję coś więcej niż tylko przepisy kulinarne. Będę zaglądać

    Odpowiedz
    1. Marta
      7 listopada 2013

      Cieszę się, że Ci sie u mnie podoba i zapraszam

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *