Smaki Lizbony

Smaki Lizbony

Często bywa tak, że z wizyt na południu Europy wracamy z nieco mieszanymi uczuciami (chociaż jak dotąd wyjątkiem są Włochy!). Dotyczy to zarówno „klimatu”, jak i doznań stricte kulinarnych.
W przypadku Lizbony nie było inaczej.

Trzeba jednakże przyznać, że spędzając tam zaledwie 3 dni możliwe jest jedynie pobieżne posmakowanie tego, co stolica Portugalii ma do zaoferowania. Myślę więc, że pomimo lekkiego rozczarowania, wiele portugalskich specjałów zasługuje na „drugą szansę” w przyszłości.
Tymczasem zamierzam podsumować to, czego udało nam się zasmakować podczas pierwszej wizyty w stolicy Portugalii.

Bacalhau – portugalskie danie narodowe

Obowiązkowym punktem wypadu do Lizbony musiało być zjedzenie narodowej potrawy portugalczyków – bacalhau (czyt. bakalau) czyli suszonego i solonego dorsza. Wybór konkretnego dania nie był trywialny, gdyż w Portugalii dorsza przygotowywuje się na setki przeróżnych sposobów.

Pierwszy mój wybór padł na Bacalhau no forno czyli grillowanego dorsza, który podany został z czosnkiem, oliwą i gotowanymi ziemniakami. Posiłek w restauracja Floresta de Belem, która była dosyć spontanicznym wyborem, był w porządku, ale niestety danie główne niczym mnie nie zaskoczyło i niestety całości brakowało trochę wyrazu (nie jest to danie tylko moje, ale też innych członków rodziny chociaż trzeba brać poprawkę na to, że dla nas wszystko co jest pozbawione chilli jest bez smaku

Bacalhau

Bacalhau

Kolejna restauracja w miejscowości Sintra była ogólnie dużo mniej szczęśliwym wyborem (mniejsza o szczegóły), ale za to narodowa potrawa w nieco innej wersji – Bacalhau à Brás – zasmakowała mi zdecydowanie bardziej. Do spróbowania tego wariantu zachęcił mnie wpis na blogu Ewy.

Bacalhau à Brás to w skrócie jajecznica z dodatkiem dorsza, ziemniaków, cebuli i czosnku. Potrawa posypana jest natką pietruszki i ozdobiona czarnymi oliwkami. Smakowało nieźle chociaż uważam, że mogło być dużo lepiej i dlatego przygotowanie Bacalhau à Brás obrałam sobie za cel na najbliższe dni.

Bacalhau

Przystawki i dodatki – sardynki, sery, oliwki, pieczywo i inne

Podczas wizyty w Lizbonie nie mogło zabraknąć sardynek – zarówno grillowanych, jak i w innej postaci. Typową przystawką serwowaną w lokalach po złożeniu zamówienia są pasty z sardynek oraz tuńczyka, okrągłe sery z mleka owczego i koziego, oliwki, lekko solone masło i pieczywo.

Swoją drogą jest to bardzo sprytny zwyczaj, bowiem na danie główne chwilę się czeka, zaś przystawki doliczane są do rachunku (jeśli ich nie chemy musimy to zaznaczyć)…

Portugalskie przystawki

Taka przekąska to niby nic wyszukanego, ale lubimy proste połączenia, więc podobny zestaw sprawdzał się również wieczorami do portugalskiego wina.

Portugalskie przystawki

Portugalskie przystawki

Portugalskie przystawki

Kawa i słynne słodkości

W Lizbonie, nie ma możliwości ominięcia uniknięcia wizyty w ciastkarni (pastelarii). Ilość miejsc, do których można wstąpić na szybką kawę i słodką przekąskę, kuszące wystawy pełne wypieków kojarzyły mi się z tym, co uwielbiam we Włoszech.

Mocna, podobna do espresso portugalska kawa „bica” ze świeżym ciastkiem okazała się najprzyjemniejszym z kulinarnych doznań.

Portugalskie słodycze

Portugalskie słodycze

Najbardziej popularnym ciasteczkiem, symbolem Lizbony, są tzw. pastéis de nata zwane też pastéis de Belém.
Babeczki z kruchego ciasta francuskiego z masą budyniowo-jajeczną smakują najlepiej, gdy są jeszcze ciepłe i posypane cynamonem oraz cukrem pudrem.

Portugalskie słodycze

W odróżnieniu chyba od większości turystów nie udaliśmy się do ani jednej z najstarszych i najsłynniejszych kawiarni Café A Brasileira ani do słynącej ze wspomnianych wypieków Casa Pastéis de Belém. Kilka razy zaopaytywaliśmy się jednakże w rozmaite słodkości w Pastelaria Casa Brasileira na głownym deptaku Lizbony (Rua Augusta 267) i ten wybór w pełni nas satysfakcjonował!

Portugalskie słodycze

Portugalskie słodycze

Portugalskie słodycze

Będąc z wizytą w miejscowości Sintra udaliśmy się natomiast do kawiarni A Piriquita, aby spróbować travesseiro – słynnych ciastek pochodzących z tej miejscowości.

Wypieki z ciasta francuskiego nadziewanego bardzo słodką masą były świeże i ogólnie całkiem smaczne, ale nie na tyle, aby się nimi zajadać Trochę żałuję, że nie spróbowałam innego lokalnego przysmaku – serowych ciastek Queijadas de Sintra, ale po jednym travesseiro czułam się już odpowiednio „zasłodzona”. To jest niestety minus większości portugalskich wypieków…

Portugalskie słodycze

Moim ulubionym słodkim wypiekiem zostało więc zupełnie coś innego, a mianowicie tarte de amêndoa – ciastko podobne do pastéis de nata, ale mniej słodkie i o migdałowym smaku.
Idealne na śniadanie!

Portugalskie słodycze

Portugalskie słodycze

Wina czerwone, białe, zielone oraz likier ginja

Pomimo tego, że preferujemy wina włoskie, to nie da się ukryć, że wybór i przede wszystkim ceny rozmaitych alkoholi w Portugalii (szczególnie jeśli porównać je z cenami w Norwegii zasługuje na krótką wzmiankę.
Ciekawą odmianą od czerwonego i białego wina było lekko musujące vinho verde (zielone wino), zaś z mocniejszych trunków likier wiśniowy ginja (inaczej ginjinha).

vinho verde

likier wiśniowy ginja

Zwiedzając Lizbonę możemy więc poza wstąpieniem do kawiarni na filiżankę kawy bica udać się dla odmiany do baru na szklaneczkę likieru ginja za 1 euro, chwilę podelektować się jego pysznym smakiem i ruszać dalej.

likier wiśniowy ginja

likier wiśniowy ginja

Owoce, soki i napój Sumol

Pewnie mogłabym zostać fanką owocowego, lekko gazowanego napoju Sumol (szczególnie tego o smaku marakuji), gdyby nie zniechęcił mnie nieco jego skład widniejący na puszce bowiem jego naturalny skład, o którym możemy przeczytać w Internecie ogranicza się w rzeczywistości do zaledwie 10% soku z owoców i odrobiny miąższu. Sumol jest dobrym sposóbem na orzeźwienie podczas upalnych dni, ale do posiłków na mieście chętniej zamawiałam sok ze świeżych pomarańczy.

Sumol

No właśnie owoce… Nowym dla nas smakiem był owoc annona, niezła była papaja, ale do owocowych krzyżówek dostępnych na portugalskiej wyspie Madera nie da się tego porównać

Portugalskie owoce

Lizbona nie zachwyciła mnie jakoś szczególnie pod względem kulinarnym. Najlepiej wypadły słodkości i napoje, zaś mniej szczęścia mieliśmy do posiłków w restauracjach. Z kolei asortyment w sklepach wydał mi się mało interesujący (a może mało inspirujący?), nawet jeżeli zaglądaliśmy do nieco większego marketu.
Ale nie dajcie się zwieźć pozornie negatywnemu tonowi ponieważ naprawdę to był przyjemny przedłużony weekend i co najmniej kilka dań i smaków wciąż czeka na poznanie w przyszłości.

11 Comments

  1. Beata
    6 grudnia 2014

    Śliczne klimatyczne zdjęcia. Aż sobie westchnęłam. Chociaż jestem wielbicielem słodyczy to największe wrażenie zrobiło na mnie zdjęcie z butelkami wina, bułą i serkiem:) Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Marta
      7 grudnia 2014

      Gdybym miała wybierać to też zamiast słodyczy wolę dobre wino, ser i świeże pieczywo

      Odpowiedz
  2. Agnieszka F.
    6 grudnia 2014

    Mmm, tych słodkości to bym spróbowała… Tylko tak po jednym na dzień – bo faktycznie można sie zasłodzić. Ale te migdałowe ciasteczka z kawą – myślę, że rewelacja, prawda?
    Portugalskie wina, na pewno pyszne, mam nadzieję, ze uda mi sie do Portugalii wybrać w przyszłym roku
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Marta
      7 grudnia 2014

      Oj tak, ciastka były pyszne, ale jednocześnie bardzo słodkie, więc nie sposób było zjeść więcej niż dwa dziennie

      Odpowiedz
  3. Ewa
    6 grudnia 2014

    Czekałam na ten wpis! Cieszę się, że zainspirowałam do zjedzenia rybnej jajecznicy
    A ginję to najlepiej pić z czekoladowych kieliszków, które zjada się po wypiciu wiśniówki

    Odpowiedz
    1. Marta
      7 grudnia 2014

      Hmm czekoladowe kieliszki – brzmi smakowicie!
      Dzisiaj na obiad robimy bacalhau à brás Jak wyjdzie dobre to podzielę się przepisem i wrażeniami.

      Odpowiedz
  4. TimidSmile
    6 grudnia 2014

    bacalhau w postaci „zupy” rybnej jest przepyszne ale rzeczywiście słodkościami Portugalia moze sie poszczycić

    Odpowiedz
    1. Marta
      7 grudnia 2014

      Korciło mnie, żeby spróbować zupy rybnej, bo słyszałam, że jest pyszna, ale miejsca w brzuchu nie starczyło Nadrobię kolejnym razem.

      Odpowiedz
  5. codojedzenia
    7 grudnia 2014

    No cóż każdy ma różne odczucia. W przyszłym rok planujemy z mężem odwiedzić stolice Europy, więc i Lizbonę planujemy zaliczyć
    Śliczne zdjęcia!

    Odpowiedz
    1. Marta
      7 grudnia 2014

      Świetny pomysł! Mam nadzieję, że podzielisz się wrażeniami na blogu. Jeśli będziecie mieć w planach także wizytę w Oslo, to koniecznie daj znać.

      Odpowiedz
  6. Edyta
    9 grudnia 2014

    Chętnie bym się trochę pogrzała w Lizbonie i posmakowała wszystkich tych pyszności

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *