Rzym. Esencja dolce vita.

Rzym

Przejazd z lotniska do centrum Rzymu wystarcza, żeby poczuć włoski styl życia, luz i namiastkę „dolce vita”.

Może brzmi to zbyt dosadnie, ale właśnie takie odnoszę wrażenie. Zajeżdżające sobie co rusz drogę pojazdy, pogawędki (niekiedy bardzo… eskpresyjne) kierowców stojących na światłach zamiast irytować sprawiają, że na mojej twarzy szybko pojawia się uśmiech. Nie czuję zniecierpliwienia z powodu korku i długiego czekania na przystanku.

Tłumy turystów oraz naganiacze próbujący sprzedać mi różne rzeczy, bez których ich zdaniem życie nie ma sensu, nie wywołują we mnie negatywnych emocji. No dobrze, może szczyptę, ale dopiero po kilku dniach

Idąc z głównego dworca (Stazione Termini) w kierunku naszej kwatery spotykam ludzi pochodzących z najróżniejszych zakątków świata – zarówno turystów, jak i mieszkańców. Mijam stare kamienice, w których zadomowiły się liczne bary, restauracje, trattorie, osterie. Ulicami mkną skutery, a ludzie wlewają się na jezdnię nie zważając na znaki drogowe. Stolica Włoch już od pierwszych chwil zaczyna mi się podobać.

Walentynki pod Koloseum

Po krótkiej pogawędce z sympatycznym właścicielem kwatery wyruszamy niespiesznym krokiem udajemy się w kierunku Koloseum (Colosseum). Ostatecznie docieramy na zachód słońca, co w sumie idealnie się składa, bo o takiej porze oświetlone od wewnątrz mury zabytku prezentują się nad wyraz interesująco.
Ogromny amfiteatr był dawniej areną krwawych igrzysk i miejscem męczeństwa chrześcijan. Budynek mógł pomieścić do około 70 tys. widzów. Nazwa Koloseum została nadana we wczesnym średniowieczu od znajdującego się w pobliżu budowli ogromnego (gr. kolossos) posągu Nerona.

Okrążamy Koloseum kilka razy podziwiając budynek z różnych stron i perspektyw. W okolicy nie brakuje turystów, ale również zakochanych par i sprzedawców kwiatów – jak przystało na wypadające dziś Walentynki.

Rzym

Rzym

Rzym

Rzym

Typowe colazione czyli cappuccino e cornetto

O poranku Rzym wita nas zapachem kawy i słodkich wypieków. Na typowe colazione czyli włoskie śniadanie wstępujemy do zlokalizowanego o kilkanaście kroków od naszego miejsca zakwaterowania baru o nazwie Trani. Chrupiący, jeszcze lekko ciepły rogalik wypełniony czekoladowym kremem popijam lekkim, aksamitnym cappuccino z obfitą mleczną pianką.
Cappuccino pije się tutaj tylko do śniadania, a rodowity Włoch nigdy nie zamówi tego rodzaju kawy po południu. Warto znać tego typu reguły, żeby nie popełnić kawowego faux pas! Rano jednakże nie ma tego typu ograniczeń, więc niektórzy klienci zamawiają na przykład latte czy espresso. Cornetto czyli rogalik z nadzieniem jest popularną bułeczką pełniącą rolę śniadania.
Cappuccino i cornetto to dla mnie idealny początek dnia.

Równie dużą przyjemność jak słodkie śniadanie sprawia mi obserwowanie atmosfery panującej w lokalu. Co chwila za barem pojawiają się nowi klienci (być może stali bywalcy…). W jednej ręce trzymając wybraną bułeczkę, a w drugiej filiżankę z kawą, spożywają szybko swoje śniadanie – najczęściej na stojąco (często też nie ma gdzie siadać ;), sporadycznie ucinając sobie pogawędkę z baristą. Trwa to zaledwie chwilę, po czym odstawiają filiżankę, mówią „Grazie” i wychodzą.
Oczywiście do miejsc tego typu poza kawą możemy też wpaść na drinka czy kanapkę, ale ogólnie Polakom słowo „bar” kojarzy się nieco inaczej. Do większości kawiarni w Polsce nie wpada się po to, aby na szybko, niemalże w biegu, bez siadania, czekania, kontemplowania i tracenia czasu wypić kawę, zjeść bułeczkę i iść do pracy. Szkoda, bo takie podejście do śniadań ma swój niebywały urok.

Miejsce narodzin Rzymu

Po śniadaniu idziemy ponownie w stronę Koloseum chociaż tym razem naszym celem jest położony tuż obok Palatyn jedno z siedmiu wzgórz Rzymu mieszczących się po wschodniej stronie rzeki Tyber. Zgodnie z legendą powstała tutaj pierwsza osada rzymska zwana Roma quadrata. Według mitologii rzymskiej w jaskini Lupercal znajdującej się na Palatynie wilczyca karmiła braci – Romulusa i Remusa – braci bliźniaków, uznawanych za legendarnych założycieli miasta.
Dzisiaj na wzgórzu znajdują się ruiny starożytnego Rzymu – domu Augusta, domu Romulusa, domu Tyberiusza oraz stadion i świątynia Kybele (frygijskiej bogini płodności, urodzaju, wiosny i miast obronnych, strażniczki zmarłych).
Spacerując po okolicy można przy odrobinie szczęścia dostrzec Rzymian… Kilku podstarzałych gości przebranych w klasyczne stroje zachęca turystów do pamiątkowego zdjęcia. Trzeba przyznać, że wyglądają nieźle – no może poza niespecjalnie pasującymi do reszty stroju butami trekkingowymi i sandałami założonymi na skarpetki

Najstarszy rynek rzymski

Z Palatynu kierujemy się do serca starożytnego Rzymu – Forum Romanum (zwanego Forum Magnum) czyli najstarszego, największego i najważniejszego placu miejskiego w Rzymie – otoczonego sześcioma z siedmiu wzgórz. Pełnił on rolę centrum politycznego, religijnego i towarzyskiego. Odbywały się tutaj ważne spotkania, zebrania, uroczystości.
W miejscu Forum Romanum możemy zwiedzić pozostałości wielu ważnych budowli takich jak siedziba Senatu, siedziba rządu, Łuk Triumfalny, świątynia Saturna, Tabularium (archiwum państwowe). Ruiny budynków największe wrażenie robią moim zdaniem o zachodzie słońca oraz po zmierzchu, gdy rozległy teren zostaje oświetlony reflektorami. Forum Romanum jest obecnie domem dla licznych kotów, które łatwo dostrzec przechadzające się między kamieniami.

Rzym

Rzym

Rzym

Rzym

Rzym

Rzym

Ratusz miasta

Na północny zachód od Palatynu i Forum Romanum znajduje się kolejne wzgórze – Kapitol.
Jego nazwę wywodzi się od czaszki ludzkiej (‚caput’ oznacza głowę) odkrytej przy kładzeniu fundamentów pod główną świątynię.
Na Kapitolu znajdowały się dawniej liczne świątynie – między innymi świątynia triady bóstw Jowisza Kapitolińskiego, Junony i Minerwy, której wzniesienie tradycyjnie przypisuje się królowi Rzymu – Tarkwiniuszowi Starszemu.

Dzisiaj na wzgórzu znajduje się siedziba władz miasta. Pośrodku placu Piazza del Campidoglio znajduje się pomnik Marka Aureliusza, a dookoła znajdują się trzy budynki: Pałac Senatorski, Pałac Nowy oraz Pałac Konserwatorów.
W Pałacu Konserwatorów znajduje się oryginalny pomnik Wilczycy Kapitolińskiej – (najważniejszego symbolu Imperium Rzymskiego), którego kopię zobaczyć można na placu.

Rzym

Rzym

Rzym

Rzym

Kontrowersyjny Ołtarz

Spacerując po Rzymie można odnieść wrażenie, że wszystkie zabudowania stanowią jeden wielki zabytek. Jest jednak pewien budynek, który wyraźnie wyróżnia się swoim charakterem. Z pewnością nie należy on też do najpiękniejszych w Rzymie. Jego monstrualne rozmiary i biel marmurów niezbyt pasują do otaczających go starożytnych zabudowań.
Budynek „il Vittoriano” zwany także Ołtarzem Ojczyzny góruje nad Piazza Venezia (Placem Weneckim). Został on zbudowany dla uczczenia zjednoczenia Włoch i stanowi zarówno pomnik króla Wiktora Emanuela II (pierwszego króla zjednoczonych Włoch), jak i Grób Nieznanego Żołnierza.
Ołtarz Ojczyzny nazywany bywa „tortem weselnym” lub bywa porównywany do maszyny do pisania. Do niewielu budowli w Rzymie odnoszono się z tak powszechną wrogością jak do tego pomnika. Wielu krytyków uważało jego powstanie za katastrofę architektoniczną, a jego budowa pociągnęła za sobą zniszczenie części starożytnego Kapitolu i wielu okolicznych domów.
W centralnej części Ołtarza Ojczyzny płonie wieczny ogień a żołnierze trzymają wartę. Pośrodku na cokole stoi posąg króla Wiktora Emanuela II na koniu, zwrócony w kierunku Via del Corso – głównej ulicy dawnego miasta. Całość zamyka półokrągły rząd kolumn. Ołtarz Ojczyzny jest udostępniony dla zwiedzających, a w jego wnętrzach mieszczą się muzea, m.in. ze zbiorami upamiętniającymi historię walk o zjednoczenie Włoch.
Marmurowymi schodami można wejść na taras zlokalizowany pod kolumnadą, z którego widać rozległą panoramę miasta i jego starożytnych ruin. Za opłatą można także wjechać na wyższą platformę.
Warto wiedzieć, że na wspomnianych schodach nie wolno siadać. Nieświadomi tego zakazu zostaliśmy szybko „upomnieni” przez ochronę. Lepszym miejscem do wypoczynku jest kawiarnia zlokalizowana na tarasie widokowym. Szklane okna zapewniają ładny widok, a na smak kawy, jak również jej cenę moim zdaniem nie można narzekać.

Rzym

Rzym

Rzym

Rzym

Rzym

Park w kształcie serca

Opuszczamy antyczne obszary Rzymu i błądząc uliczkami miasta docieramy do placu Piazza del Popolo (Plac Wszystkich Ludzi), który jest jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc w Rzymie.
Zaczynają się tutaj starożytne Pola Marsowe oraz papieskie Wieczne Miasto z charakterystycznym trójzębem malowniczych ulic: via del Corso, Via Babuino, Via della Ripetta. Pole Marsowe były w starożytnym Rzymie obszarem położonym na zachód od Kapitolu zajmującym teren ok. 25 ha i poświęcony królowi wojny – Marsowi.
Okoliczne ulice zawierają setki najróżniejszych sklepów – w tym butiki najsłynniejszych projektantów mody.

Przez lata plac był miejscem publicznych egzekucji, a ostatnią wykonano w 1826 roku. Pośrodku znajduje się 24-metrowy obelisk egipski, sprowadzony za panowania cesarza Oktawiana Augusta. W to miejsce przeniósł go w 1589 r. – za pontyfikatu wielkiego miłośnika obelisków papieża Sykstusa V – ówczesny urbanista rzymski Domenico Fontana.
Około 1800 r. Giuseppe Valadier, znakomity architekt neoklasycystyczny, ozdobił podstawę obelisku dwiema okazałymi misami i czterema marmurowymi posągami lwów. On też zakończył rozbudowę placu, zamykając go dwoma półkolistymi murkami i tworząc trybunę na przyległym wzgórzu Pincio – nie należącym do wspomnianych siedmiu wzgórz Rzymu.

Na wzgórzu Pincio znajduje się park Villa Borghese będący pierwszym publicznym ogrodem Wiecznego Miasta. Jest to rozległy teren w kształcie serca, do którego prowadzi aż 18 wejść. Uważany jest za największy, najpiękniejszy i najlepiej zorganizowany park rzymski. Rzym należy do najbardziej zielonych miast w Europie, a tutejsze parki tak samo jak zabytki mają niezwykle długą historię. Villa Borghese został założony na początku XVII w. przez kardynała Scypiona Borghese. Przylegający do niego taras widokowy oferuje widok na Piazza del Popolo.
Rozległe zielone tereny Villa Borghese wypełnia rozmaita roślinność, rzeźby, fontanny, jezioro, a na jego terenie znajdują się także muzea i teatr.
Urokliwe zakątki, liczne ścieżki i piękne widoki sprawiają, że moim zdaniem jest to idealne miejsce na popołudniowy wypoczynek i jedno z najbardziej romantycznych i malowniczych miejsc w stolicy.

Rzym

Rzym

Rzym

Rzym

Zejść po hiszpańskich schodach

Z parku na wzgórzu Pincio kierujemy się do historycznego centrum Rzymu z najbardziej znanymi fontannami, placami i innymi słynnymi miejscami: Fontaną di Trevi, placem Piazza Navona, placem Campo di Fiori, Schodami Hiszpańskimi…

Idąc za drogowskazem docieramy na Plac Hiszpański (Plac di Spagna). Nazwa placu jest związana z obecnością na nim Ambasady Hiszpanii. Tworzy on nierozłączną całość ze słynnymi schodami („Scalinata della Trinita dei Monti”) popularnie zwanymi Hiszpańskimi. Schody te powstały na początku XVIII w. z woli papieża Innocentego XII a ich projektantem był Francesco de Sanctis.
Odbywają się tutaj pokazy słynnych projektantów mody, zaś na co dzień bezustannie wypełnia je tłum turystów i mieszkańców. Jest to jedno z miejsc w Rzymie, w którym życie nie zamiera ani na chwilę.
Po szerokich stopniach schodzimy w dół do miejsca, w którym stoi niewielka Fontana della Barcaccia (po włosku „stara, zniszczona łódź”) – dzieło rzeźbiarza Pietra Berniniego, ojca Lorenza. Fontanna w kształcie łodzi upamiętnia wielką powódź z 1598 roku. Jak głosi legenda odzwierciedla ona rzeczywistą barkę przyniesioną przez Tybr w czasie jednego z wylewów rzeki.

Rzym

Rzym

Rzym

Rzym

Lody nad najsłynniejszą fontanną

Wąskimi, zatłoczonymi uliczkami odchodzącymi od Placu Hiszpańskiego docieramy do placu Piazza di Trevi, na którym znajduje się najbardziej znana i najczęściej fotografowana rzymska fontanna.

Nazwa fontanny Di Trevi wywodzi się prawdopodobnie od położenia na skrzyżowaniu trzech dróg („tre vie”). Jedna z najpiękniejszych i najbardziej imponujących włoskich budowli wodnych mieści się w całej jednej ścianie i ma 20 metrów szerokości oraz 26 metrów wysokości. Niewielkie rozmiary placu potęgują wrażenie olbrzymiej kompozycji.

Centralną postacią fontanny jest Neptun zwany też Oceanem. Na jego straży, po obu stronach stoją dwa trytony symbolizujące dwa odmienne nastroje morza – sztorm i ciszę morską. Na balustradzie stoją cztery pomniki Corsiniego, Ludovisiego, Pincellottiego i Queirolego symbolizujące cztery pory roku, natomiast w sąsiednich niszach znajdują się kobiece postaci reprezentujące alegorie Zdrowia i Obfitości. Woda spływa tarasami od wielkiego posągu Neptuna, wypływając przez nozdrza morskich koni do wielkiego basenu otoczonego schodami.

Światową sławę fontanna di Trevi zawdzięcza nie tylko swojemu urokowi, ale także szwedzkiej aktorce Anicie Ekberg, która w filmie Federica Felliniego „La Dolce Vita” (Słodkie życie) zażywała tu nocnej kąpieli. Ta słynna scena znalazła kilku naśladowców, ale jest to surowo zabronione i karane. Polecam jednakże odwiedzić to miejsce nie tylko w ciągu dnia, ale także późnym wieczorem, żeby zobaczyć je w sztucznym świetle.
Warto przy okazji pamiętać o wrzuceniu do fontanny monety (stojąc do niej tyłem), gdyż podobno gwarantuje to powrót do Wiecznego Miasta. To oczywiście już tak pół serio, bowiem jednego razu zauważyliśmy kilku „obywateli” którzy takie monety wydobywali po czym ekspresowo znikali w tłumie turystów…

Patrząc na otaczający tłum obserwatorów odnoszę wrażenie, że równie obowiązkowy jak wrzucenie monety jest zakup lodów w jednej gelaterii znajdujących się w pobliżu. Idąc za radą znajomych wybieramy lokal znajdujący się po lewej stronie placu. Okazuje się to strzałem w dziesiątkę, gdyż lody są rewelacyjne! Znajduję skrawek wolnego miejsca z widokiem na fontannę i ekspresowo zjadam ogromne dwie kulki przepysznych lodów o smaku tiramisu i limoncello. Pycha! O wrzuceniu monety kompletnie zapominam…

Rzym

Plac na ruinach stadionu

Wśród wąskich uliczek starego miasta, pomiędzy Tybrem a via del Corso mieści się kolejny znany plac – Piazza Navona.

Plac został zbudowany na ruinach stadionu Domicjana z końca I w. Odbywały się na nim głównie wyścigi rydwanów, a w średniowieczu stadion pełnił funkcję ogromnego targu. Obecnie w okresie Świąt Bożego Narodzenia rozkładane są tutaj kramy ze słodyczami i upominkami, zaś na co dzień spotkać można malarzy i rysowników sprzedających swoje prace.

Najokazalszym budynkiem na placu jest Palazzo Pamphij, w którym mieści się Ambasada Brazylii. Ponad to znajduje się kilka kościołów i fontanny, z których najbardziej okazałą jest Fontanna Czterech Rzek (Fontana dei Quattro Fiumi) wzniesiona w latach 1650-51. Nad dość dużym basenem wznosi się fantazyjnie ozdobiona skała, na której stoją posągi z białego marmuru przedstawiające muskularnych mężczyzn symbolizujących cztery rzeki: Nil, Ganges, Dunaj i Rio de la Plata oraz cztery znane wówczas kontynenty: Afrykę, Azję, Europę i Amerykę.
Z groty wypływa osiem strumieni wody, skrząc się i migocząc w słońcu. Nad całą tą kompozycją króluje wysoki obelisk. Ozdobami fontanny są też elementy fauny i flory: koń, lew, krokodyl oraz palma, a na szczycie gołąb z brązu z gałązką oliwną.

Rzym

Rzym

Kwiatowy targ pełen przysmaków

Nieopodal Piazza Navona znajduje się inny znany plac – Campo dei Fiori, ale tym razem celem naszej wizyty nie jest żadna słynna fontanna, ale targowisko pełne włoskich przysmaków.
Na środku placu znajduje się statua z brązu upamiętniająca śmierć Giordano Bruno, który w 1600 roku został tu spalony na stosie. Dominikanin i humanista został posądzony o herezje i skazany na śmierć między innymi dlatego, że głosił za Kopernikiem i Galileuszem, że Ziemia krąży wokół Słońca, a nie odwrotnie.
Nazwa Campo dei Fiori oznacza w wolnym tłumaczeniu „plac kwiatowy”. Dawniej odbywały się tutaj publiczne egzekucje, turnieje i zgromadzenia, a od połowy XIX w. znajduje się na nim popularny targ.
Na stoiskach można kupić świeże i suszone owoce i warzywa, sery, ryby, mięso, przyprawy. Dorodne karczochy, cytrusy wyglądające jak ledwo co zerwane z drzewa, rozmaite rodzaje oliwy, makarony o oryginalnych kształtach i kolorach sprawiają, że ciężko mi oderwać wzrok.
Wokół placu znajdują się także piekarnie i sklepy z popularnymi włoskimi produktami i alkoholami wśród których najbardziej rzucają się w oczy żółte butelki o różnej wielkości i kształcie wypełnione limoncello.

Rzym

Rzym

Rzym

Rzym

Rzym

Rzym

Rzym

Świątynia wszystkich Bogów

Z Campo dei Fiori docieramy na kolejny plac w centrum Rzymu – Piazza della Rotonda, na którym znajduje się Panteon.

Panteon powstał za czasów panowania cesarza Hadriana jako świątynia pogańska poświęcona wszystkim bogom (łac. Pan – wszystko, Teos – bóg).
Budynek jest przykładem doskonałości i harmonii architektury starożytnej. Zbudowano go na planie koła, a jego wysokość równa jest jego średnicy. Ciekawym rozwiązaniem jest oświetlenie, gdyż jedynym źródłem światła jest otwór w kopule – tzw. oko (oculus) – o średnicy 9 m, co zapewnia ciekawe efekty wizualne. Otwór nie jest przykryty, dlatego też marmurowa posadzka Panteonu jest wklęsła i posiada specjalne żłobienia, co pozwala na odpływ wody deszczowej wpadającej do środka.
Wejście do budynku otwiera portyk, a na jego fasadzie znajduje się napis mówiący o powstaniu Panteonu, który informuje, że pierwszym pomysłodawcą i konstruktorem budowli był rzymski konsul Marek Agrypa (Cesarz Hadrian dokonał przebudowy).

W VII wieku budowla została przekształcona na kościół katolicki pw. Matki Boskiej i Męczenników (Santa Maria ad Martyres). Jest to więc jeden z przykładów zabytków służących niegdyś kultowi pogańskiemu, które zostały zaadoptowane na świątynię chrześcijańską.
We wnętrzu znajdują się kapliczki i grobowce z ołtarzami. W murze u podstawy kopuły wykute są nisze przeznaczone na posągi. Większość z nich zajmują grobowce królów oraz wielkich osobistości Rzymu.

Rzym

Rzym

Rzym

Włoski spór o najlepszą kawę na świecie

Każdy miłośnik kawy przybywający do Wiecznego Miasta powinien odwiedzić pewne dwa bary znajdujące się nieopodal Panteonu.
Wyjątkowość tych dwóch lokali polega na tym, że konkurują one ze sobą o najlepszą kawę w mieście (a może i na świecie), a walka ta jest brutalna i dobrze znana od dawna.

Rywalizacja dotyczy Tazza D’Oro Coffee oraz Sant’Eustachio Il Caffe. Oba lokale szczycą się najlepszą jakością składników oraz sposobem przygotowania uwzględniającym odpowiednie palenie ziaren kawy, stosowaniem wody o odpowiedniej zawartości minerałów oraz temperaturze itp. Opinie dotyczące obu kawowych przybytków jakie można znaleźć w Internecie są dość zbliżone podobnie jak liczba zagorzałych fanów każdego z nich.

Ponieważ kocham kawę nie mogę odmówić sobie odwiedzenia obydwu miejsc i poddania własnej ocenie serwowanych w nich napojów….

Szczegóły w relacji: Rzymski spór o najlepszą kawę na świecie

Spacer wzdłuż Tybru i najładniejsza dzielnica

Po dniu wypełnionym intensywnym zwiedzaniem przyda się odrobina ucieczki od zatłoczonych i hałaśliwych ulic i placów. W tym celu wybieramy się na spacer nabrzeżem rzeki Tyber jednocześnie podziwiając Rzym z trochę innej perspektywy.
Jednym z licznych mostów prowadzących na zachodni brzeg rzeki docieramy do uroczej dzielnicy Trastevere (Zatybrze).
W czasach starożytnych okolicę tą zamieszkiwali Żydzi i Syryjczycy, a później biedota. Pierwotnie Zatybrze nie było częścią Rzymu, dlatego ma wyraźnie inną atmosferę i inne proporcje między turystami i miejscowymi niż reszta miasta. Podobno aktualnie dzielnica stoi w obliczu poważnych przeobrażeń, a zamożni Włosi i cudzoziemcy powoli zmieniają jej charakter. Błąkając się po Zatybrzu odczuwam radość z odkrywania detali – pięknych tarasów i balkonów wypełnionych kwiatami, kamienic porośniętych bluszczem.

Rzym

Rome

Rome

Rome

Rome

Rome

Rome

Rome

Rome

Rome

Rome

Rzym

Rzym

Bruschetta, spagetti, pizza i.. flaczki po rzymsku

Spacerując po Zatybrzu nabieramy ochoty na włoski posiłek. Na ulicy Via Lungaretta znajdujemy restaurację o nazwie Carlo Menta, o której co nieco słyszeliśmy przed wyjazdem.
O popularności lokalu z pewnością może świadczyć przyjemna lokalizacja, rozsądne ceny (pizzę zjemy już od 3 EUR, spagetti od 5 EUR) oraz obecność w przewodniku Lonely Planet, ale tego dowiedzieliśmy się po fakcie. Na zewnątrz ciężko znaleźć wolne miejsce, ale na szczęście w środku znajdują się dwie spore sale, w których jest jeszcze kilka wolnych stolików. Wystrój jest przyjemny, a atmosfera niezobowiązująca i dość luźna – mimo kieliszków na stole, materiałowych serwetek i elegancko ubranej obsługi
Na początek posilam się przystawką – bruschettą z pomidorami i rucolą oraz w mniej popularnej wersji – z szynką parmeńską. Dodatkowo na stole lądują przyprawy, oliwa z oliwek oraz kilka kromek pieczywa.
Na główne danie zamawiam pizzę capriciosa. Słowo „capricciosa” oznacza „kapryśna”…dlatego pizza ta w swoim składzie nie ma na stałe określonych składników.
W efekcie otrzymuję dużą i bardzo cienką (taką jak lubię) pizzę ze składnikami takimi jak: pieczarki, szybka parmeńska, czarne oliwki, połówka jajka (poza standardowymi typu ser i sos pomidorowy). Dodatki są super, ale muszę przyznać, że samo ciasto nie okazuje się najlepszym jakie dotychczas jadłam (bardziej smakuje mi w mojej ulubionej warszawskiej pizzerii…).

Kolejnego dnia ponownie odwiedzamy restaurację Carlo Menta, ale tym razem próbuję dań typowych dla kuchni rzymskiej. Wybór pada na spaghetti alla carbonara (z boczkiem, jajkiem i serem pecorino), które okazuje się przepyszne, mocno doprawione pieprzem i nie tak tłuste jak się obawiałam. Na drugie danie zamawiam trippa alla romana (flaczki w sosie pomidorowym z rzymską miętą i serem pecorino) – mimo, że nie jestem miłośniczką tego dania. Najgorzej jest z wyglądem i konsystencją, ale sam smak okazuje się całkiem znośny Zagryzając pieczywem zjadam połowę, a resztę oddaję Małżonkowi, który na szczęście zupełnie sobie z tego powodu nie narzeka. W ramach zamiany otrzymuję grillowaną mozarellę z szynką parmeńską, którą z przyjemnością zabijam smak flaczków.

Carbonara

Restauracja Carlo Menta w dzielnicy Trastevere (Zatybrze)

Carbonara

Grillowana mozarella z szynką parmeńską

Carbonara

Trippa alla romana czyli flaczki po rzymsku

Carbonara

Spaghetti alla carbonara

Opalanie na wyspie

Po obfitym posiłku i pysznym włoskim winie nadchodzi pora na odrobinę relaksu.
Na szczęście idealne miejsce na popołudniowy odpoczynek znajduje się nieopodal, na środku Tybru, a konkretnie na jedynej rzymskiej wyspie – Isola Tiberina. Dwa mosty łączące Isola Tiberina ze stałym lądem należą do najstarszych wciąż używanych budowli w Rzymie.

Spacerując po wyspie można dostrzec także znakomicie zachowany fragment (jeden łuk) najstarszego kamiennego mostu rzymskiego zwanego Ponte Rotto (Zerwany Most). Wybudowany w II w. p.n.e. był pierwszym mostem w Wiecznym Mieście i niemal od samego początku skazany był na niepowodzenie w walce z wodami Tybru.

Pośrodku wyspy znajduje się San Bartolomeo all’Isola (Bazylika św. Bartłomieja), zbudowana na ruinach starożytnej świątyni Eskulapa, a obok niej położony jest szpital prowadzony przez Zakonników.
Mury otaczające bazylikę są miejscem, gdzie można przyjąć wygodną pozycję i zażyć odrobiny słońca. Idąc za przykładem innych „plażowiczów” opieram się o mury budynku i rozpoczynam blogi relaks. Pyszne spaghetti, włoskie wino i odpoczynek z widokiem na wody Tybru to idealny scenariusz po kilku godzinach zwiedzania Wiecznego Miasta.

Rzym

Rzym

Dolce vita

Mówi się, że prowadzą do niego wszystkie drogi, jak również, że jest największym muzeum świata na świeżym powietrzu. Rzeczywiście jest w tym dużo prawdy, gdyż spacerując uliczkami Rzymu co krok spotyka się ślady starożytności. Rzym zwany Wiecznym Miastem był dawniej niepokonanym centrum świata starożytnego, miastem, który przetrwał wiele wojen i najazdów.
Dzisiaj jest hałaśliwy i zakorkowany, ale poza tłumem turystów łatwo dostrzec tutaj prawdziwe, codzienne życie jego mieszkańców.
Chociaż sama się sobie dziwię, to jeszcze przed powrotem do Polski obmyślam w głowie plan kolejnego rzymskiego weekendu. Rano cappuccino e cornetto w pobliskim barze. Później przechadzka ulicami miasta, kontemplowanie starożytnych zabytki, wizyta na Zatybrzu, obiad złożony z carbonary popitej czerwonym winem, kawa w Sant’Eustachio Il Caffe, lody obok fontanny di Trevi. Pod wieczór relaks nad Tybrem i wsłuchiwanie się w dźwięki miasta… Czego więcej trzeba, aby poczuć smak dolce vita?

15 Comments

  1. Krecia
    24 marca 2013

    Super relacja i piękne zdjęcia. Dziękuje za przypomnienie mojej własnej wycieczki po Rzymie:) Bardzo miła strona, będę tu zaglądać:)

    Odpowiedz
    1. Marta
      26 marca 2013

      Witam, dziękuję za miłe słowa i zapraszam do odwiedzin

      Odpowiedz
  2. peregrino
    25 marca 2013

    Marta ale podarowałaś na wspaniałą relację .. zdjęcia są po prostu fantastyczne .. fajnie z tym cappuccino tylko o poranku :^) i śniadaniu w biegu .. tak właśnie to pamiętam z moich studiów we Włoszech (przez rok dawno temu)
    .. i bardzo się ucieszyłem, że wspomniałaś o Giordano Bruno jego poglądy o wszechświecie i różnorodoności wiary przyniosły mu śmnierć z rąk Inkwizycji i niestety do dziś instytucja kościelna za to nie przeprosiła .. a postać Bruno pozostała bliska wszytkim liberałom

    .. kiedy byłem w Rzymie chodziłem po raz pierwszy to miałem taką Rzymską wersję (oryginalnie z Florencji) syndromu Stendhala :^) .. szukałem miejsc z ‚Rzymskich Wakacji’ no i oczywiście La Bocca della Verita :^)

    http://www.youtube.com/watch?v=6af1dAc9rXo

    pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
    1. Marta
      26 marca 2013

      Rzeczywiście spacerując po Rzymie można doświadczyć swego rodzaju syndromu Stendhala
      „Rzymskich Wakacji” nie oglądałam, więc dziękuję za polecenie kolejnego filmu.
      Podczas następnej wizyty również poszukam La Bocca della Verità

      Odpowiedz
  3. Renata Pawlowska
    1 kwietnia 2013

    Syndrom Stendhala czy nie dla mnie Rzym to nie miasto-muzeum,… niech mówią o nim, co chcą – dla mnie to najpiękniejsze miasto na świecie.
    Pozdrawiam
    Kalejdoskop Renaty

    Odpowiedz
  4. Ajka
    5 kwietnia 2013

    Po powrocie z Rzymu miasto średnio mi się podobało. Ale im dłużej od powrotu tym podoba mi się bardziej

    Odpowiedz
    1. Marta
      8 kwietnia 2013

      Często tak jest, że dopiero po powrocie do domu potrafimy docenić urok innych miejsc, bo nabieramy wówczas dystansu. Miałam tak ostatnio po wizycie w Oslo

      Odpowiedz
  5. Natalia
    10 sierpnia 2013

    Ach, Wieczne Miasto było pierwszym miejscem we Włoszech, które zobaczyłam. Miałam wtedy 16 lat i do dziś pamiętam, jak silne emocje we mnie wzbudziło. Piękne zdjęcia, zastanawiam się, w jakim miesiącu byliście? Sądząc po drzewach – późna jesień, lub wczesna wiosna, ale pogoda była wspaniała!

    Odpowiedz
    1. Marta
      10 sierpnia 2013

      Pierwszym miejscem, które ja odwiedziłam we Włoszech było akurat Bergamo, ale mimo, że to małe miasteczko to zauroczyło mnie niesamowicie.
      W Rzymie byliśmy w lutym, ale tak jak zauważyłaś pogoda była idealna, a turystów z pewnością mniej niż w miesiącach letnich.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Odpowiedz
  6. Iwona
    2 stycznia 2014

    Marto na twój blog trafiłam parę dni temu i muszę ci napisać,że jestem zachwycona twoimi wpisami i zdjęciami:) Zaczytuję się póki co w wpisach związanych z Włochami i właśnie dotarłam do Rzymu, który odwiedziłam w październiku 2013 roku:) Przyznam szczerze,że to miasto nie było w moich wyjazdowych planach, gdyż początkowo miałam pojechać do Toskanii, która parę lat temu skradła mi serce:) Rzym jednak zaskoczył mnie bardzo pozytywnie i utwierdził w tym,że gdybym miała gdzieś zamieszkać poza Polską to we Włoszech w szczególności ze względu na włoską kuchnię:) Tak jak Ty jadałam w Carlo Menta i byłam bardzo zadowolona, mnie i moim towarzyszkom podróży przypadła szczególnie do gustu Pizza BU BU (jesteśmy fankami rukoli:)) i gnocchi z owocami morza:)już nie mogę doczekać się kolejnej wizyty we Włoszech:)

    Odpowiedz
    1. Marta
      2 stycznia 2014

      Iwono, Bardzo dziękuję za miłe słowa
      Ja również chciałabym chociaż przez jakiś czas pomieszkać we Włoszech. To kraj, który uwrażliwia, relaksuje i otwiera serce…
      Moje marzenie to wybrać się kiedyś do Toskanii, zaś do Rzymu również chciałabym wrócić i z pewnością wybiorę się ponownie do lokalu Carlo Menta. Chętnie zamówię wówczas dania, które polecasz
      Pozdrawiam.

      Odpowiedz
      1. Iwona
        2 stycznia 2014

        Toskanię jak najbardziej polecam:) Zanim ją odwiedziłam przeczytałam parę książek o tym regionie i szczerze przyznam,że rzeczywistość mnie nie rozczarowała,ale jeszcze bardziej zachwyciła. Obok Florencji polecam miasteczko Lucca:)
        Chciałam Cię jeszcze zapytać skąd czerpiesz ciekawostki np. dotyczące pochodzenia pizzy margarity czy spaghetti alla carbonara itd.

        Odpowiedz
        1. Marta
          3 stycznia 2014

          Ja książki o Włoszech pochłaniam nałogowo – szczególnie te nawiązujące do miejscowej kuchni
          Do Florencji już ostatnio prawie bym się wybrała, ale ostatecznie postanowiłam zostawić to na nieco późniejszy termin. Poza Toskanią kusi mnie jezioro Como…
          Ciekawostki najczęściej czerpię z książek i Internetu. Staram się, aby źródła były sprawdzone, czyli wybieram publikacje takich autorów, którzy mieszkają w danym kraju albo mają dużą wiedzę na temat danego miejsca, kuchni…
          O pochodzeniu margherity przeczytałam po raz pierwszy w książce Piotra Kraśko („Włochy. Świat według reportera”), a potem weryfikowałam to w innych źródłach. W przypadku spaghetti podobnie – najpierw książka (niestety nie pamiętam teraz, która dokładnie), a potem weryfikacja itp.

          Odpowiedz
  7. dorota
    31 marca 2014

    Pani Marto,

    Relacja rzymska jest pięknie napisana i piękne sfotografowana. Do zaczytania… Dla mnie była na tyle sugestywna, iż przeważyła o moim wyjeździe do Rzymu. Spędziłam w tym mieście niedawno bardzo udany weekend. Miasto mnie zauroczyło, więc muszę do Rzymu, tak jak do innych rejonów słonecznej Italii wybrać się ponownie:)

    Dziękuję za zamieszczone przez panią historię.

    Serdecznie pozdrawiam czekając na kolejne.

    Dorota

    Odpowiedz
    1. Marta
      2 kwietnia 2014

      Bardzo się cieszę, że zachęciłam tak bardzo do wyjazdu do Rzymu – szczególnie, że był udany
      Ja również nie mogę się doczekać kolejnej wizyty w Wiecznym Mieście.

      Pozdrawiam serdecznie!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *