Bergamo
Średniowieczny ogród na wzgórzu.

BergamoDo Bergamo przyjechaliśmy dla przyjemnych spcerów po meandrach starych ulic, chwil odpoczynku w ogrodach, pięknych widoków, jak również (a może przede wszystkim) dla włoskiej kuchni…

Decydując się na lot tanimi liniami trzeba być przygotowanym na pewnie niedogodności (na przykład brak przydzielonego miejsca w samolocie i walkę o jedno z niewygodnych siedzeń ;). Dodatkowo w przypadku niektórych lokalizacji ląduje się „na zadupiach” czyli na lotniskach znacznie oddalonych od docelowego miejsca podróży. W zależności od punktu widzenia (lub siedzenia ;)) fakt ten można zaliczyć do wad lub zalet. To teoretyczne utrudnienie może być mianowicie okazją do poznania mniejszych, spokojniejszych miasteczek, które niejednokrotnie potrafią pozytywnie zaskoczyć. Podobnie jest z włoskim lotniskiem Bergamo Orio al Serio, które jest popularnym portem dla samolotów tanich linii – głównie Ryanair. Wielu przyjezdnych traktuje je tylko jako kolejne miejsce przesiadki albo jedzie prosto do głównego celu podróży – na przykład Mediolanu. Tymczasem nieopodal lotniska znajduje się klimatyczne Bergamo, które naprawdę zasługuje na odwiedzenie.

Czytaj dalej

Orecchiette con broccoli

Orecchiette con broccoliMakaron z brokulami i „Vespaniała podróż kulinarna”

Skończyłam właśnie czytać książkę „Apetyt na Italię”, a jest to jedna z tych lektur, która sprawiają, że ma się cały czas nieodpartą ochotę na gotowanie i jedzenie

Matthew Fort, brytyjski pisarz i krytyk kulinarny, opisuje w swojej książce podróż kultowym włoskim skuterkiem Vespa przez Italię – z południa na północ, z Kalabrii aż do Turynu.
Po drodze autor odkrywa kolejne tajniki włoskiej kuchni i kosztuje potraw charakterystycznych dla poszczególnych regionów.

Fort opisuje swoje kulinarne doświadczenia i przybliża historię pochodzenia kolejnych potraw. Poza dawką smakowitych opowieści, na końcu każdego rozdziału znajduje się kilka przepisów (w sumie książka zawiera prawie 60 tajnych włoskich receptur).

Podczas podróży po regionie Apulla (na południu Włoch) autor zapoznaje się z charakterystycznym dla tej części kraju rodzajem makaronu domowej roboty – orecchiette – posiadającym oryginalny kształt, który przypomina małe ucha. W języku włoskim ‘orecchio’ oznacza właśnie ucho, a przyrostek ‘etto’ oznacza „mały”.
Czytaj dalej

Bolonia. Romantyczny spacer pod arkadami.

Bolonia

Dziesiątki eleganckich sklepów, restauracji, trattorii, osterii, kiosków tabacchi zlokalizowanych w starych kamienicach, wśród wąskich, brukowanych uliczek, a wszystko skryte pod kilkudziesięcioma kilometrami arkad, które sprawiają wrażenie ciągnących się w nieskończoność. Pozytywne wrażenie.

Jest sobota, początek przedłużonego (dla nas) weekendu – trzech dni, w trakcie których planuję niespiesznie włóczyć się po Bolonii – mieście mających wiele przydomków i symboli, nazywanym czasem miastem arkad, dwóch wież, jak również tłustym, czerwonym

Czytaj dalej

Trofie al pesto

Trofie al pestoPo powrocie z Bolonii nie mogę się uwolnić od ciągłej ochoty przyrządzania i konsumowania włoskich dań oraz urozmaicania każdego posiłku dodatkami takimi jak oliwa, oct balsamiczny czy parmezan

Bardzo do gustu przypadła mi także struktura tradycyjnego włoskiego posiłku, na który składają się kolejno: antipasto (przystawka), pasty (danie mączne, zupa), główne danie (ryba, mięso) i oczywiście deser (np. lody, panna cotta albo tiramisu).

Pisałam już o pewnej przystawce – carpaccio z rukulą i pomidorami (Carpaccio di rucola), którą podpatrzyłam w jednej z bolońskich restauracji. Teraz pora na pastę, która również zasmakowała mi podczas wspomnianej wizyty.
Zamiast słynnego ragu alla bolognese (mięsny sos zwany potocznie bolońskim) preferuję pasty wegetariańskie – takie jak danie „Trofie al pesto” wychodzące się z zachodniej części Włoch, a konkretnie regionu Liguria.
Czytaj dalej

Carpaccio di rucola e pomodori

Carpaccio di rucola e pomodoriOd powrotu z Bolonii żyję wspomnieniami włoskich smaków (w tym najlepszego pesto, fantastycznych czarnych oliwek, grissini, włoskiego wina, serów, a także warzyw i owoców niedostępnych u nas o tej porze roku – a czasem i w ogóle – na pierwszym lepszym straganie), obrazów, dżwięków, niezwykłych doznań zmysłowych, romantycznych spacerów pod arkadami i po wąskich, brukowanych uliczkach.

Minęło kilka dni od powrotu, a tymczasem w mojej kuchni wciąż królują włoskie posiłki i dodatki. Odwiedzam włoskie delikatesy, zainspirowana bolońską kuchnią próbuję odtworzyć nowe smaki. Wszystko to, aby zachować wspomnienia z tego krótkiego urlopu na dłużej.

Posiłki również staramy się spożywać po włosku, spokojnie celebrując każdy kęs i popijając kieliszkiem wina (najepiej włoskiego :). W tle sączy się Ludovico Einaudi na zmianę z Lacuna Coil.

W międzyczasie pochłaniam też kolejne książki… „Dolce vita po polsku” Anny J. Dudek już za mną, „Smaki północnej Italii” Marleny de Blasi w toku, zaś „Apetyt na Italię” Matthew Forta już czeka na półce. Wspomniana literatura dostarcza wielu inspiracji nie tylko w temacie włoskiej kuchni, ale również najzwyczajniej stylu życia. Utwierdzam się w przekonaniu, że na północ Włoch będę chciała wrócić czym prędzej i z pewnością na trochę dłużej…
Czytaj dalej

Włoskie objęcia o poranku czyli ciasteczka Abbracci

Włoskie ciasteczka AbbracciW jeden z tegorocznych kwietniowych weekendów wybrałam się na krótki wypad do włoskiego miasteczka Bergamo.

Poza zwiedzaniem tego klimatycznego miejsca, fotografowaniem wąskich uliczek i starych kamienic, miałam nadzieję na skosztowanie kilku włoskich specjałów.
Udało się zrealizować każdy z tych celów, a dodatkowo wróciłam z kilkoma nowymi inspiracjami kulinarnymi.

Kilka dni później, podczas tegorocznej majówki urządziłam w domu małą piekarnię

W przerwach między korzystaniem ze słońca, wiosennych wycieczek rowerowych i spacerów, eksperymentowałam z różnymi wersjami ciasta do pizzy oraz (w ramach deseru) piekąc ciasteczka, które „chodziły za mną” od powrotu z Bergamo i przywołują miłe wspomnienia. Opis zmagań z pizzą zapewne się pojawi, jak osiągnę satysfakcjonujące mnie rezultaty, natomiast dziś zamieszczam kilka słów o wspomnianych łakociach.

Ciasteczkami Abbracci poczęstowała nas właścicielka B&B, w którym się zatrzymaliśmy. Zajadałam się nimi na śniadanie, maczając je w filiżance porannej kawy. Spodobał mi się nie tylko ich smak, ale również wygląd. Okrągły kształt utworzony jest z dwukolorowych półksiężyców, które splatają się ze sobą w namiętnym uścisku Wyglądają po prostu romantycznie – tak samo jak wąskie uliczki Bergamo, pełne starych kamienic z urokliwymi balkonami i okiennicami. Abbracci po włosku oznacza uścisk lub objęcie.
Same ciasteczka zaś są chrupiącym połączeniem waniliowego i czekoladowego smaku.
Czytaj dalej