Tokio. Pierwsze obrazki z Japonii.

Tokio - Japonia

Po powrocie z Kraju Kwitnącej Wiśni przyszła pora na krótkie podsumowanie.
Tokio dostarczyło nam całej masy wrażeń i choć sami problemów ze snem nie mieliśmy to jednak zupełnie już nas nie dziwi, że stolica Japonii może powodować bezsenność.

Odwiedziliśmy wiele z najważniejszych dzielnic oraz miejsc np. Asakusę, w której można poczuć i zobaczyć dawną Japonię (niestety już w lekko skormercjalizowanej wersji), park Ueno, elegancką Ginzę, Akihabarę z gigantycznym sklepem oferującym wszelkiej maści elektronikę, Shibuyę ze słynnym, zatłoczonym skrzyżowaniem czy też młodzieżową i ekstrawagancką Harajuku.

Nocną panoramę miasta podziwialiśmy z Tokyo Tower, a widoki za dnia oglądaliśmy z budynku Tokyo Metropolitan Government Office.

Odwiedziliśmy również dwie miejscowości pod Tokio – Nikkō oraz Kamakura.

Lokalne przysmaki przerosły nasze oczekiwania.
Próbowaliśmy sushi w różnych lokalach oraz zestawów dostępnych w sklepach. Oczywiście każde było bez porównania lepsze od tego, które mieliśmy okazję jeść w Polsce – choćby z powodu jego świeżości, jakości oraz różnorodności, bo u nas wszystko kręci się wokół łososia i tuńczyka, a tutaj ile kawałków sushi tyle rodzajów ryb… Jedliśmy też wiele innych, bardziej oryginalnych dań – na przykład ośmionicę w cieście (Takoyaki), japońskiego placka (Okonomiyaki), świetnie przyprawioną wołowinę i kilka ryb, o których wcześniej nawet nie mieliśmy pojęcia.

Czasem z lekkimi obawami zamawialiśmy coś w ciemno (gdy menu było tylko po japońsku i bez obrazków), ale wszystko okazywało się przepyszne! Jeszcze bardziej niż dotychczas polubiłam zieloną herbatę oraz wszelkie słodkości o jej smaku – ciastka, czekoladę, lody… Rozkoszą dla zmysłów była wizyta na targu Tsukiji, na którym zrobiłam interesujące zakupy m. in. w postaci pysznych, suszonych krewetek.

Obserwowanie Japończyków oraz kilka zabawnych sytuacji udowodniło nam, że jest to niezwykle pomocny, uprzejmy, ale jednocześnie zamknięty w sobie naród. Ilość niekończących się ukłonów i podziękowań przekraczała nasze europejskie wyobrażenie.
Wróciliśmy z lekkim uczuciem niedosytu i nadzieją jak najszybszego powrotu (najlepiej na dłużej) do Japonii.

Bardziej szczegółowa relacja, kolejne zdjęcia oraz nowe japońskie przepisy już wkrótce!

Japonia
Metro tokijskie z siecią trzynastu linii tylko z pozoru wydaje się skomplikowane.

Japonia

Japonia

Dzielnica Shibuya i jedno z najbardziej zatłoczonych skrzyżowań na świecie.

Japonia

Barwne, fascynujące ulice Tokio…

Japonia

Nieopodal Tokyo Metropolitan Government Building (Tokyo City Hall).

Japonia

Japonia

Japonia
Japońskie świątynie zarówno buddyjskie jak i sintoistyczne zachwycają architekturą, kolorami i przede wszystkim wyjątkową atmosferą…

Japonia
Beczki wypełnione sake – japońskim trunkiem produkowanym z ryżu.

Japonia
Jezioro Chūzenji w Parku Narodowym Nikkō w prefekturze Tochigi.

Japonia
Kamakura – miasto położone 50 km od Tokio w prefekturze Kanagawa.

Japonia

Wizyta na targu rybnym Tsukiji to okazja do degustacji i zakupów…

Japonia
Jedne ze smakołyków na targu rybnym Tsukiji.

Japonia

Lody z zielonej herbaty z dodatkiem ciasteczek i orzechów – jedne z wielu pysznych, japońskich, zielonych słodkości.

Japonia
Wołowina w sosie teriyaki najlepiej smakowała popijana japońską whisky…

Japonia

Japonia
Nigiri-zushi to najpopularniejszy rodzaj sushi w Japonii. Jego jakość, świeżość, jak również cena była bardzo miłym zaskoczeniem.

Japonia
Okonomiyaki – japoński placek z różnymi składnikami, pieczony na rozgrzanej blasze.

Japonia
Panorama Tokio z Tokyo Tower.

Japonia
Wizyta na wyspie Odaiba, podziwianie nocnej panoramy miasta oraz Rainbow Bridge to idealne zakończenie wizyty w Tokio.

42 Comments

  1. Ajka
    4 czerwca 2013

    Zjadłabym najchętniej te lody Ale reszta przysmaków chyba jest nie z mojej bajki smakowej..

    Odpowiedz
    1. Marta
      5 czerwca 2013

      Przyznam Ci, że miałam wątpliwości, czy wszystko będzie mi smakowało. Było wiele dań czy produktów, które wyglądały naprawdę mało zachęcająco, ale w smaku okazywały się przepyszne…

      Odpowiedz
  2. Lena
    4 czerwca 2013

    Wspaniałe zdjęcia, niesamowita podróż, fascynujący kraj. Z niecierpliwością czekam na kolejne relacje i przepisy.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Lena
    Ps. Czytałaś „Japońskich wachlarz” Joanny Bator?

    Odpowiedz
    1. Marta
      5 czerwca 2013

      Super Postaram się jak najszybciej umieścić relację i więcej zdjęć.
      „Japoński wachlarz” miałam w planach przeczytać przed wyjazdem, ale nie starczyło mi czasu, gdyż w kolejce było jeszcze kilka innych książek o Japonii… Z pewnością nadrobię to jak tylko skończę książkę Pawła Musiałowskiego „Japonia oczami fana” (polecam!)

      Odpowiedz
  3. Magda
    4 czerwca 2013

    Super! Piękne zjęcia. Czekam na więcej I sama odliczam dni do naszego wyjazdu (jeszcze tylko 11!). Udało mi się już załatwić hosta przez Couchsurfing w Ueno, a na resztę odpowiedzi nadal czekam.

    Kamakura i Nikko też są w moich planach Również czekam niecierpiwie na okonomiyaki. Zamierzam spróbować zarówno w stylu Kansai i Hiroszima.

    Odpowiedz
    1. Marta
      5 czerwca 2013

      Ja czekam niecierpliwie na Twoje wrażenia, zdjęcia i relację po powrocie!
      Fajnie, że zdecydowałaś się na couchsurfing – pewnie dostarczy Ci to dodatkowych, ciekawych emocji

      Polecam szczególnie Nikkō – koniecznie na cały dzień albo nawet dwa, bo to bardzo przyjemne, górskie miasteczko.

      Okonomiyaki było przepyszne (próbowałam trzech z różnymi składnikami). Jeśli lubisz mięsko to polecam również wołowinę z warzywami („gyuniku itame”) albo z sosem teriyaki („gyuniku teriyaki”)

      Odpowiedz
  4. Maciek
    4 czerwca 2013

    Super! Japonia to miejsce za którym będę tęsknił w zimowe wieczory. Ciesze się, że wróciłaś pełna nowych wrażeń i pozytywnej energii

    Odpowiedz
    1. Marta
      5 czerwca 2013

      Ja już tęsknię… I wcale się nie cieszę, że już wróciłam

      Odpowiedz
  5. Aga
    4 czerwca 2013

    Niesamowicie to wszystko wygląda, rewelacyjne widoki z miasta nie wspominając o jedzonku;) Może kiedyś będzie mi dane spróbować takie najprawdziwsze z prawdziwych sushi;)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    1. Marta
      5 czerwca 2013

      W takim razie po powrocie z Chin powinnaś planować wyjazd do Japonii
      Ciekawa jestem też, czy zasmakuje Tobie chińskie jedzonko…

      Odpowiedz
      1. Aga
        5 czerwca 2013

        Chiny wygrały pojedynek z Japonią w tym roku ale marzę o tym, żeby do Japonii też kiedyś dotrzeć. A chińskie jedzonko… nie ma opcji żeby nie zasmakowało. Mam zamiar próbować wszystkiego co się da:))) (apteczka spora, więc mam nadzieję będzie OK;-)

        Odpowiedz
        1. Marta
          5 czerwca 2013

          Bardzo słuszne podejście z próbowaniem wszystkiego :))
          Życzę Ci, abyś skosztowała jak najwięcej i oby miało to wyłącznie pozytywny wpływ zarówno na kubki smakowe, jak i na samopoczucie

          Odpowiedz
          1. Aga
            5 czerwca 2013

            Dzięki bardzo

  6. AnnaA-G
    5 czerwca 2013

    Marto, świetnie czyta się Twojego bloga. Nie mówiąc już o cudownych zdjęciach. Ujęcia są cudowne. Obserwuję Twojego bloga od jakiegoś czasu i będę czekać na więcej relacji z podróży:) pozdrawiam Ania

    Odpowiedz
    1. Marta
      5 czerwca 2013

      Bardzo mi miło. Zapraszam!

      Odpowiedz
  7. peregrino
    5 czerwca 2013

    przepiękne zdjęcia .. cieszę, że wróciliście szczęśliwie .. fajnie, że jesteś .. serdeczne pozdrowienia :^)

    Odpowiedz
    1. Marta
      5 czerwca 2013

      Dzięki za miłe powitanie! Pozdrawiam serdecznie.

      Odpowiedz
      1. peregrino
        5 czerwca 2013

        wspaniale, że pojechaliście do Nikko .. słyszałem z opowiadań wiele dobrego .. na pewno dodam do planów na Tokio na przyszłość ..

        muszę przyznać, że bardzo mnie ciągnie na Shikoku gdzie jest dużo mniej nowocześnie .. pielgrzymka do 88 świątyń bardzo na mnie działa :^) http://en.wikipedia.org/wiki/Shikoku_Pilgrimage

        ale fajnie z tym kłanianiem się hihi .. oj tak .. na pewno zauważyliście, że jeśli co się komuś podaje/odbiera w Japoni do ręki to trzymając z szacunkiem w dwóch dłoniach …
        ktoś mi opowiadał zabawną historię o biznesmanie ze Stanów który odebrał wizytówkę kogoś ważnego u klienta jedną reką a drigą w kieszeni (typowe w Stanach) no cała sprzedaż projektu po tym ‚padła’ :^))

        Odpowiedz
        1. Marta
          6 czerwca 2013

          Shikoku rzeczywiście robi wrażenie, a ilość świątyń jest imponująca. Również bym się tam chętnie wybrała w przyszłości.
          O ile dobrze pamiętam to o tym szlaku pielgrzymów wspomina Will Ferguson w książce „W drodze na Hokkaido”. Ciekawe jest to, że drogę można rozpocząć od dowolnej świątyni, gdyż kolejność nie ma znaczenia… Jest to mimo wszystko trasa na trochę dłuższą wyprawę niż tygodniowa

          Tak, z tym kłanianiem się to było czasem dość zabawnie. To bardzo pozytywny zwyczaj podobnie jak poziom obsługi Klienta. Przykładowo w każdym ze sklepów sprzedawca zawsze podawał nam pieniądze albo paragon w dwóch rękach, ostrożnie pakował zakupy i zaklejał siatkę plasterkiem… Niezły kontrast jeśli chodzi o typowe polskie podejście

          Odpowiedz
  8. peregrino
    5 czerwca 2013

    i właśnie czytam Haruki Murakami ‚Wind-up bird chronicles’ i ostatnie stroniczki, które czytam mają miejsce w Ginza :^)

    Odpowiedz
    1. Marta
      5 czerwca 2013

      A na mnie czeka w pierwszej kolejności „Norwegian Wood”, a potem zabieram się za kolejne książki Murakamiego.

      Odpowiedz
    2. Magda
      6 czerwca 2013

      Jako fanka Murakamiego dołączam do wątku „Wind-up bird chronicles” są uważane przez krytyków za najlepszą książkę Murakamiego. Początkowo wydawała mi się nużąca, ale gdy dociera się do końcówki pierwszej części, to nie można zaprzeczyć, że autor jest mistrzem opisów. Chyba nawet film nie oddałby mocy tej sceny z Chin.
      Zaś moja ulubiona książka Murakamiego to „1Q84”. Niby trzy tomy, ale wchłonęłam błyskawicznie. Nie jest to najgłębsza czy najbardziej metafizyczna publikacja. Po prostu polubiłam wątki nadprzyrodzone, element przeznaczenia i główne postaci. Aomame i Tengo to chyba najfajniejsi z jego dotychczasowych bohaterów

      Odpowiedz
      1. Marta
        6 czerwca 2013

        Dla mnie również Murakami jest mistrzem opisów i formy.
        Po tym, co napisałaś, zaczęłam się zastanawiać, czy powinnam się zabrać w pierwszej kolejności za czytanie „1Q84”, „Kronika ptaka nakręcacza” czy „Norwegian Wood”… Najchętniej przeczytałabym wszystkie jednocześnie
        Poznawanie twórczości Murakamiego zaczęłam od zbioru opowiadań „Zniknięcie słonia” i zachwyciły mnie już od pierwszych stron. Niebywałe wydały mi się opisy codziennej rzeczywistości bohaterów, która jest jednocześnie zwyczajna, jak i nierealna i irracjonalna. Dla mnie była to olśniewająca lektura, skłaniająca do myślenia na temat tego, co tkwi w każdym z nas i osobach, które nas otaczają.

        Odpowiedz
      2. peregrino
        6 czerwca 2013

        Wind-up bird chronicles to jest moja pierwsza książka Murakami (przyznaję się bez bicia :^) ) .. czytam zazwyczaj w podróżach w samolotach i na lotniskach i często zajmuje mi to całe miesiące by skończyć powieść .. .
        ale styl pisania Murakami jest hipnotyzyjący ..ma niezwykłą wyobraźnię jakby trochę z ‚realizmu magicznego’ .. jego skojarzenia plastyczne i muzyczne bardzo na mnie działają ..

        pozdrawiam Was bardzo ciepło

        Odpowiedz
        1. peregrino
          6 czerwca 2013

          tak przy okazji chciałem do Was napisać o tym wspaniałym blogu fotograficznym, który ostatnio ‚odkryłem’ ..

          http://www.magdabiskup.com/osaka/

          niesamowite są zdjęcia Magdy Biskup

          serdeczne pozdrowienia

          Odpowiedz
          1. Marta
            7 czerwca 2013

            Dzięki. Bardzo lubię zdjęcia Magdy Biskup. Fajnie, że pojawiła się galeria z Japonii.

        2. Marta
          7 czerwca 2013

          Dobrze to ująłeś…
          Również pozdrawiamy ciepło!

          Odpowiedz
  9. Ania
    5 czerwca 2013

    Jak przyjemnie wrócić tu do Ciebie po dłuższej przerwie. W końcu wykopałam się ze wszystkich obowiązków i na spokojnie, już regularnie będę mogła śledzić Twoje kulinarne podróże. Mnie Japonia zafascynowała po przeczytaniu „Bezsenności w Tokio”. Nie mówiąc już o marzeniu podróży w trakcie święta kwitnącej wiśni. Czekam na dalsze relacje! Do przeczytania!

    Odpowiedz
    1. Marta
      5 czerwca 2013

      Miło znów Cię widzieć! Ja się bardzo cieszę, że po dłuższej przerwie wróciłaś do pisania u siebie na blogu.
      „Bezsenność w Tokio” to rzeczywiście bardzo fascynująca lektura.
      Mi również marzy się zobaczenie hanami, więc mam nadzieję powrotu do Japonii – najlepiej już za rok…
      Do przeczytania!

      Odpowiedz
  10. Ruda
    6 czerwca 2013

    Jak smakowicie, kolorowo i bajkowo
    Czuć twój zachwyt, radość i pozytywną energię, aż zachciało mi się przyrządzic w kuchni cos extra .
    A zdjęcia przepiekne ♥
    Dziękuję za te doznania i pozdrawiam smakowicie

    Odpowiedz
    1. Marta
      6 czerwca 2013

      Cieszę się, że udało mi się przekazać chociaż odrobinę tego zachwytu i pozytywnych odczuć
      Dziękuję i pozdrawiam Cię serdecznie Ruda Wiewiórko.

      Odpowiedz
  11. peregrino
    7 czerwca 2013

    jeszcze raz powróciłem do Twych pięknych zdjęć
    skoro wspomniałaś whisky
    Być może to był Suntory ?
    http://youtu.be/gXGXZiX0pCA

    :^))
    I ja też popijałem choć nie wołowinę bo nie jadam mięsa
    może dlatego tym bardziej te wszystkie owoce morza jeszcze bardziej zachęcają mnie do Japoni :^)

    Odpowiedz
    1. Marta
      11 czerwca 2013

      Tak, to oczywiście była whisky Suntory. Po obejrzeniu „Lost in Translation” nie mogliśmy się oprzeć Oczywiście w smaku była średnia (tak jak nas uprzedzano), ale musieliśmy spróbować.
      Ja generalnie też wolę ryby i owoce morza od mięsa, a wołowiny nie jadam prawie wcale, ale ta przyrządzona po japońsku ze szklaneczką whisky była przepyszna

      Odpowiedz
        1. Marta
          20 czerwca 2013

          Odpowiedz
  12. Addicted to Passion
    10 czerwca 2013

    Japonia – moje marzenie! Juz sobie wyobrazam jak moje kubki smakowe tancza na widok tych wszystkich pysznosci. Uwielbiam sushi Czy to prawda ze w Japoni jest baaardzo drogo? Ile kosztuje np obiad w restauracji?

    Zapraszam do siebie na relacje z podrozy po Tajlandii

    Odpowiedz
    1. Marta
      11 czerwca 2013

      Z tym „baaardzo drogo” to jak zawsze wszystko oczywiście zależy od tego, gdzie i co się chce robić. Ogólnie jeśli chodzi o noclegi czy jedzenie to moim zdaniem jest sporo taniej niż w Skandynawii. Jedzenie w restauracjach, barach itp. (przynajmniej w tych, w których my bywaliśmy) raczej było na poziomie „warszawskim”, zaś oczywiście sushi (zarówno jeśli chodzi o jakość, jak i cenę) nawet nie da się porównać do tego, co trzeba wydać np. w Warszawie, aby zjeść smaczny i dobry jakościwo posiłek…
      Większy „problem” od faktycznego kosztu noclegów, przejazdów czy wyżywienia polega moim zdaniem na tym, że wizyty w restauracjach czy nawet zwykłe zakupy w markecie potrafią być w Japonii wyjątkowo przyjemne, co skutkuje tym, że czasami trudno się oprzeć…, ale jak to trafnie ujął mój kolega: „Japonia jest warta każdego wydanego jena”

      Odpowiedz
  13. Lavena
    11 czerwca 2013

    Chciałabym pojechać do Japonii, choć mówiąc szczerze, bardziej mnie fascynują jej tereny naturalne niż miasta. WYdaje mi się nawet, że aglomeracje, z ich zatłoczeniem, masą reklam, bilboardów, samochodów i świateł są nieco… tandetne. Za to przyroda w Japonii, kwitnące drzewa, góry, woda… to wszystko musi wyglądać super A lody z zielonej herbaty muszą być bajeczne Do tej pory z takich dziwnych smaków próbowałam tylko lawendowych i fiołkowych (były pyszne!), więc chętnie spróbowałabym kolejnych

    Odpowiedz
    1. Marta
      11 czerwca 2013

      Mnie również z reguły bardziej interesuje przyroda niż zwiedzanie miast. Tokio to jednak fascynujące miejsce i ku mojemu zaskoczeniu nie czułam znudzenia ani zmęczenia spacerując jego ulicami. Zazwyczaj staram się jak najszybciej uciec z miasta (chociaż są też wyjątki w Skandynawii…). Może, gdy wybiorę się kiedyś do Japonii na dlużej, to wówczas będzie czas na większy kontakt z naturą – mam taką nadzieję
      Lody z zielonej herbaty były pyszne, natomiast lawendowych i fiołowych jeszcze nigdy nie jadłam, więc również chętnie bym spróbowała kolejnych smaków.

      Odpowiedz
  14. Paula
    5 sierpnia 2013

    Nie przepadam za sushi, ale lody i ten smazony placek chetnie bym sprobowala. Japonia wyglada malowniczo. Chcialabym ja kiedys zobaczyc

    Odpowiedz
    1. Marta
      6 sierpnia 2013

      Może polubisz sushi w Japonii… Ja na przykład nie przepadam za mięsem, ale japońska wołowina bardzo mi smakowała

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *