Hawaje. W stanie Aloha

Hawaje

Czy warto przemierzyć tysiące kilometrów, aby znaleźć się w jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc na świecie, które większości kojarzy się głównie z plażą Waikiki, tańcem Hula i surfingiem?
Co jeszcze można zobaczyć, czego posmakować i co poczuć w stanie Aloha? Na te pytania planowaliśmy sobie odpowiedzieć wybierając się w tą podróż.

Budzimy się o 2:30 w nocy. Mimo, że październikowa, chłodna noc nie zachęca do wyjścia, musimy opuścić nasze mieszkanie punktualnie. Czas zlatuje niespodziewanie i kilka minut po godzinie 5:00 niczym „zombie” nawiedzamy warszawskie lotnisko.
Przed nami 24 godziny i ponad 13,5 tysiąca kilometrów prowadzących na środek Pacyfiku.
Tam właśnie znajdują się Hawaje, „okruchy lądu, rzucone w bezmiar Pacyfiku” – jak je określił Mark Twain – archipelag wysp będących najbardziej wyizolowanym skrawkiem lądu na świecie. Na miejsce naszego pobytu wybraliśmy O’ahu. Jest ona trzecią co do wielkości wyspą Archipelagu Hawajskiego, jedną z najbardziej zaludnionych i najczęściej odwiedzaną.

Lot jest wyczerpujący, a trzy przesiadki nie są pozbawione sytuacji stresowych – zwłaszcza, gdy w Londynie o mały włos nie spóźniamy się na samolot do Los Angeles i zmuszeni jesteśmy do sprintu kilometrowymi korytarzami lotniska Heathrow do odpowiedniego terminala. Dla odmiany w Los Angeles mamy dużo czasu na „koczowanie”, co generalnie do relaksujących nie należy. Pod koniec przelotu na trasie Los Angeles – Honolulu otrzymujemy jednak nagrodę w postaci możliwości podziwiania z okien samolotu wieczornej panoramy stolicy stanu Hawaje.

Po wyjściu z lotniska, udajemy się do naszego hotelu położonego przy słynnej plaży Waikiki. Wieczór spędzamy odpoczywając na „lanai” – tak nazywa się tutaj balkony – i słuchając niezwykle donośnego, cudownego szumu fal oraz dźwięków hawajskiej muzyki dochodzącej z pobliskich lokali. Pomimo późnej pory na zewnątrz panuje bardzo przyjemna pogoda, co stanowi jakże miłą odmianę od zimnej i deszczowej jesieni w Polsce. Gdy emocje po podróży wreszcie opadają, niepostrzeżenie odpływamy daleko na sam środek Pacyfiku.

Hawaje

Aloha Waikiki, Hula i „liquid sunshine”

Na śniadanie wybieramy się do lokalu o nazwie Hula Grill. Posiłek stawia nas na nogi i okazuje się prawdziwą rozkoszą. Delektuję się słodką, dojrzałą papają i soczystym ananasem (wreszcie wiem, jak powinny smakować te owoce), świeżym sokiem oraz wyśmienitą hawajską kawą Kona o głębokim, aromatycznym smaku.

Hawaje

Idziemy zapoznać się z okolicą. Pogoda jest w sam raz, a przelotny deszcz, który nam towarzyszy sprawia, że jest rześko i przyjemnie. Hawajczycy mawiają, że to nie jest deszcz tylko „liquid sunshine”. Zwrotnikowy klimat na Hawajach jest przyjemny przez cały rok i charakteryzuje się optymalną wilgotnością, która w połączeniu z rześką bryzą sprawia, że jest określany jako najzdrowszy na świecie. Krótkotrwałe deszcze, które co rusz ustępują miejsca wszechobecnemu słońcu sprawiają, że na niebie często można obserwować tęczę. Na tablicach rejestracyjnych miejscowych samochodów widnieje właśnie symbol tęczy z napisem „Aloha State”. Radosne “Alooooooooo-haaaa!” jest tutaj wszechobecne i rozbrzmiewa przy każdym powitaniu, pożegnaniu, ale także wtedy gdy chcemy wyrazić miłość albo radość.

Waikiki to nie tylko plaża, ale również kolorowa, jednokierunkowa ulica Kalākaua Avenue, wzdłuż której ciągną się wysokie, betonowo-szklane hotele, banki, restauracje i pasaż sklepów z mało swojskimi cenami. Bardziej oryginalnym miejscem na zakupy jest International Market Place z mnóstwem straganów z mniej lub bardziej wartymi uwagi pamiątkami. Mijający nas ludzie są równie różnorodni jak asortyment wspomnianego bazaru. Po ulicy spacerują spieczeni a’la homar amatorzy surfowania oraz mniej opaleni przyjezdni – głównie Amerykanie, Australijczycy i Japończycy.

Hawaje

Hawaje

Hawaje

Przy plaży wita nas pomnik Duke’a Kahanamoku, hawajskiego pływaka, uznawanego za ojca międzynarodowego surfingu, wielokrotnego medalisty Igrzysk Olimpijskich. Duke stoi dumnie trzymając przed sobą wielką deską surfingową, a ręce i szyję udekorowane ma lei – hawajskimi wieńcami z kwiatów. Kolorowe wieńce z kwiatów są obecne wszędzie – powieszone na pomnikach, zawieszone na szyjach tancerek, na pamiątkach, w wystroju hotelowych wnętrz.

Z plaży zaś rozciąga się widok na położony na wschodzie stożek wygasłego wulkanu Diamond Head, który stanowi znane tło dla większości zdjęć i pocztówek z Waikiki. Diamentów nigdy tam nie było, a jedynie kryształki kwarcytu, na które natknęli się w XIX wieku brytyjscy marynarze, ale nazwa “Diamentowa Głowa” pozostała. Ze szczytu krateru położonego 232 m n.p.m można podziwiać panoramę plaży i miasta Honolulu. Na zachodzie zaś widać przede wszystkim rozmaite hotele, wśród których wyróżnia się najbardziej znany, oryginalny Royal Hawaian Hotel – nazywany Różowym Pałacem Pacyfiku. Podążając cały czas wzdłuż plaży w kierunku Diamond Head docieramy od parku Kapiolani, przy którym znajduje sie Honolulu Zoo – największe na Hawajach oraz Waikiki Aquarium – niewielkie, ale z kilkoma wieloma ciekawymi okazami.

Hawaje

Na wodzie kołyszą się pierwsi surferzy czekający na fale, a na plaży pierwsi plażowicze kładą się na piasku albo w cieniu palm na intensywnie zielonym i gęstym trawniku. Ciężko sobie wyobrazić, że kiedyś była tutaj tylko złota plaża i osada rybacka. Dawniej Waikiki było wymarzonym miejscem dla pływaków i surferów, dziś przebywają tutaj głównie mistrzowie w dyscyplinie leniuchowania, a na wodzie kołyszą się amatorzy „bodysurfingu”. Mimo betonu, komercji, samochodów i kipiącego wszędzie handlu dochodzę do wniosku, że to miejsce ma swój urok.

Waikiki nabiera jeszcze bardziej niepowtarzalnego klimatu po zmierzchu. Wzdłuż głównej ulicy zapalane są pochodnie, na drzewach błyszczą małe światełka. W wielu miejscach organizowane są występy hawajskiego tańca hula. Wśród tłumu turystów znajdujemy skrawek wolnego miejsca i obserwujemy poczynania tancerek i kilkuosobowego zespółu grającego na różnych instrumentach, z których stałym i najważniejszym jest „ukulele” czyli odmiana niewielkiej gitary o czterech strunach. Tancerki są ubrane w liściaste, szerokie spódnice, zaś szyje i czarne włosy mają ozdobione hawajskimi kwiatami. Najbardziej podoba mi się to, że tańczą boso. Wszystko to sprawia, że taniec jest pełen witalności, naturalności i radości. Ruchy tancerek, muzyka i śpiew idealnie ze sobą harmonizują. Taniec hula to zawsze opowieść, która przekazywana jest za pomocą określonych ruchów rąk.

Wieczorem na Waikiki nie sposób się nudzić. Można spacerować, odpoczywać na plaży, słuchać hawajskich rytmów albo udać się do restauracji, aby skosztować miejscowych przysmaków. My postanowiliśmy sprawdzić, jak smakuje tropikalna ryba ‘wahoo’, na którą Hawajczycy mówią ‘Ono’ – co oznacza ‘smaczny’. Podana na liściach szpinaku i polana słodko-kwaśnym sosem okazała się być wybitnie ‘ono’. Całość posiłku zwieńczyliśmy egzotycznym deserem Pineapple Coconut Creme Brulee, co można określić jako górę kremu kokosowo-ananasowego posypaną kakao. Na koniec drink ‘mai tai’, co w języku tahitańskim oznacza „dobry”. Zgadzam się z tym absolutnie, z resztą połączenie rumu, curacao z dodatkiem świeżego soku z pomarańczy i ananasów chyba musi być dobre.

Hawaje

Wokół „wyspy spotkań”

Przewędrowawszy przez Waikiki wzdłuż i wszerz powzięliśmy plan zapoznania się z najciekawszymi zakątkami wyspy O’ahu.

Na początek kierujemy się ku centrum wyspy w celu odwiedzenia plantacji ananasów firmy Dole, gdzie poznajemy szczegóły dotyczące uprawy tych jakże lubianych przez nas owoców. Na miejscu znajduje się ogród, w którym rosną rośliny należące do rodziny ananasowatych tworzące fantazyjne napisy, wzory oraz ogromny labirynt. Ku naszemu zaskoczeniu okazuje się, że ananasy rosną na krzakach, które zasadza się własnoręcznie, a później czeka kilkanaście miesięcy aż pojawią się na nich owoce.

Hawaje

Hawaje

Hawaje

Hawaje

Hawaje

Po wizycie w ananasowym raju docieramy na znajdującą się na północnym wybrzeżu plażę Turtle Beach, na której istnieją duże szanse zobaczenia hawajskich, zielonych żółwi morskich. Plaża ładna, ale niestety żółwie miały ciekawsze zajęcie niż paradowanie przed turystami.

Hawaje

Hawaje

Hawaje

Kilka kilometrów dalej znajduje się słynna Sunset Beach, na której fale w czasie zimy dochodzą nawet do kilku metrów, a my mamy akurat szczęście trafić na zawody surfingowe. W odróżnieniu od początkujących amatorów tego sportu szkolących się na Waikiki tutaj jest co podziwiać – zarówno jeśli chodzi o wysportowanych surferów jak i ich umiejętności.

Hawaje

Hawaje

Po drodze zatrzymujemy się na obiad w krewetkowym barze Giovanni’s, który jest tak naprawdę… dość leciwą ciężarówką. Przybytek ten jest najstarszym tego typu miejscem na północnym brzegu wyspy O’ahu i do dziś cieszy się niezwykłą popularnością. Z barem jest także związana historia kryminalna, otóż jego założycielka sprzedała swój interes lokalnemu biznesmenowi w 1997 roku, zaś gdy okazało się, że z biegiem czasu „krewetkowa ciężarówka” przynosi coraz większe zyski, to postanowiła go odzyskać nie przebierając w środkach. Historia skończyła się w sądzie, ale koniec końców bar ponownie zmienił właściciela. Jako, że Giovanni’s składa się z samochodu i kilkunastu plastikowych krzesełek rozstawionych wokół niego to zamówienie składamy w oknie wspomnianego auta, na karoserii którego widnieją podpisy większości przejeżdżających tędy gości. Miejsce jest osobliwe, a duże, dorodne, różowiutkie krewetki okazują się pyszne nawet dla osób, które nie uważają się za miłośników tych skorupiaków.

Hawaje

Hawaje

Hawaje

Po obiedzie zatrzymujemy się na chwilę przy świątyni Mormonów w Laie. Miejsce wygląda imponująco, ale nauki mormonów do nas nie przemawiają, więc ograniczamy się do podziwiania tego miejsca przez szybę samochodu.

Jadąc dalej wzdłuż wschodniego wybrzeża docieramy do parku Kualoa Regional Park, skąd podziwiamy widoczną w oddali wyspę o nazwie Mokolii, która nazywana jest Kapeluszem Chińczyka (Chinaman’s Hat) z uwagi na swój charakterystyczny, stożkowaty kształt.

Hawaje

W „Tropikalnej Plantacji” („Tropical Farms”) znajdującej się nieopodal cieszymy się smakami, jakich nie doświadczymy na Waikiki. Degustujemy hawajską kawę Kona i orzeszki makadamia – trudno o lepsze połączenie. Kawa smakuje jak prawdziwa kawa – w końcu to 100% kona, a orzeszki jak prawdziwe orzeszki w dodatku z rozmaitymi dodatkami – z makiem, miodem, cynamonem, czosnkiem. W dodatku hawajskie orzechy o maślanym smaku zawierają dużo “dobrych tłuszczów”, które obniżają poziom cholesterolu.

Hawaje

Po odpowiednim zaspokojeniu kubków smakowych udajemy się w celu odwiedzenia świątyni Byodo-In, czyli świątyni buddyjskiej położonej w tzw. Dolinie Świątyń (Valley of the Temples Memorial Park). Ta efektownie wyglądająca budowla powstała w 1968 roku i jest repliką sławnej 900-letniej świątyni z miasta Uji w Japonii. Zadziwiające jest to, że do jej wykonania nie użyto ani jednego gwoździa. Przy świątyni znajduje się 3-tonowy dzwon z mosiądzu. Podobno uderzenie w niego przynosi szczęście, wiec pociągam za sznur przymocowany od zewnątrz do drewnianego pala, który z impetem uderza w dzwon. Teraz możemy zdjąć buty i wejść do środka świątyni, aby zobaczyć ogromny, mierzący 3 metry, pokryty złotem posąg Buddy. Budynek otacza bujny ogród w stylu Zen, po którym spacerują pawie, a w stawach pływają łabędzie i ryby koi.

Hawaje

Hawaje

Po wizycie u Buddy jedziemy na plażę Waimanalo – jedną z najpiękniejszych na O’ahu. Przez całą milę (to najdłuższa plaża na wyspie) ciągnie się tutaj drobny piasek i pas wody o wyjątkowo turkusowej barwie. Aż dziwne, że tak piękna plaża jest praktycznie pozbawiona ludzi.

Hawaje

Hawaje

Po dotarciu z powrotem na południowe wybrzeże zatrzymujemy się jeszcze przy punkcie widokowym nad morskim gejzerem Halona Blow Hole. Podwodny otwór naturalnie wydrążony w lawie sprawia strzela w powietrze wodą nawet na 9 metrów.

Hawaje

Po prawej stronie od gejzera znajduje się zatoka o nazwie Halona Beach Cove osławiona za sprawą filmu „From Here to Eternity” (Stąd do wieczności) z 1953 roku, a dokładniej sceny miłosnej, jaka rozegrała w tym miejscu. Nazwa Eternity Beach idealnie pasuje do tej skrytej wśród skał romantycznej zatoki.

Hawaje

Hawaje

Hawaje

Spotkanie z kulturą wysp Polinezji i Halloween

Nazajutrz po porannym skorzystaniu z uroków ciepłego oceanu jedziemy na północno-wschodnie wybrzeże w celu odwiedzenia Centrum Kultury Polinezji, które jest jedną z największych atrakcji turystycznych na Hawajach. Nie ruszając się z O’ahu możemy odwiedzić aż siedem archipelagów i wysp reprezentujących poszczególne regiony południowego Pacyfiku – Hawaje, Fidżi, Samoa, Tahiti, Tonga, Markizy i Nową Zelandię. Ich „mieszkańcy” w oryginalnych narodowych strojach prezentują zwyczaje charakterystyczne dla poszczególnych wiosek.

Hawaje

Hawaje

Hawaje

Hawaje

Pobyt w PCC (Polynesian Cultural Center) rozpoczynamy od podziwiania tanecznych występów reprezentantów poszczególnych wiosek w pokazie na wodzie “Pageant of the Long Canoes”, po czym udajemy się na zwiedzanie. Oglądamy między innymi pokazy rozniecania ognia za pomocą kawałków drewna, „fachowego” rozbijania kokosa i wspinania się po palmie. Najbardziej zabawny show miał jednak miejsce w wiosce Tonga, gdzie prowadzący zaprosił na scenę trzy wybrane osoby z widowni, aby nauczyć je gry na dużych bębnach rodem z tych wysp. Skladaliśmy się ze śmiechu gdy kolejni “mocni zawodnicy” próbowali swoich sił w roli tongańskich bębniarzy.

Wraz z nastaniem zmierzchu udaliśmy się na hawajską ucztę “Lu’au“. Zasiedliśmy przy stołach wypełnionych całą masą miejscowych przysmaków, do których należała surowa ryba mahi-mahi, przygotowana w tradycyjny sposób miejscowa wieprzowina Ka’lua, hawajskie, fioletowe ziemniaki taro, które po zagotowaniu wyglądają jak nasze, ale z domieszką atramentu. Lekarze i naukowcy hawajscy twierdzą, że taro jest bardzo odżywcze i dorównuje wartością mleka matki. Po posiłku ruszyliśmy do pobliskiego amfiteatru na przedstawienie „Horyzonty” (Horizons) z całą masą polinezyskich śpiewów i tańców oraz imponująych akrobacji i efektów specjalnych.

Hawaje

Pobyt w PCC dostarczył nam wielu wrażeń, ale pomimo zmęczenia po powrocie na Waikiki nie mogliśmy odmówić sobie dołączenia do nieformalnej parady przebierańców z okazji święta Halloween. Nie mieliśmy czasu na należyte przygotowanie się, więc przebraliśmy się za parę polskich turystów. Podczas spaceru spotkaliśmy między innymi Dartha Vadera, robota Wally-ego, Batmana, Batwomen, SpiderMana, kilku Hulk-ów, piratów (nie tylko z Karaibów), Fantastyczną Czwórkę, kilka półnagich policjantów i policjantek, Niemowlaka, Banana, Kubek do kawy, męską Niańkę, kilka ofiar wypadków samochodowych oraz kilkaset czarownic, wiedźm, duchów, aniołów, diabłów, koszykarzy, tancerzy, tancerek, pluszowych „niewiadomoco” i wiele innych osobistości pokazujących swoje oblicze tylko 31 października.

Centrum Honolulu i odrobina historii z 1941 roku

Kolejnego dnia zamiast wybrać się na plażę decydujemy zapoznać się z Centrum Honolulu. Tym samym „zaprzyjaźniamy się” z miejscową linią autobusową o wyjątkowo „skomplikowanej” nazwie The Bus, co przebiegło bezproblemowo i po kilku minutach mogliśmy cieszyć się jazdą w klimatyzowanym pojeździe z prędkością szacowaną na 10-15 km/h, na którą wpływ miały występujące co 25 metrów światła – ot, taka cecha charakterystyczna okolic Waikiki. Po około 30 minutach jazdy rezygnujemy z tego środka transportu i pieszo udajemy się w stronę widocznej w oddali Aloha Tower. Budynek wybudowany został w 1926 roku i przez wiele lat był najwyższym na wyspie. Na szczycie wieży znajduje się taras widokowy, z którego można podziwiać widok na miasto i port morski.

Hawaje

Po drodze wstępujemy do znajdującego się nieopodal Muzeum Morskiego (Hawaii Maritime Center), obok którego zakotwiczony jest żaglowiec ‚Falls od Clyde’ – ostatni na świecie czteromasztowiec. Następnie spacerkiem podążamy do historycznego centrum stolicy, gdzie oglądamy między innymi Iolani Palace – jedyny królewski pałac na terenie USA, w którym mieszkała Liliukalani – ostatnia królowa niepodległych Hawajów oraz pozłacany pomnik króla Kamehamehy I, który w 1810 roku doprowadził do zjednoczenia wszystkich hawajskich wysp i został pierwszym władcą Królestwa obejmującego cały archipelag.

Hawaje

Hawaje

Hawaje

Hawaje

Hawaje

Na dalsze spotkanie z historiąudajemy się do Pearl Harbor celem odwiedzenia wszystkich możliwych do odwiedzenia zakamarków tego miejsca. Od razu kupujemy pełny pakiet na zwiedzanie okrętu podwodnego USS Bowfin, okrętu liniowego USS Missouri oraz muzeum Pacific Aviation Museum.

Wsiadamy na statek, którym dopływamy do białego pomnika Arizona Memorial wybudowanego nad wrakiem zatopionego przez Japończyków okrętu USS Arizona. Wklęsły kształt konstrukcji stanowi metaforę Stanów Zjednoczonych, potęgi, która ugięła się pod atakiem wroga. Stojąc przed pamiątkową tablicą z nazwiskami poległych kontemplujemy wydarzenia z 7 grudnia 1941, kiedy to USS Arizona w ciągu niespełna 9 minut pogrzebał w swoich wnętrzach 1177 marynarzy. Mimo tłumu odwiedzających miejsce to robi na mnie ogromne wrażenie. Stojąc na platformie wpatruję się w taflę wody, na której dostrzegam wydobywające się z zatopionego okrętu tęczowe „Czarne Łzy Arizony” – ropę, która po prawie 70 latach od ataku nadal wycieka z wnętrza wraku.

Hawaje

Hawaje

Następnie udajemy się na kolejny okręt – tym razem podwodny – USS Bowfin. Spacerując po ciasnych i ciemnych korytarzach pełnych tajemniczych przyrządów i zakamarków nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że jakimś cudem znalazłam się na planie kolejnej części „Obcego”. Na koniec, po zapoznaniu się z historią okrętów podwodnych w Pacific Submarine Museum idziemy się na obchód okrętu USS Missouri. Tam też jeden z marynarzy wdaje się z nami w krótką polemikę i pokazuje miejsce, w którym rozbił się japoński samolot w trakcie samobójczego ataku kamikaze podczas II wojny światowej. Wgniecenie na prawej burcie w całości nigdy nie zostało usunięte.

Hawaje

Hawaje

Hawaje

Humuhumunukunukuapua’a

Po dniu poświęconym zabytkom i historii udajemy się na odpoczynek do zatoki Hanauma – miejsca idealnego dla miłośników życia morskiego, najpopularniejszej na O’ahu zatoki do snurkowania

W autobusie The Bus linii 22 czujemy się jak tuńczyki w puszce. Amatorów zatoki jest więcej niż mogliśmy podejrzewać. Nie dziwne, gdyż Hanauma to piękne miejsce. Jej plenery wykorzystano w filmie „Blue Hawaii” z Elvisem Presleyem w roli głównej. Wiele lat temu znajdował się tu wulkan, a gdy wygasł południowa ściana jego kaldery zapadła się do morza tworząc miejsce, które wyróżnia się niezwykle bogatą florą i fauną morską.

Po dotarciu na miejsce uiszczamy opłatę za wstęp na teren zatoki, oglądamy kilka eksponatów oraz obowiązkowy film o życiu z tutejszych wodach oraz zasadach snurkowania, a następnie wypożyczamy podstawowy sprzęt i czym prędzej wskakujemy do wody. Pierwsze, szybkie rozeznanie podwodnych terenów wypada ponad nasze oczekiwania, gdyż po oddaleniu się na zaledwie kilka metrów od brzegu naszym oczom ukazuje się cała masa jeżowców schowanych w zagłębieniach skałek, dużo kolorowych, w kropki i w paski, dużych i małych, ale przede wszystkim odważnych ryb, ale co najważniejsze Humuhumunukunukuapua’a – słynna hawajska rybka, morski symbol Hawajów.

Hawaje

Hawaje

Mahalo Hawaii!

Aloha! – mówi do nas uśmiechnięta Pani na lotnisku Honolulu International Airport, gdy podajemy jej nasze paszporty. Nie jest nam jednak zbyt wesoło, gdyż już za niecałe dwie godziny stracimy pod stopami hawajską ziemię i wrócimy do Polski.

Po odespaniu podróży powrotnej włączamy na pocieszenie płytę Israela Kamakawiwo’ole. IZ, bo tak na niego mawiano, był największym hawajskim muzykiem – dosłownie i w przenośni, bo ważył 350 kg. Grał zaśna malutkim instrumencie – ukulele. Określany był „Łagodnym Olbrzymem”, z powodu swojego pogodnego usposobienia. Utwór „Somewhere Over the Rainbow / What a Wonderful World” świetnie oddaje jego miłość do Hawajów i ich mieszkańców.

Z Hawajami jest jak z Izem. Nie można ich oceniać jedynie przez pryzmat zatłoczonego, przereklamowanego Waikiki, które stanowi centrum przemysłu turystycznego. O’ahu to przecież zaledwie część całego archipelagu. Aby poczuć prawdziwe Hawaje trzeba użyć wszystkich zmysłów – poczuć zapach orchidei, ciepło drobnego piasku pod stopami i dotyk rześkiego wiatru, wsłuchać się w szum Pacyfiku i hawajskich pieśni, delektować się świeżą papają, orzechami makadamia, kawą kona. Warto poświęcić chwilę, aby zgłębić wiedzę o hawajskich wierzeniach wyrażonych w tańcu hula, muzyce i legendach.

W tak barwnym i różnorodnym miejscu każdy znajdzie coś dla siebie. Na Hawajach można korzystać z wielu różnych form odpoczynku i rekreacji. Plaże są także rozmaite – od zatłoczonych, po takie, na których można się poczuć jak na bezludnej wyspie. Kto od sportów wodnych woli spacery ma górskie szczyty i tropikalne lasy, w których można się poczuć jak w prawdziwej dżungli. A ten, kto pragnie być sam może czas spędzić między brunatnymi wulkanami i poczuć się, jak gdzieś na końcu świata, na środku Pacyfiku, na Hawajach, w stanie Aloha.

Hawaje

17 Comments

  1. Hitori
    12 maja 2013

    Jestem pełen podziwu dla Twoich zdolności pisarskich. Miałem piątkę z matury z polskiego ale nie jestem w stanie sklecić tekstu dłuższego niż specyfikacja wymagań biznesowych ;). Lepiej się czuję z aparatem niż piórem w ręku
    Czekam na kolejne i zapraszam do siebie. Narazie skromnie. Uzupełniłem galerie

    Odpowiedz
    1. Marta
      13 maja 2013

      To bardzo miłe i motywujące, co piszesz.
      Ja póki co czuję się chyba trochę lepiej z piórem niż aparatem, ale zarówno nad jednym (warsztatem pisarskim), jak i drugim (fotografią) pracuję, żeby było lepiej…
      Twoje nowe galerie widziałam i jestem pod wrażeniem! Czekam na kolejne zdjęcia i relacje Żonki (tak pamiętam, że Ty czekasz na logo)

      Odpowiedz
  2. Kasia
    12 maja 2013

    Przepieknie i przesmacznie!! Zazdroszcze i pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
  3. Lina w Śmietanie
    13 maja 2013

    Świetna relacja. Miałam ochotę wskoczyć do komputera, zwłaszcza mając na względzie paskudną pogodę za oknem. Ale smutno mi na myśl o ignorancji tamtejszych muzealników, skoro twierdzą, że Falls of Clyde to ostatni na świecie czteromasztowiec. Po Bałtyku pływają co najmniej dwa: Kruzenstern i Siedow, czteromasztowe barki, oba (wbrew pozorom) pod banderą rosyjską. Dobrze się mają, a nawet można sobie na nich wykupić miejsce na rejs

    Odpowiedz
    1. Marta
      13 maja 2013

      Dzięki
      To ciekawe, co piszesz o czteromasztowcach, które pływają po Bałtyku! Będę musiała zgłębić temat… Chętnie bym się również wybrała na taki rejs.

      Odpowiedz
  4. Pola
    13 maja 2013

    Przypominał mi się poznany w Chinach Hawajczyk, który zapytany dlaczego uciekł z Hawajów odpowiedział „wiesz jak tam jest nudno? wszyscy się tylko uśmiechają i ciągle jest słońce”
    Każdy szuka w życiu czegoś innego

    Ale najważniejsze! Marta, gdzie jest Twoje zdjęcie w naszyjniku z kwiatów?

    Odpowiedz
    1. Marta
      13 maja 2013

      Jestem w stanie to zrozumieć… Ja również mam poczucie, że nie mogłabym mieszkać na stałe w miejscu, gdzie cały czas świeci słońce i wszędzie są palmy… Dla zachowania równowagi potrzebuję czasami bardziej „mrocznych” krajobrazów, a pomarznąć tak dla kontrastu też czasami jest miło

      Mam trochę zdjęć w hawajskiej stylistyce – sukienka, lei, plaża itp. Skoro tak dopytujesz, to może skuszę się na mały update i umieszczę chociaż jedno swoje zdjęcie – ale nic nie obiecuję…

      Odpowiedz
  5. Maciek
    13 maja 2013

    Robi sie ciekawie :). To ja w takim razie też zgłaszam wniosek o zdjecia w „hawajskiej stylistyce”

    Odpowiedz
    1. Marta
      14 maja 2013

      Umieściłam jedno swoje zdjęcie „hawajskie”, ale więcej Wam nie pokażę

      Odpowiedz
      1. Pola
        14 maja 2013

        Super wyglądasz jak prawdziwa Hawajanka

        Odpowiedz
  6. peregrino
    14 maja 2013

    Marta, przepiękna relacja i jak zawsze fantastyczne zdjęcia .. no tak kto by nie pamiętał pocałunku i sceny miłosnej (domyślanej w końcu cenzorzy lat 40 czuwali :^) )w Stąd do wieczności …
    .. na Oahu do tej pory nie byłem .. na razie Maui.. ale piękna jest Oahu .. o i jaka piękna Hawajka :^)

    Odpowiedz
    1. Marta
      15 maja 2013

      Liczę na to, że kiedyś uda mi się również odwiedzić Maui i zobaczyć wulkan Haleakalā, ale również przejść Kalalau Trail na Kaua’i i zobaczyć wyspę Moloka’i z najwyższym klifem na świecie i niezwykłą historią jej mieszkańców… Ale się rozmarzyłam…

      Odpowiedz
    2. peregrino
      15 maja 2013

      tak Haleakala robi wrażenie :^) .. choć ja tam byłem z córkami, które były skwaszone, że oderwałem je od surfowania i pląsania na falach :^) …to prawda, że surfowanie bardzo im się udawało .. mnie dużo gorzej i miały sporo ubawu kiedy ‚spadałem’ z deski …
      Maui to właściwie dwie wyspy w jednej .. klify Molokai robią z oddali niesamowite wrażenie ..

      obiecałem córkom Kauai .. oczywiście surfowanie :^).. ale mam nadzieję, że też wędrówki wzdłuż wybrzeża Na Pali (szlak Kalalau tak jak wspomniałaś :^) ) i kanion Waimea …

      życzę Ci wspaniałych podróży tak jak pragniesz :^)

      Odpowiedz
      1. Marta
        15 maja 2013

        Z Hawajami jest tak, że każdy tam znajdzie coś dla siebie… Ja chciałabym kolejnym razem poświęcić trochę czasu na sporty wodne i górskie wędrówki, ale przede wszystkim ponownie odwiedzić Pele oraz wiele miejsc na pozostałych wyspach związanych z hawajskimi legendami, huną, hula… Byłaby to podróż jeszcze bardziej w głąb samej siebie…

        Życzę aby i Tobie udało się na Hawaje wrócić – przede wszystkim na Kauai, tak jak obiecałeś córkom

        Odpowiedz
        1. peregrino
          15 maja 2013

          Marta, bardzo dziękuję .. i Tobie życzę powrotu na Hawaje .. bardzo pięknie napisałaś o legendach hawajskich, które w ich niezwykłej sceneri stają się prawdą :^) … kiedy wspominam moje bieganie o świcie (córki smacznie spały) po plaży mam dreszcze tak pięknie było . .a pogoda najcudowniejsza na świecie … przypomniał mi się film ‚The Descendants’ .. jakby przy okazji dobrze oddaje atmosferę wysp tak czułem (ale może to też dlatego bo tam też córki w wieku moich trzech :^) )

          http://www.youtube.com/watch?v=CWHNXJ1K4yA

          http://www.youtube.com/watch?v=WKLtpAng3KQ

          Odpowiedz
          1. Marta
            16 maja 2013

            ‚The Descendants’ to jeden z filmów, które czekają u mnie na obejrzenie. Dobrze, że mi o tym przypomniałeś. Nadrobię to w najbliższym czasie

  7. Maciek
    14 maja 2013

    O.o Seniorita portret iscie tropikalny, super!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *