Nowozelandzki devil burger

Domowy nowozelandzki devil burger

Nie sposób wyobrazić sobie pobytu w Nowej Zelandii bez zjedzenia tamtejszego burgera, o czym pisałam już trochę w poprzednim wpisie.
Bardzo możliwe, że wiele osób traktuje każdego burgera jak… burgera, ot, zwykłą bułkę z mięsem kojarzącą się głównie z jedzeniem zdrowym inaczej. Jednak jeśli się skusicie na „danie” będąc w Kraju Kiwi to odkryjecie szybko, że diabeł tkwi w szczegółach.

Chrupiąca, pszenna bułka z kotletem z wysoko cenionej nowozelandzkiej wołowiny i dodatkiem świeżych warzyw – to wszystko sprawia, że serwowane tam burgery są tak pyszne i naprawdę łatwo się od nich uzależnić.

Pomimo faktu, że od powrotu z Nowej Zelandii minęło już kilka miesięcy, to co jakiś czas ponownie nawiedza nas chęć zjedzenia takiego posiłku. Naturalną koleją rzeczy było zatem pokuszenie się o przygotowanie domowego burgera, co potraktowałam też jako swoiste wyzwanie do stworzenia czegoś przynajmniej trochę podobnego. Wersję domową ciężko porównać do nowozelandzkiego odpowiednika, ale jest to dobry sposób na „fast food” własnej roboty, który jest z pewnością zdrowszy od wielu serwowanych na mieście.
Nasz przepis stanowi nawiązanie do burgera, którego jedliśmy w jednym ze wspomnianych lokali o nazwie Devil Burger znajdującym się w Queenstown na wyspie południowej.

Przepis na pikantne burgery nowozelandzkie

Składniki:
/na 4 burgery/

  • 400 g mięsa wołowego mielonego
  • 1/4 czerwonej cebuli
  • 1 jajko
  • 1 łyżka sosu Worcestershire
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki sosu tabasco
  • 1/4 łyżeczki świeżo zmielonego
  • czarnego pieprzu
  • 1/2 łyżeczki sól
  • oliwa do smażenia
    Dodatki:

  • 4 bułki do burgerów (najlepiej razowe)
  • kilka plasterków czerwonej cebuli
  • kilka liści sałaty lodowej
  • 1 duży pomidor

Sposób przygotowania:

  1. Umieść mielone mięso (prosto z lodówki) w misce, dodaj pokrojoną w drobną kostkę cebulę, przeciśnięty przez praskę czosnek, jajko, sos Worcestershire, tabasco, pieprz i sól, a następnie wymieszaj całość dokładnie.
  2. Uformuj 4 płaskie, okrągłe kotlety o grubości ok. 1,5 cm.
  3. Rozgrzej dobrze patelnię posmarowaną niewielką ilością oliwy i smaż kotlety kilka minut z każdej strony.
  4. Bułki przekuj na pół, posmaruj odrobiną oliwy i umieść razem z burgerami na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wstaw blachę na kilka minut do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni.
  5. Na dolnej połówce bułki ułóż kilka liść sałaty, kotleta, plasterek pomidora, kilka krążków cebuli i przykryj całość górną połówką bułki.

Domowy nowozelandzki devil burger
Domowy nowozelandzki devil burger

8 Comments

  1. Inspirowane Smakiem
    13 marca 2014

    O pyszności. Uwielbiam burgery i uważam, że burger burgerowi nie jest równy. Ten wygląda super!

    Odpowiedz
  2. Edyta
    13 marca 2014

    Nie jestem miłośniczką hamburgerów, ale z racji tego, że mąż za nimi przepada, wiem, że jest między nimi różnica
    I tak sobie myślę, że dzięki Tobie mogę spróbować w weekend zrobić te hamburgery, bo nie wydają się mocno skomplikowane!

    Odpowiedz
    1. Marta
      13 marca 2014

      W takim razie udanego gotowania w weekend i smacznego!

      Odpowiedz
  3. favcook
    13 marca 2014

    Super! Właśnie miałam w tym tygodniu zrobić burgera, czas najwyższy!

    Odpowiedz
  4. plecakpelensmakow
    13 marca 2014

    Wyglądają przepysznie ! W zamrażarce mam mieloną wołowinę, więc na pewno spróbuję

    Odpowiedz
  5. Agnieszka F.
    16 marca 2014

    Takiego domowego burgera to bym zjadła w mgnieniu oka! Nie to co te fast foody wszelakie…

    Odpowiedz
  6. Monaleasa
    16 marca 2014

    Będąc tydzień temu w pewnym hotelu (o samym hotelu już niedługo na moim blogu), odkryłam, że szczyci się on najlepszymi burgerami. Pomyślałam, że burger pewnie jak burger, ale skoro taki dobry, to chętnie spróbuję. I zdecydowanie ten burger pobił wszystkie jakie jadłam do tej pory. Przede wszystkim był podany nie jako złożona bułka, ale jako dwie części które mogę złożyć sobie sama (nie składałam z obawy o zwichnięcie szczęki). Potem zamiast zwykłego sera był ser pleśniowy mmmmm Bułka była ciepła, mięso było dobrze wysmażone i nie za grube. Idealne dodatki plus frytki z sałatką. Serio, burger stulecia!

    Odpowiedz
  7. Trawka cytrynowa
    17 marca 2014

    To prawda. Burger burgerowi nie równy! A w Polsce one teraz biją rekordy popularności

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *