Domowy nowozelandzki devil burger

Domowy nowozelandzki devil burgerNie sposób wyobrazić sobie pobytu w Nowej Zelandii bez zjedzenia tamtejszego burgera, o czym pisałam już trochę w poprzednim wpisie.

Bardzo możliwe, że wiele osób traktuje każdego burgera jak… burgera, ot, zwykłą bułkę z mięsem kojarzącą się głównie z jedzeniem zdrowym inaczej. Jednak jeśli się skusicie na „danie” będąc w Kraju Kiwi to odkryjecie szybko, że diabeł tkwi w szczegółach.

Chrupiąca, pszenna bułka z kotletem z wysoko cenionej nowozelandzkiej wołowiny i dodatkiem świeżych warzyw – to wszystko sprawia, że serwowane tam burgery są tak pyszne i naprawdę łatwo się od nich uzależnić.

Pomimo faktu, że od powrotu z Nowej Zelandii minęło już kilka miesięcy, to co jakiś czas ponownie nawiedza nas chęć zjedzenia takiego posiłku. Naturalną koleją rzeczy było zatem pokuszenie się o przygotowanie domowego burgera, co potraktowałam też jako swoiste wyzwanie do stworzenia czegoś przynajmniej trochę podobnego. Wersję domową ciężko porównać do nowozelandzkiego odpowiednika, ale jest to dobry sposób na „fast food” własnej roboty, który jest z pewnością zdrowszy od wielu serwowanych na mieście.

Z pomocą przyszła mi wspomniana już podczas wcześniejszych wpisów książka Edmonds Cookery Book, z której zaczerpnęłam przepis na kotlety z wołowiny („Hamburger steaks”). Zamiast gotowej mieszanki przypraw do zupy cebulowej użyłam świeżej cebuli oraz szczypty pieprzu i soli. Warzywne dodatki to już kwestia indywidualnych preferencji, ale dla mnie papryczki jalapeno są obowiązkowe. Stanowią one nawiązanie do burgera, którego jadłam w jednym ze wspomnianych lokali o nazwie Devil Burger znajdującym się w Queenstown na wyspie południowej.

Przepis na pikantne burgery nowozelandzkie

Składniki:
/na 6 burgerów/

  • 500 g mięsa wołowego mielonego
  • 1 czerwona cebula
  • szczypta soli i pieprzu
  • 1/2 szklanki bułki tartej
  • 1/4 szklanki sosu pomidorowego (u mnie passata)
  • 1 ząbek czosnku (mój dodatek)
  • 1 jajko
  • olej (u mnie oliwa z oliwek) do smażenia
    Dodatki:

  • bułki pszenne
  • pomidory
  • czerwona cebula
  • papryczki jalapeno
  • sałata
  • majonez

Sposób przygotowania:

  1. Umieść mielone mięso w misce i dodaj pokrojone w drobną kostkę cebulę oraz czosnek, jajko, szczyptę soli i pieprzu, bułkę tartą oraz sos pomidorowy i wymieszaj wszystko dokładnie.
  2. Uformuj z mięsa 6 sztuk kotletów. Na patelni rozgrzej olej i smaż burgery na niewielkim ogniu z obydwu stron aż nabiorą lekko brązowego koloru.
  3. W trakcie smażenia kotletów przygotuj dodatki – przekrój bułki na pół, pokrój w plasterki pomidora, papryczki i cebulę.
  4. Posmaruj połówkę bułki odrobiną majonezu, połóż na niej kilka liści sałaty, a następnie kotleta, plasterki pomidora, cebuli i papryczek i przykryj całość drugą połówką bułki.
  5. Uwaga: pieczywo możesz wcześniej lekko podgrzać (kładąc połówki bułek na minutę środkiem do patelni) – będą wówczas bardziej chrupiące.

Domowy nowozelandzki devil burger

Domowy nowozelandzki devil burger

Domowy nowozelandzki devil burger

Domowy nowozelandzki devil burger

Domowy nowozelandzki devil burger

8 Comments

  1. Inspirowane Smakiem
    13 marca 2014

    O pyszności. Uwielbiam burgery i uważam, że burger burgerowi nie jest równy. Ten wygląda super!

    Odpowiedz
  2. Edyta
    13 marca 2014

    Nie jestem miłośniczką hamburgerów, ale z racji tego, że mąż za nimi przepada, wiem, że jest między nimi różnica
    I tak sobie myślę, że dzięki Tobie mogę spróbować w weekend zrobić te hamburgery, bo nie wydają się mocno skomplikowane!

    Odpowiedz
    1. Marta
      13 marca 2014

      W takim razie udanego gotowania w weekend i smacznego!

      Odpowiedz
  3. favcook
    13 marca 2014

    Super! Właśnie miałam w tym tygodniu zrobić burgera, czas najwyższy!

    Odpowiedz
  4. plecakpelensmakow
    13 marca 2014

    Wyglądają przepysznie ! W zamrażarce mam mieloną wołowinę, więc na pewno spróbuję

    Odpowiedz
  5. Agnieszka F.
    16 marca 2014

    Takiego domowego burgera to bym zjadła w mgnieniu oka! Nie to co te fast foody wszelakie…

    Odpowiedz
  6. Monaleasa
    16 marca 2014

    Będąc tydzień temu w pewnym hotelu (o samym hotelu już niedługo na moim blogu), odkryłam, że szczyci się on najlepszymi burgerami. Pomyślałam, że burger pewnie jak burger, ale skoro taki dobry, to chętnie spróbuję. I zdecydowanie ten burger pobił wszystkie jakie jadłam do tej pory. Przede wszystkim był podany nie jako złożona bułka, ale jako dwie części które mogę złożyć sobie sama (nie składałam z obawy o zwichnięcie szczęki). Potem zamiast zwykłego sera był ser pleśniowy mmmmm Bułka była ciepła, mięso było dobrze wysmażone i nie za grube. Idealne dodatki plus frytki z sałatką. Serio, burger stulecia!

    Odpowiedz
  7. Trawka cytrynowa
    17 marca 2014

    To prawda. Burger burgerowi nie równy! A w Polsce one teraz biją rekordy popularności

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *