Christchurch. Ponure i szare, przyjazne i kolorowe

Christchurch

Po tygodniu spędzonym na wyspie północnej lecimy na wyspę południową, a tam decydujemy się odwiedzić Christchurch – drugie co do wielkości miasto Nowej Zelandii.

Miejsce to okazało się jedynym wywołującym tak skrajnie różne uczucia podczas całej nowozelandzkiej podróży. Wrażenia ze spacerów po mieście porządnie zdewastowanym na skutek trzęsienia ziemi kompletnie nie pokrywały się z tym, co próbowałam sobie wyobrazić oglądając zdjęcia czy czytając przed przyjazdem.

Christchurch nawiedziły dwa silne trzęsienia ziemi. Pierwsze z nich miało miejsce 4 września 2010 roku, a drugie 22 lutego 2011 roku i miało siłę 6.3 w skali Richtera. Efektem były ogromne zniszczenia miasta i śmierć 185 osób.

Kiedy tuż po przylocie wybraliśmy się na pierszy spacer przytłoczyły mnie efekty tych tragicznych wydarzeń – tak rozległe i wciąż widoczne na każdym kroku.

Miasto utraciło wiele ze swoich zabytków, w tym XIX-wieczną katedrę, której pozostałość została ogrodzona i jest niejako podtrzymywana przy „życiu” za pomocą otaczającego ją rusztowania. Stała się niejako pomnikiem i aktualnym symbolem miasta.

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Wyraźnie widać, że dużej ilości budynków brakuje w miejskim krajobrazie, inne straszą pustką, bo ludzie boją się do nich wrócić. Sporo wystawiono na sprzedaż, inne przeznaczone są do rozbiórki, a jeszcze inne służą tylko jako miejsce na grafifiti.
Przy wielu domach, biurowcach, sklepach znajdują się znaki „uwaga, grozi zawaleniem”. Co chwilę chodnik zagradzają tymczasowe ogrodzenia. „Tymczasowe” od ponad trzech lat.

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Jednakże nasze negatywne odczucia związane z Christchurch zmieniają się wyraźnie kolejnego dnia, gdy decydujemy się lepiej poznać miasto i jego okolice. Udaje nam się wczuć w wyjątkowy klimat uniwersyteckiego miasteczka, dostrzec wiktoriańską zabudowę, a raczej to, co z niej pozostało.

Dawniej w Christchurch działała rozległa sieć tramwajowa, dziś fragment tylko jednej linii jest przejezdny – kursuje po nim linia turystyczna używająca wyłącznie historycznych wagonów tramwajowych.

Christchurch

Christchurch

Pomimo tego, że blizny przypominające wydarzenia sprzed ponad trzch lat będą widoczne jeszcze przez kilka, a może i kilkanaście kolejnych, to wyraźnie widać również, że podjęto realizację wielu inwestycji mających na celu odbudowę (a w zasadzie przebudowę) – praktycznie całego centrum.

Okazuje się również, że miejsce to potrafi być kolorowe, przyjazne, a nawet wesołe na swój sposób.
Z inicjatywy mieszkańców podjęto również szereg działań mających na celu „ożywienie” ulic miasta i pokazanie, że Christchurch ucierpiało ale istnieje i będzie dalej się rozwijać. Że życie toczy się dalej. W wielu miejscach ogrodzenia osłaniające uszkodzone budynki lub place budowy są pokryte kolorowymi wzorami. Luki w miejskim krajobrazie, zwłaszcza tam gdzie dokonano już rozbiórki uszkodzonych lub zniszczonych budynków, często wypęłnione są małymi punktami gastronomicznymi w kolorowych samochodach czy przyczepach.

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Zaaranżowano nawet tymczasowe centrum handlowe Re:START opierając jego konstrukcję w całości na blaszanych kontenerach (oczywiście prawie każdy w innym kolorze).

Christchurch

Christchurch

Sobotni poranek w Christchurch rozpoczynamy od śniadania w kawiarni Hummingbird Coffee mieszczącej się w trzech połączonych ze sobą kontenerach.

Christchurch

Christchurch

Po pysznych naleśnikach amerykańskich – panecakes z owocami, bekonem, syropem klonowym i oczywiście kawie flat white nabieramy energii na dalsze zwiedzanie i udajemy się do miasteczka Lyttelton.

Christchurch

Christchurch

Christchurch

W Lyttelton odwiedzamy kilka lokalnych targów. Niektóre są skromne – z rękodziełem i używanymi rzeczami – inne nieco większe – z wszelakimi produktami żywnościowymi.

Sama okolica ma specyficzny klimat, bo jest to w zasadzie nabrzeże portowe, wokół którego skupionych jest kilkanaście ciągnących się w górę ulic. Przed trzęsieniem ziemii ulice najbliżej portu podobno tętniły życiem dzięki dużej liczbie barów i restauracji tam zgromadzonych, ale dzisiaj spora część z nich jest zamknięta, a niektóre budynki sprawiają wrażenie ewidentnie opuszczonych. Czyli podobnie jak samym Christchurch, czas leczy rany, ale sam proces jest długotrwały i niektóre miejsca zmieniły się na zawsze.

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

W drodze powrotnej do centrum Christchurch zatrzymujemy się jeszcze na przedmieściach, aby tamtejszą gondolą wjechać na jedno ze wzgórz i z wysokości 824 metrów celem zobaczenia panoramy okolicy, a szczególnie pięknego widoku na wulkaniczne wzgórza Port Hills i Półwysep Banksa.

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Po powrocie do centrum odwiedzamy tzw. Quake City czyli muzeum opowiadające o trzęsieniach ziemi w Christchurch.
Spędzamy tam ponad 2 godziny, bowiem poza – mimo wszystko skromną – ekspozycją jest tam do obejrzenia szereg filmów m. in. osadzona w maoryskiej mitologii interpretacja przyczyn trzęsienia ziemii, oryginalne wiadomości telewizji nowozelandzkiej z dnia katastrofy, wywiady z osobami, które przeżyły trzęsienie ziemii przebywając w najbardziej zniszczonych obszarach miasta, czy też reportaże z akcji ratowniczych itp. Trzęsienie zaskoczyło ludzi w samo południe kiedy byli w pracy, szkołach, robili zakupy. Oprócz relacji świadków czy nagrań z kamer telewizji przemysłowej, można było zobaczyć m. in. iglicę z nieistniejącej już dzwonnicy przy katedrze w Christchurch.

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Po wizycie w muzeum, udajemy się z ponownie do centrum handlowego Re:START, a tam w jednym ze wspomnianych wcześniej kolorowych kontenerów dostrzegamy mały lokal gastronomiczny o nazwie „Woddfried Pizza„. Hasło „pizza” działa na nas jak płachta na byka, więc kilka minut później zajadamy się fantastycznym ciastem z serem i pomidorami. Naprawdę, wrażenia smakowe są wysokiej klasy i ten skromny lokalik (a może kontenerek) od razu ląduje wysoko w naszej wewnętrznej klasyfikacji

Christchurch

Christchurch

Po posiłku idziemy na wieczorny spacer do nieco zaniedbanego ogrodu botanicznego oraz ogromnego parku miejskiego Hagley Park, miejsca codziennej rekreacji i wypoczynku mieszkańców. Jako, że jest sobota, to akurat trafiamy na start sporej imprezy open air. Gdy wracamy do naszego motelu, mija nas tłum mieszkańców, w bardzo różnym wieku, zgodnie podążających w kierunku sceny, a my – jak zawsze – pod prąd

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Christchurch

Pomimo tego, że pierwszego dnia dopadło mnie przygnębienie i uczucia miałam bardzo mieszane, to jednak drugi dzień sprawił, że z żalem jechałam rano na lotnisko. Chociaż Christchurch zostało mocno zranione, to przetrwało i warto było zobaczyć jak stopniowo się odradza.

8 Comments

  1. Edyta
    28 sierpnia 2014

    Jak zwykle czytając Twoja relację i oglądając Twoje zdjęcia odniosłam wrażenie, że sama tam byłam

    Odpowiedz
  2. TimidSmile
    28 sierpnia 2014

    czytając Twoja relację na temat tych wszystkich nowozelandzkich miejsc, można na chwilę zapomnieć o otaczającym świecie „tu i teraz” i wsiąknąć w inny świat – to lubię!

    Odpowiedz
  3. Pati
    28 sierpnia 2014

    Z jednej strony, przykro na to patrzec bo to ludzka tragedia ale z drugiej – az serce sie raduje, ze tak dobrze sobie z tym radza. Mimo rusztowan i ponurej historii tego miasta z Twoich zdjec wrecz bije nadzieja

    Odpowiedz
  4. TRAVELLERKA
    29 sierpnia 2014

    Widoki ze wzgórza, na które wjechaliście zapierają dech! Kolory wody są niemal hipnotyzujące Mogłabym tam siedzieć bez końca i podziwiać piękno natury.

    Odpowiedz
  5. Marcelina
    30 sierpnia 2014

    Straszne co musiało przeżyć to miasto, ale mimo to na niektórych zdjęciach uchwyciłaś jego piękne widoki Takie widoki na całe miasto pewnie przyprawiają aż o gęsią skórkę

    Odpowiedz
  6. Kasia
    30 sierpnia 2014

    Smutne swiadectwo pokazuje to miasto. Chociaz widac, ze ma tez piekne zakatki, no i te okolice. Piekne!

    Odpowiedz
  7. TOM
    16 listopada 2014

    Właśnie stamtąd wróciłem.Przewodnik mieliśmy z 2005 roku i nic nie słyszeliśmy o tym trzęsieniu.wrażenie było strasznie przygnębiające, troche ochłonęliśmy w ogrodzie botanicznym. Dopiero po powrocie przeczytałem o tamtej tragedii, dowiedziałem sie też o nagrodzeniu Polaka, tam mieszkającego za ratowanie innych po trzesieniu. Budujące. Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Marta
      16 listopada 2014

      Zgadzam się, dla nas pierwszy dzień w Christchurch był bardzo przygnębiający. Ja z kolei nic nie wiedziałam o nagrodzonym Polaku. Bardzo pozytywna informacja. Pozdrawiam.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *