Bolonia. Uczta dla zmysłów.

Bolonia

Gdy po upływie kilku miesięcy zawitałam ponownie do Bolonii, utwierdziłam się w przekonaniu, że jest to miejsce, które wciąga i uzależnia.

Z pewnością mój zachwyt jest dość subiektywny przez sentyment do tego włoskiego miasta.

Niemniej jednak jego autentyczność i wyjątkowy klimat sprawił, że Włochy dość niespodziewanie stały się jednym z ulubionych celów moich podróży.
Ponieważ była to nasza druga wizyta w Bolonii nie mieliśmy konkretnego planu zwiedzania. Wprawdzie przez moment rozważaliśmy urozmaicenie sobie tego krótkiego urlopu jednodniowym wypadem do Florencji lub Ferrary, ale ostatecznie uznaliśmy, że wolimy spędzić na miejscu te kilka godzin dłużej…

W odróżnieniu od zeszłego roku pogoda bardzo dopisała i nie musieliśmy skrywać się przed deszczem. Mimo to, jak przystało na „miasto arkad” większość czasu i tak spędziliśmy na spacerach w cieniu kamienic. Nie mogliśmy również odmówić sobie pokonania ponownie drogi (złożonej z 666 arkad) do Sanktuarium Madonna di San Luca na wzgórzu Colle Guardia

Bolonia

Bolonia

Nie bez przyczyny Bolonia określana jest „miastem arkad”.

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Centrum miasta i dwie wieże – kolejny symbol Bolonii.

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Bolonia

W drodze do Sanktuarium Madonna di San Luca.

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Urocze, wąskie uliczki Bolonii

Poza przemierzeniem niezliczonej ilości arkad, część czasu spędziliśmy tym razem na odpoczynku w bolońskich parkach.

W głównym parku Bolonii – Giardini Margherita – dużej przyjemności dostarczyło mi tamtejsze jeziorko, a konkretnie jego rezydenci – rybki i ogromna ilość żółwi! W niedzielę na terenie parku znajdowały się także rozmaite stragany oferujące zakup lokalnych specjałów, degustację win oraz przekąski na powietrzu.

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Park Giardini Margherita

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Mieszkańcy jeziorka w parku Giardini Margherita

W drodze do wspomnianego Sanktuarium Madonna di San Luca wstąpiliśmy do parku Villa Spada utworzonego na terenie XXVIII-wiecznej willi. Z niewielkiego wzniesienia znajdującego się na jego terenie rozciąga się wspaniały widok na okoliczne zalesione wzgórza i łąki. Dla mnie było to idealne miejsce na popołudniowy odpoczynek.

Bolonia

Widok ze wzniesienia w parku Villa Spada

Bolonia

Bolonia

Chwilę czasu spędziliśmy także w Eataly – księgarni połączonej ze sklepem z produktami spożywczymi i restauracją.

Trafiliśmy tam początkowo trochę z konieczności, gdy potrzebowaliśmy pilnie darmowego wi-fi… Okazało się jednak, że jest to przyjemne miejsce na chwilę relaksu, poprzeglądanie książek (ogromny wybór wydawnictw dotyczących kuchni – oczywiście z naciskiem na włoską), zakup kulinarnych specjałów oraz posiłek przy lampce wina.

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Eataly – dobre miejsce na odpoczynek, zakupy i posiłek.

Jak na Włochy przystało na każdym kroku nęciły nas zapachy kawy.

Na poranne cappuccino wpadliśmy najpierw do baru Pasticceria Saffi (Via Saffi Aurelio, 2) znajdującego się kilka kroków od Porta San Felice – po drodze z naszej kwatery do historycznego centrum miasta. Kawiarnia oferuje również rozmaite efektownie zaprezentowane słodycze, ciasta, czekolady, ciastka i czekoladki. Cappuccino jest pyszne, a atmosfera ciepła i przyjazna.

Bliżej centrum do gustu przypadł nam bar Canton de’ Fiori (Via Indipendenza 1). Tamtejsze cappuccino moim zdaniem było jeszcze smaczniejsze (1,50 EUR).

Na popołudniowe espresso miałam już wcześniej upatrzone miejsce, o którym przeczytałam przed wyjazdem, że podają w nim najlepszą kawę w mieście. Nie dość, że chwilę zajęło nam znalezienie niewielkiego lokalu Caffè Terzi (Via Guglielmo Oberdan 10/d), to jeszcze kawę udało nam się nabyć dopiero za drugim razem (podczas pierwszej wizyty kawiarnia była zamknięta), ale warto było się naczekać i naszukać Lokal sprawia dość luksusowe wrażenie, ale pyszne espresso w Caffè Terzi kosztuje tylko 1,10 EUR! Bar Manuela i Eleny Terzi oferuje ponadto herbatę, czekoladę i słodkie przekąski.

Bolonia

Caffè Terzi – podobno podają tutaj najlepszą kawę w mieście.

Nie mieliśmy niestety szczęścia do trattorii, do której planowaliśmy już wcześniej wybrać się na obiad (w poniedziałek lokal był zamknięty). Chwilę szukaliśmy innego miejsca, po czym ostatecznie trafiliśmy do Pizzerii Pino (Via Goito, 2) położonej w centrum Bolonii, przy Via Independenza blisko Piazza Maggiore.

Z menu wybraliśmy tagliatelle al ragù – makaron z sosem mięsnym oraz pizzę Siciliana– z anchois, kaparami oraz czarnymi oliwkami. Jedzenie oraz wino było bardzo dobre, a personel miły. Miłośnicy pizzy na pewno będą zadowoleni z uwagi na duży wybór w menu oraz przystępne ceny, chociaż na inne dania również nie można narzekać.

Bolonia

Bolonia
Tagliatelle al ragù czyli makaron z mięsnym sosem – słynny boloński przysmak oraz pizza Siciliana

W ramach deseru poza oczywistym wyborem w postaci lodów, na które wybieramy się do Gelateria Peccati di gola – da Claudio (Via indipendenza, 43/a) kupujemy w sklepie cantucci (zwane też cantuccini lub biscotti di Prato) – twarde, migdałowe ciasteczka pochodzące z Toskanii, które podaje się w towarzystwie wina deserowego (chociaż moim zdaniem pasują także do innych), kawy, herbaty, a także wspomnianych lodów…

Tak jak w zeszłym roku chętnie odwiedzałam uliczne targowiska oraz sklepy zlokalizowane nieopodal Piazza Maggiore. Podziwiałam dorodne warzywa i owoce, podwieszone nad sufitem udźce mięsa, ogromne kawałki wędlin i serów, ogromny wybór octu balsamicznego, oliwy i win oraz gotowe włoskie specjały wśród których królowały oczywiście bolońskie tortellini.

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Bolońskie targowiska i sklepy pełne włoskich przysmaków.

Wieczorami siedząc na Piazza del Nettuno (popularnym miejscu spotkań mieszkańców) obserwowaliśmy przechodniów, którzy udawali się na posiłek i relaks. Stoliki znajdujące się na zewnątrz barów, restauracji, trattorii zapełniały się klientami, którzy dyskutowali przy kolacji i lampce wina. Spacerując pod arkadami chłonęliśmy klimat miasta wszelkimi zmysłami i mieliśmy ochotę chodzić tak bez końca. Mimo, że nad ranem zmuszeni byliśmy opuścić to miasto, to jednak (a może właśnie dlatego) nigdzie nam się nie spieszyło…

Bolonia

Piazza del Nettuno oraz inny symbol Bolonii – pomnik Neptuna z XVI w., którego twórcą jest Giambologna – szesnastowieczny boloński artysta.

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Bolonia

Bolonia

12 Comments

  1. peregrino
    24 maja 2013

    Marta, podziwiam jak zawsze przepiękne zdjęcia i bardzo ciekawą relację :^) to zdjęcie #5 od dołu ze słońcem, rowerzystą i długimi cieniami jest magiczne .. uwielbiam Bolonię i jej arkady i klimat jednego z najstarszych uniwersytetów na świecie .. pozdrawiam serdecznie i po prostu cieszę się, że trafiłem na Twój bardzo inspirujący blog :^)

    Odpowiedz
    1. Marta
      25 maja 2013

      Dzięki Peregrino
      To zdjęcie to jedno z moich ulubionych z tego wyjazdu.
      Cieszę się też, że podzielasz moje zdanie na temat Bolonii

      Odpowiedz
  2. peregrino
    25 maja 2013

    jeszcze raz powróciłem na dłużej do Twych zdjęć i notek ..Twoje prawdziwie uczta dla oczu :^) .. te żółwiki świetnie uchwycone
    ciekawostką Boloni jest to, że było i chyba nadal w dużej mierze jest to miasto bardzo niezależne i niepokorne ..
    choć przez wiele wieków było we władaniu papieży to miało zawsze niezależnego ducha w sobie symbolem tego jest Basilika San Petronio, która została pobudowana przez ludzi niejako wbrew biskupom :^) .. bardzo mi się spodobała ta historia

    nie wiem czy zajrzeliście do bilioteki Sala Borsa przy Piazza del Nettuno (na Twoim zdjęciu) robia ona wielkie wrażenie :^)

    http://www.panoramio.com/photo/2210365

    serdecznie pozdrawiam :^)

    Odpowiedz
    1. Marta
      25 maja 2013

      Żółwiki były super, mogłabym obserwować je cały dzień…
      Znów mnie zaskoczyłeś masą ciekawostek i ciekawą historią! Sama jestem typem buntownika, więc może też dlatego w Bolonii mi się tak podoba
      Nie byliśmy w tej biblitece, ale na zdjęciu wygląda imponująco, więc w takim razie jest kolejny pretekst, aby do Bolonii wrócić
      Pozdrawiam!

      Odpowiedz
      1. peregrino
        25 maja 2013

        :^) .. pięknie jest powracać do ulubionych miejsc .. wiele dobrych życzeń na inspirujące podróże .. dla ‚buntowniczki w podróży’ :^))

        Odpowiedz
  3. Renata Pawlowska
    25 maja 2013

    Cieszę się bardzo, że dopisała Ci pogoda. Myslałam, że będzie gorzej. My tu mamy dość w tym momencie termometry wskazują 9 °C. Normalnie powinnam smigać w krótkich spodenkach…Zdjęcia piękne… jak tak dalej pójdzie, to się osiedlisz we Włoszech. Pierwszym razem na pewno dużo zwiedziłaś, a tym razem zasmakowałaś jak widzę włoskiego podejścia do życia…dolce vita wchodzi Ci w skórę;-)
    Kalejdoskop Renaty

    Odpowiedz
    1. Marta
      25 maja 2013

      Ja też się obawiałam, że pogoda będzie dużo gorsza – zgodnie z Twoimi ostrzeżeniami W Polsce też ostatnio jest niestety jesiennie
      To prawda, że na pewnien czas chętnie bym się osiedliła gdzieś na północy Włoch i zasmakowała więcej codziennego dolce vita
      Pozdrawiam.

      Odpowiedz
  4. Pola
    25 maja 2013

    Oglądanie serówm, makaronów, wina, pizzy… przed śniadaniem to nie był dobry pomysł
    Czekam na więcej!

    Odpowiedz
    1. Marta
      25 maja 2013

      To za te Twoje bagietki z tofu i awokado! Też musiałam wtedy walczyć z głodem…

      Odpowiedz
  5. Lena
    25 maja 2013

    Bolonia to moje ulubione miasto we Włoszech, bo nie jest tak turystyczna jak Florencja czy Mediolan. Miejscami brudna, ale przez to tak autentyczna. Wkrótce znowu tam będę, a w międzyczasie przeniosłam się na chwilę do Bolonii dzięki Twojej relacji.
    Pozdrowienia!

    Odpowiedz
    1. Marta
      25 maja 2013

      Witaj!
      Chętnie przeczytam relację u Ciebie na blogu. Widzę, że mamy wiele wspólnego – ja również uwielbiam Skandynawię…
      Pozdrawiam i zapraszam częściej.

      Odpowiedz
      1. Lena
        26 maja 2013

        Witaj!

        Moją relację z Bolonii możesz przeczytać tutaj:
        http://saute-saute.blogspot.com/2012/08/pocztowka-ze-sredniowiecznego-nowego.html

        Mimo, że najczęściej jeżdżę do Włoch, to kulturowo rzeczywiśćie najbliżej mi do Skandynawii, którą uwielbiam.

        Twojego bloga dodaję do obserwowanych, czekam na kolejne relacje i życzę wspaniałej wyprawy do Japnii (to jedno z moich największych marzeń!).

        Serdecznie pozdrawiam!
        Lena

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *