Akureyri. Stolica północnej Islandii

Akureyri. Stolica północnej Islandii

Pierwszy raz odwiedziliśmy Akureyri podczas podróży dookoła Islandii w 2016 roku. Czasu starczyło nam wówczas na szybki spacer po centrum miasta, po najdalej położonym na północ ogrodzie botanicznym, zobaczenie górującego nad miastem kościoła Akureyrarkirkja – symbolu miasta i sprawdzenie, czy czerwone światła drogowe faktycznie mają tutaj kształt serc.

Kilka lat później postanowiliśmy odwiedzić stolicę północnej Islandii ponownie i tym razem poświęcić jej więcej czasu i uwagi. Do Akureyri polecieliśmy tuż po instensywnym weekendzie spędzonym na Fiordach Zachodnich i półwyspie Hornstrandir. Plan zakładał odrobinę relaksu, nadrobienie straconych kalorii i eksplorację okolicznych szlaków górskich.

Na lotnisko w Reykjaviku przybyliśmy, jak się okazało na miejscu, zdecydowanie za wcześnie. To był nasz pierwszy lot lokalny na Islandii, więc zaskoczyła nas nieco ekspresowa procedura i brak kontroli bezpieczeństwa. Stawienie się na miejscu na 20 minut przed odlotem, w przypadku posiadania jedynie bagażu podręcznego, w zupełności wystarczało. Wchodzenie na pokład samolotu przypominało wsiadanie do autobusu albo pociagu – szczególnie, kiedy jedna z wchodzących za nami pasażerek zwróciła się do stewardesy z pytaniem: „przepraszam, czy ten samolot leci do Akureyri?”
Po wylądowaniu udaliśmy się pieszo nadmorskim deptakiem z lotniska do centrum miasta. Położenie Akureyri nad najdłuższym islandzkim fiordem Eyjafjörður, w dolinie otoczonej górami przywołało na myśl skojarzenie z niektórymi z norweskich miasteczek. Podobne odczucia mieliśmy spacerując ulicami miasta, podziwiając urokliwe domy i zadbane ogródki z małymi szklarniami i bujną, kolorową roślinnością – dość zaskakujący widok biorąc pod uwagę fakt, że Akureyri leży zaledwie 90 km od koła podbiegunowego.

Akureyri, Islandia

Przed zakwaterowaniem udaliśmy się na przechadzkę głównym deptakiem Hafnarstræti, gdzie poza zakupem pamiątek można między innymi nadrobić niedobory w garderobie w jednym ze sklepów znanych islandzkich marek, zajrzeć do świetnie zaopatrzonej księgarni Eymundsson oraz posmakować wielu lokalnych specjałów. Nadrabianie kalorii rozoczęliśmy od hot-dogów z budki Pylsuvagninn á Akureyri testując wersję black sheep (z zabarwioną na czarno bułką), blue cheese (z serem i orzechami włoskimi) oraz „Akureyri’s classic” (z marynowaną czerwoną kapustą). Specjalność Akureyri smakowała nam najbardziej i jednocześnie stwierdziliśmy, że chociaż z duńskimi parówkami nic nie wygra, to mimo wszystko lepszych hot-dogów na Islandii wcześniej nie jedliśmy (zgadza się, wygrały ze słynnym Bæjarins Bestu Pylsur). W ramach deseru wpadliśmy do piekarni Kristjánsbakarí na gigantyczną cynamonową bułkę (snúður) polaną mleczną czekoladą, a chwilę potem na pyszne lukrecjowe lody do Valdís. Do kawiarni Ilmur – jednej z najstarszych w mieście, strategicznie położonej z widokiem na główny deptak, planowaliśmy zajrzeć tylko na kawę, ale kiedy kiedy zobaczyliśmy nasze ulubione ciasto Skyrkaka, nie mogliśmy sobie odmówić kolejnej słodkiej przyjemności. Po drodze do hotelu zaopatrzyliśmy się jeszcze w ulubione przekąski – suszonego dorsza harðfiskur i płaski chleb flatbrauð, kilka serków Skyr na śniadanie oraz zapas różnych islandzkich piw do przetestowania.

Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia

Po krótkim odpoczynku udaliśmy się z powrotem w okolice portu, skąd mieliśmy wyruszyć na wieczorny wielorybnicze safari. Niestety na 15 minut przed rozpoczęciem dowiedzieliśmy się, że zarezerwowana przez nas wycieczka nie odbędzie się z uwagi na zbyt małą ilość chętnych. Zamiast rejsu w wersji „classic whale watching” zaproponowano nam (bez dodatkowej dopłaty) dołączenie do wycieczki „express” startującej pół godziny później. W praktyce oznaczało to, że zamiast spokojnego rejsu dużym statkiem, popłyniemy szybką łodzią typu RIB wraz z ósemką innych pasażerów. Jak tylko przystaliśmy na tą propozycję, poproszono nas o założenie kombinezonów, kamizelek ratunkowych i gogli. Mało komfortowo czuliśmy się w tym odzieniu, ale liczyliśmy, że przynajmniej nie zmarzniemy aż tak bardzo w ciągu czekających nas 2 godzin na morzu. Aparaty pozwolono nam zabrać, ale pod warunkiem, że zawiesimy je sobie na szyji, żeby móc rękoma złapać się obręczy siedzenia. Początek rejsu był spokojy, ale im bardziej łódź się rozpędzała i im bardziej wzburzone było morze, tym bardziej podskakiwalismy na falach i tym mocniej zimny wiatr uderzał nam w twarze. Szybko zrozumieliśmy, jak ważne były wskazówki przewodnika dotyczące odpowiedniej techniki siedzenia na łodzi – na ugiętych nogach i podskakując na falach niczym podczas jazdy konnej. Taka strategia zdecydowanie pomagała, aczkolwiek i tak szybko poczuliśmy, że nie obejdzie się bez siniaków na pośladkach.

Po dobrych kilkunastu minutach zatrzymaliśmy na otwartym morzu, wyłączyliśmy silniki i spokojnie dryfując, pełni nadziei zaczęliśmy wypatrywać wielorybów. Podczas kolejnej godziny regularnie wokół nas pojawiały się nowe osobniki. Siedząc na łodzi tak blisko tafli wody mogliśmy po raz pierwszy nie tylko zobaczyć te olbrzymie ssaki z tak małej odległości, ale również je usłyszeć. Odczucia mieliśmy zupełnie innego rodzaju niż poczas rejsu „klasyczną”, dużą łodzią kilka lat temu w Husavik. Podczas obserwacji i robienia zdjęć wysłuchaliśmy garści opowieści, poznaliśmy imiona niektórych z wielorybów i dowiedzieliśmy się, że badacze rozpoznają je po białych plamkach na płetwach.
Z rejsu wróciliśmy nieco wyczerpani, ale doświadczenie było świetne. Rejs łodzią RIB i zobaczenie wielorybów z tak małej odległości dostarczyło nam odpowiedniej dawki emocji, a idealna pogoda sprawiła, że widoki po drodze również były fenomenalne.

Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia

Pozostałą część pobytu w Akureyri postanowliśmy przeznaczyć zarówno na odrobinę regeneracji, jak i górskie wędrówki. Akureyri stanowi dobą bazę wypadową dla osób lubiących aktywny wypoczynek – zarówno latem, jak i zimą. Do najpopularniejszych szlaków należy spacer doliną Glerádalur, leśnymi terenami Kjarnaskógur oraz trekking na górę Súlur.

Zaczęliśmy od najmniej wymagającej opcji – spaceru wzgdłuż rzeki Glerá, która przepływa przez Akureyri. Glerá czerpie wodę z lodowców znajdujących się w górach półwyspu Tröllaskagi, jak również ze źródeł słodkowodnych w dolinie Glerá. W miejscu, w którym rzeka wpada do fiordu Eyjafjörður, położona jest dzielnica Oddeyri, na terenie której znajdują się jedne z najstarszych ulic i budynków w mieście.

Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia

Ambitniejszą wędrówkę na górę Súlur zostawiliśmy na sam koniec pobytu. Początek szlaku zaczyna się przy parkingu nieopodal doliny Glerárdalur na końcu drogi Suluvegur, w którą należy odbić z drogi Þingvallastræti. W jedną stronę (licząc od parkingu) do pokonania jest 5 kilometrów dobrze oznaczonym szlakiem dość łagodnie i jednostajnie wznoszącym się pod górę. Bardziej stromy i wymagający odcinek znajduje się dopiero na ostatnim kilometrze. Pod sam koniec trasy małym wyzwaniem okazało się jedynie pokonanie zalegającego w kilku miejsach śniegu. Po wejściu na pierwszy szczyt o wysokości 1144m można kontynuować wędrówkę na 1213 metrów, ale ostatni fragment odpuściliśmy, gdyż nie czuliśmy się dostatecznie dobrze przygotowani na pokonywanie takiej ilości śniegu. Szlak przeszliśmy żwawym tempem robiąc po drodze sporo przystanków na zdjęcia, u celu wędrówki zorganizowaliśmy dodatkowo mały piknik, a mimo wszystko z powrotem na parkingu byliśmy po upływie zaledwie czterech godzin, tak więc to było całkiem wydajne 10 kilometrów obfitujące w odrobinę wysiłku i ładne widoki po drodze.

Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia

Ostatni wieczór w Akureyri spędziliśmy na spacerze po najdalej położonym na północ ogrodzie botanicznym (Lystigarðurinn). Bogactwo tutejszej flory w połączeniu z piękną, słoneczną pogodą jakiej doświadczyliśmy przez cały pobyt sprawiało, że łatwo było zapomnieć, że znajdowaliśmy się na dalekiej północy Islandii. Z przyjemnością zostalibyśmy w Akureyri jeszcze nieco dłużej. Na szczęśce nie był to jeszcze koniec naszego pobytu na Islandii, gdyż po powrocie ze stolicy północy w planie mieliśmy ponowny wypad na Fiordy Zachodnie.

Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia
Akureyri, Islandia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *